Epidemiolodzy są zgodni: mamy obecnie szczyt zachorowań - mówi doktor Iwona Paradowska-Stankiewicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. W najbliższym czasie możemy się spodziewać albo utrzymania liczby przypadków na obecnym poziomie albo niewielkiego spadku.

Reklama

Chociaż zachorowań na grypę jest dużo więcej, niż w poprzednich latach, nie ma podstaw do ogłoszenia epidemii - wyjaśnia Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz. Dodaje, że nie ma w kraju takiej sytuacji, że z powodu liczby chorych trzeba by było zamykać szkoły, zakłady pracy czy inne instytucje.

W tym sezonie grypowym z powodu grypy i powikłań zmarły 52 osoby. Eksperci podkreślają , że jedynym skutecznym sposobem zapobiegania rozwojowi wirusów są szczepienia. Polacy są jednak na ostatnim miejscu w Europie pod względem takiej profilaktyki. W ubiegłym roku zaszczepiło się przeciwko grypie 4,5 procent społeczeństwa, w tym roku - około 3,8 procent.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>