Fundacja Rak'n'Roll wydała niezwykły album pod tytułem "Boskie matki". Opisuje w nim historie kobiet, które w czasie ciąży dowiedziały się, że są chore na raka, ale nie poddały się i wbrew namowom lekarzy, by dokonać aborcji, zdecydowały się urodzić. Dziś mają zdrowe dzieci, a same cieszą się życiem i dzielnie walczą z chorobą, bo nie wszystkie wyzdrowiały. Macierzyństwo dodaje im się. Wzruszające historie tych bohaterek opisuje tygodnik "Przekrój".

Reklama

Magda Prokopowicz, 34-letnia szefowa fundacji Rak'n'Roll, kilka lat temu przeszła usunięcie obu piersi. Wszystko przez raka. O chorobie dowiedziała się, gdy była w ciąży. Lekarze zalecali jej także usunięcie dziecka, by mogli bez przeszkód poddać ją chemioterapii. Kto wie, jak by to się skończyło, gdyby nie spotkała na swojej drodze doktora Jerzego Giermka z Centrum Onkologii. To on, jak czytamy w "Przekroju", tak dobrał jej dawki chemii, że okazała się skuteczna i jednocześnie nieszkodliwa dla dziecka.

"Kobiety w ciąży znoszą chemioterapię lepiej niż inne" - przyznaje w rozmowie z tygodnikiem doktor Giermek. "Włosy wypadają, to prawda, ale inne skutki uboczne, na przykład mdłości, praktycznie nie występują. Tak jakby cały organizm motywował się do walki" - dodaje onkolog.

Syn Magdy, Leon, urodził się zdrowy. Dziś dodaje jej sił w walce z chorobą, bo zmagania z nowotworem jeszcze nie dobiegły końca. Ale Magda zapewnia, że się nie podda.



Iwona Dąbrowska, 40-letnia technolog żywności i żywienia, inna z bohaterek albumu i artykułu w "Przekroju", guz w piersi znalazła sama, ale podejrzewała, że to zmiana hormonalna związana z ciążą. Diagnoza była poważniejsza: nowotwór złośliwy.

"Rodzinie nawet nie powiedziałam, jak ciężki jest mój stan, uspokajali się, gdy mówiłam, że wszystko będzie dobrze" - wspomina Iwona w rozmowie z "Przekrojem". I dodaje, że chciała, by lekarze jak najszybciej wycięli jej zaatakowaną nowotworem pierś. Potem jeździła na chemioterapię - pociągiem z Kielc do Warszawy, bez włosów, z wielkim brzuchem. Wreszcie lekarze zdecydowali - cesarka. Wiktoria urodziła się zdrowa. Dziś jest pogodnym i energicznym dzieckiem.

Iwonie udało się pokonać chorobę. "Ale na wszelki wypadek nie robię planów, żyję tu i teraz. I staram się cieszyć każdym darowanym mi dniem" - podkreśla w rozmowie z "Przekrojem".