Miałam depresję i myśli samobójcze. Rzucałam pracę i wpadałam w coraz większe długi

Moimi pierwszymi objawami borderline były problemy z nawiązywaniem przyjaźni, częste negatywne emocje, które nie pasowały do danej sytuacji, brak empatii, zbyt silne przywiązywanie się do jednej osoby. Podczas rozstania skutkowało to powrotem do szpitala, bo emocje były na tyle silne, że wielokrotnie miałam myśli samobójcze.

Do tego częste nawroty depresji, które trwały wiele miesięcy, przez co większość czasu w ostatnich latach spędzałam w łóżku.

Reklama

Potrafiłam rzucić pracę z minuty na minutę, bo ktoś mnie zdenerwował, co było nieadekwatne do tego, co się stało, bo później zazwyczaj tego żałowałam. Problemy finansowe, impulsywne wydawanie pieniędzy, kredyty, których później nie mogłam spłacić, bo nie miałam stałej pracy. Spontaniczne wyjazdy za granicę i wpadanie w coraz większe długi.

Reklama

Nigdy nie wiem, jak zareaguję. Po terapii nie mogłam się uspokoić

Terapia trwała bardzo krótko, bo psychicznie przyzwyczaiłam się do jednej psycholożki, której ufałam, ale nie była psychoterapeutką, więc odesłała mnie do kogoś innego i psychoterapeuta wybrał terapię dialektyczno - behawioralną (DBT), której nie byłam w stanie wytrzymać.

Chodziło o liczbę tych samych pytań zadawanych w innej formule. Po prostu po każdej terapii byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam się uspokoić. Aktualnie się nie leczę, ponieważ zmieniłam miejsce zamieszkania i jestem w trakcie zmiany wszystkiego w swoim życiu.

Życie z borderline jest dla mnie na tyle trudne, że nie potrafię zaakceptować tego, jaka jestem i ciągle wpadam w kolejne stany depresyjne. Nie potrafię zaakceptować nawet małej porażki. Boję się zacząć cokolwiek nowego, bo każda porażka niszczy wszystkie moje plany i nie potrafię zacząć od nowa.

Najgorszy w borderline jest brak poczucia bezpieczeństwa, brak zaufania swoim własnym emocjom, ponieważ nigdy nie wiem, jak zareaguję, co zrobię, ani jaki kolejny zły ruch wykonam.

Najtrudniej być w związku. Gdy jestem singlem, objawy borderline się zmniejszają

Największą trudność sprawia mi bycie w relacji miłosnej. Pierwsze chwile są fantastyczne, ale po kilku miesiącach zaczynam czuć się źle pod każdym względem: psychicznym, seksualnym. Nie wiem, czy kocham czy nie kocham. Pragnę miłości, ale nie potrafię w niej żyć. Gdy jestem singlem, moje życie jest dobre i objawy borderline drastycznie się zmniejszają.

Żadna moja relacja miłosna nie trwała dłużej niż półtora roku. Po tym czasie każdy mój partner był zniszczony emocjonalnie przez moje wzloty i upadki, w związku zazwyczaj byłam przez cały czas w depresji.

Najtrudniejszą sytuacją z borderline był moment, w którym rozstałam się z partnerem, z którym planowałam przyszłość i nie byłam w stanie zrozumieć, dlaczego mnie zostawia i że jest już zmęczony moją osobą. Ilość nienawiści do samej siebie była na tyle duża, że chciałam popełnić samobójstwo, ale włączyła mi się jakaś chęć ratunku samej siebie i zgłosiłam się do szpitala po pomoc.

Usłyszałam, że nie jestem chora, tylko mam taki typ osobowości i nikt mi nie pomógł. Byłam na skraju załamania nerwowego, bo szpital był moją ostatnią deską ratunku. Płakałam, krzyczałam i nie miałam absolutnie nikogo. To był moment, w którym położyłam się na środku chodnika w drodze powrotnej ze szpitala i nie byłam w stanie wstać.