Poczucie ulgi po usunięciu zęba, który bolał przez wiele dni, może przysłonić myślenie o konsekwencjach. Dla jednych to będzie kwestia przyzwyczajenia, dla innych – problem do rozwiązania w perspektywie najbliższych lat, ale dla obu skutki mogą okazać się zaskakujące. Dotyczą bowiem nie tylko problemów w gryzieniu czy mówieniu, ale to także zagrożenie dla innych zębów, stawów skroniowo-żuchwowych i po prostu zdrowia.

Reklama

Efekt Godona

Pod tą tajemniczo brzmiącą nazwą kryje się zjawisko, które następuje stopniowo i powoli, więc łatwo je zignorować. Mowa o sytuacji, w której ząb przeciwstawny do utraconego wysuwa się z kości. Czyli np. górna szóstka wysuwa się, bo nie ma dolnej szóstki.

Wielu pacjentów bagatelizuje problem, ale przecież zaraz pod linią dziąseł kończy się szkliwo, a zaczyna warstwa cementu. Ma on bardziej chropowatą strukturę i jest ciemniejszego koloru. Konsekwencje? Utrudniona higiena, nadwrażliwość, większa podatność na próchnicę i utratę tego zęba, ale też po prostu pogorszenie estetyki uśmiechu – opisuje lek. dent. Marta Siewert z Medicover Stomatologia Plac Konstytucji.

Proces ten trwa kilka miesięcy od czasu, kiedy utraciliśmy ząb. Znakiem ostrzegawczym może być zauważalne wysunięcie korony zęba ponad płaszczyznę pozostałych zębów w łuku; wyczuwalne nawet językiem.

– Zmian wynikających z efektu Godona nie będziemy w stanie szybko cofnąć. W pierwszej kolejności pomyślmy o odbudowie braku zębowego, czy to za sprawą mostu czy implantu, a w trakcie konsultacji dentysta sprawdzi, czy istnieją wskazania do leczenia ortodontycznego, które mogłoby z powrotem wprowadzić ząb do zębodołu, czyli ulokować na pierwotnej pozycji. Opcją jest także wykonanie korony protetycznej na wysunięty ząb – wyjaśnia dentystka.

Leczenie ortodontyczne w tym przypadku nie będzie skuteczne, jeśli nie zadbamy o odbudowanie brakującego zęba. Zęby muszą się poprawnie kontaktować, bo wzajemnie dla siebie stanowią podporę, punkt oparcia i przeciwwagę w mechanizmach narządu żucia.

Reklama

Rotacja i przesunięcia zębów

Utrata zęba ma wpływ przede wszystkim na zęby sąsiadujące z brakiem. Dzieje się tak dlatego, że brak zęba to brak stymulacji tkanek, w których był zakotwiczony. Bez takiej stymulacji mają one tendencję do zanikania, a to wiąże się z kolei z utratą podparcia zębów sąsiednich. Skutkuje to ich przesuwaniem się, pochylaniem, a nawet rotacją, czyli obracaniem wokół osi pionowej o kilka, kilkanaście stopni.

Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że podczas jedzenia czy żucia w jamie ustnej działają spore siły. Jama ustna jest dobrze przystosowana do ich amortyzacji, więc pracują mięśnie, stawy, ścięgna, ale też tkanka kostna. Po utracie zęba ilość kości stopniowo spada. Odbija się to na pozostałych zębach w łuku, które nie dość, że narażone są na działanie większych sił, bo nacisk zębów nie rozkłada się równomiernie, to jeszcze nie mają podparcia zarówno w postaci zęba, jak i odpowiedniej ilości sąsiadującej tkanki kostnej – mówi ekspert Medicover Stomatologia.

Z pozoru tak błahy problem, jak jeden brakujący ząb, pociąga za sobą szereg konsekwencji. Aby przywrócić prawidłowy zgryz i kontaktowanie się zębów (tzw. okluzję), trzeba będzie rozważyć wizytę u ortodonty lub leczenie protetyczne.

