Szukając informacji o paradontozie, można się przestraszyć: zniszczone dziąsła, wypadające zęby, ropnie i groźne powikłania. Nie zawsze jednak niepokojące objawy muszą oznaczać wspomnianą chorobę.
– wyjaśnia lek. dent. Barbara Sekuła-Kamińska z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.
Jednak w odróżnieniu od paradontozy, stan zapalny towarzyszący przyjmowaniu leków hormonalnych nie skutkuje utratą zębów, chyba że nie dba się właściwie o higienę. To jeden z czynników ryzyka.
Na problemy z dziąsłami są jednakowo narażone zarówno kobiety stosujące leki hormonalne w celu planowania potomstwa, jak i te, którym zalecono ich przyjmowanie m.in. dla regulacji cyklu czy w profilaktyce torbieli jajnika. Nie ma też większego znaczenia metoda podania: implanty, plastry, iniekcje. Istotny jest skład, a to właśnie dawki hormonów są odpowiedzialne za stan dziąseł. Skąd to powiązanie?
Hormonalne zależności
– zauważa dentystka.
Choć naukowcy na podstawie badań nie wskazują definitywnie na to, że konkretna dawka leków w określony sposób wpływa na pojawienie się stanu zapalnego dziąseł, to pokazują kolejne biologiczne zależności: – – dodaje ekspertka Dentim Clinic Medicover.
Powinny dać do myślenia jeszcze inne dolegliwości, których ryzyko wzrasta przy stosowaniu leków hormonalnych. To m.in. powikłanie po ekstrakcji w postaci suchego zębodołu, dysfunkcje stawów skroniowo-żuchwowych i przerost dziąseł. Ale nie trzeba martwić się na zapas – są sposoby, by temu zapobiegać.
Obecnie dawki hormonów w lekach są mniejsze niż kilka lat temu, a wynika to z dążenia producentów do redukowania ryzyka skutków ubocznych, przy jednoczesnym utrzymaniu stałej skuteczności farmaceutyków. Tkliwość i zaczerwienienie dziąseł to też nie powód, żeby rezygnować ze stosowania hormonalnej antykoncepcji, jednak zanim zaczniemy kurację, warto zapoznać się z zasadami higieny.
O krok przed paradontozą
Najbardziej narażone na paradontozę są kobiety, które już do tej pory miały jakieś dolegliwości, albo ich nawyki prowadziły do osłabienia tkanek przyzębia. Do czynników ryzyka paradontozy zaliczamy:
-
niewłaściwą higienę jamy ustnej,
-
nieodpowiednie odżywianie (awitaminoza, niedobory składników odżywczych),
-
palenie papierosów,
-
zaburzenia wydzielania śliny,
-
czynniki genetyczne,
-
inne choroby (cukrzyca, nadciśnienie, osteoporoza),
-
stosowanie niektórych leków (np. kortykosteroidy wziewne),
-
osłabioną odporność.
Szczególnie warto skupić się na higienie jamy ustnej. To w dużej mierze od niej zależy czy dojdzie do rozwoju paradontozy, a w konsekwencji do powikłań, takich jak rozchwianie zębów.
– tłumaczy lek. dent. Barbara Sekuła-Kamińska.
W przypadku zaostrzenia stanu zapalnego dziąseł i przyzębia, specjaliści zalecają używanie szczoteczki o miękkim włosiu, która minimalizuje ryzyko recesji. Pomoże także stosowanie dedykowanych technik mycia zębów obejmujących ruchy wymiatające od dziąsła w kierunku korony oraz masaż dziąseł, a także uzupełnianie higieny o płukanki, nitkę i irygator.
– podsumowuje dentystka.