Bóle głowy

Choć sama utrata zęba może – w przenośni – przyprawić o ból głowy, to dosłownie również. Mechanizm prowadzący do tego jest złożony i ujawnia się nawet miesiące od momentu, kiedy usunęliśmy ząb.

– W skład narządu żucia wchodzą parzyste stawy skroniowo-żuchwowe. Łączą one żuchwę z czaszką i umożliwiają jej ruch, a więc mowę, jedzenie, śmiech czy ziewanie. Jest to precyzyjny mechanizm, w którym działają dość duże siły. Brak jednego czy kilku zębów sprawia, że ta równowaga zostaje zachwiana, a inne zęby, stawy oraz mięśnie przyjmują większe obciążenie niż dotychczas. Zaczynają nas więc boleć przeciążone stawy oraz mięśnie. Dolegliwości umiejscawiają się w okolicach skroni, potylicy, obręczy barkowej, a nawet towarzyszą temu napięciowe bóle głowy – opisuje lek. dent. Marta Siewert.

Mało kto za dokuczliwe bóle głowy obwinia właśnie brakujący ząb, jednak jest to jedna z pierwszych rzeczy, na którą zwróci uwagę doświadczony dentysta. Na swojej liście wizyt konsultacyjnych będziemy musieli dopisać wtedy fizjoterapeutę stomatologicznego, który pomoże w usunięciu nadmiernego napięcia mięśni żucia.

Nadwrażliwość zębów

Do nadwrażliwości dochodzi w sytuacji, gdy znajdująca się wewnątrz zęba unerwiona miazga nie jest właściwie chroniona. Może to nastąpić w wyniku próchnicy, urazu, erozji lub ścierania szkliwa. Do tego ostatniego efektu przyczyniają się braki zębowe.

Zwykle zęby dolne i górne kontaktują się ze sobą w określonych miejscach. Jeśli dochodzi do zaburzenia równowagi tego układu w wyniku utraty zęba lub nawet kilku, wtedy zęby zachodzą na siebie w zupełnie różnych, przypadkowych miejscach, co dentysta pozna po nietypowym i często nadmiernym starciu szkliwa.

– Patologiczna atrycja, czyli niewłaściwe tarcie zęba o ząb, nie jest wynikiem tylko braków w uzębieniu, ale też choćby wad zgryzu lub innych dolegliwości w obrębie narządu żucia. Ten proces może być niezauważony przez lata, ale systematyczne tracenie szkliwa, na przykład na brzegach siecznych czy guzkach, oraz pojawianie się ukruszeń, a nawet linii pęknięć w szkliwie, wymaga diagnostyki. Ponadto w sytuacji gdy zakładamy wypełnienia do zębów, wskutek zwiększonych sił tarcia, mogą się one przedwcześnie wykruszać i wypadać – przestrzega ekspertka Medicover Stomatologia.

Jak odzyskać brakujący ząb?

Osoby borykające się z brakiem zębowym często wybierają drogę ignorowania problemów, jednak rozwiązań, na które mogą się zdecydować, jest sporo.

To, w jaki sposób zdecydujemy się odbudować uzębienie, zależy od naszych preferencji, ale też stanu zdrowia i warunków w jamie ustnej. Na ten moment najbliższe ludzkiej anatomii są implanty. Sam implant zastępuje korzeń, na którym osadza się koronę. Takie leczenie wiąże się z zabiegiem chirurgicznym. Bez zabiegu natomiast wykonuje się mosty protetyczne, korony (jeśli jest zachowany choćby korzeń zęba) lub protezy częściowe – tłumaczy dentystka.

Współczesna stomatologia dąży do zachowania zębów własnych i niemal na każdym etapie rozwoju próchnicy da się je uratować. Jednak główną rolę odgrywa tu profilaktyka i regularne kontrole u dentysty.