Popularność zdobienia ciała piercingiem nieustająco rośnie. Ma na to wpływ moda oraz coraz większa świadomość w zakresie profilaktyki infekcji wirusowych, jak żółtaczka czy HIV. Przez to mniej mamy obaw i chętniej korzystamy z tej grupy usług. Piercing można wykonać niemal w każdej wakacyjnej miejscowości, a przez swój trwały charakter kolczyki są dla wielu wymarzoną pamiątką, która będzie przez lata przypominać o letnich przygodach. Niestety, nie dadzą też o sobie zapomnieć dolegliwości, których możemy się przy okazji nabawić.

Reklama

– Zgubne dla zdrowia jamy ustnej skutki piercingu są znane od lat. Najbardziej zauważalnym efektem jest starcie brzegów siekaczy do kształtu trójkąta, ale, jak się okazuje, konsekwencje sięgają dalej i głębiej. Dzisiaj już wiemy, że szczególnie narażone są tkanki przyzębia, o czym mogą świadczyć niepokojące objawy: nadwrażliwość, krwawienie, stan zapalny, zaczerwienienie i obrzęk dziąseł – przestrzega lek. stom. Monika Stachowicz z Centrum Leczenia i Profilaktyki Paradontozy Periodent w Warszawie.

We wskazanych analizach przebadano ponad 400 osób, z których część miała kolczyk w języku, część w policzku, a część w obu tych miejscach. Porównywano stan zębów i przyzębia w okolicach piercingu z innymi miejscami jamy ustnej. Wszystkie badania opisywały u pacjentów recesję dziąseł, a 2 z 3 badań wskazywały, że dochodzi też do ich krwawienia. Ponadto w przeważającej większości wniosków zwracano uwagę na pogłębione kieszonki dziąsłowe i większe szpary między zębami. Przegląd dotyczył osób, które nosiły kolczyk od przynajmniej miesiąca aż do 19 lat.

– Wiele czynników niekorzystnie wpływa na nasze dziąsła, jak choćby zbyt mocne szczotkowanie, które powoduje ich recesję. Dlatego nie jest niczym zaskakującym, że ciało obce w jamie ustnej, czyli metalowy kolczyk, może również negatywnie odbić się na ich stanie zdrowia. Efektem jest nadwrażliwość, próchnica i rosnące ryzyko paradontozy – zauważa stomatolog.

Im dłużej nosimy ozdobę, tym większe jest ryzyko poważnych uszkodzeń. Naukowcy wskazywali, że szczególnie dotykało to jedynek, które są zębami położonymi najbliżej kolczyka w języku i odruchowo wykorzystywanymi do przygryzania metalowego elementu.

Kolczyk do wyrzucenia

Najlepszą radą, jaką można dać osobie, która zapragnęła sprawić sobie kolczyk, jest wyrzucenie ozdoby do kosza na śmieci. Tak jak kolczyk miał być pamiątką, tak zmiany, które spowodował w jamie ustnej, teraz będzie równie trudno cofnąć, jak wspomnienia.

Kolczyk może odbić się na zdrowiu na wiele różnych sposobów. Jednym z nich jest uszkodzenie nerwów przy przekłuwaniu narządu: trwałe lub tymczasowe, co w najlepszym wypadku objawi się przejściowym osłabieniem czucia lub odrętwieniem. Wyliczając dalej: do rany może wdać się infekcja, co zmusi nas do szybszego usunięcia biżuterii. Sam kolczyk może być też źródłem alergii, m.in. na nikiel. Dodatkowo staje się miejscem, w którym rozwija się sporo bakterii próchnicowych i powodujących paradontozę, co z kolei wynika z utrudnionej higieny. Z częścią tych powikłań można sobie poradzić, wdrażając bardziej rygorystyczną higienę, ale w innym przypadku z konsekwencjami możemy zmagać się przez miesiące lub lata.

Reklama

– Niektóre z tych skutków, jak uszkodzenia szkliwa czy recesja dziąseł, mają charakter permanentny. Wyciągając kolczyk, tylko zahamujemy ich postęp, ale nie sprawimy, że zęby nam się odbudują, a dziąsła wrócą na swoje miejsce. Trzeba będzie wdrożyć odpowiednie leczenie. W pierwszym przypadku ukruszone zęby da się odbudować kompozytem lub za pomocą licówek porcelanowych, natomiast w sprawie dziąseł sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Wszystko zależy od tego, jak długo nosiliśmy ozdobę. Im dłużej, tym poważniejsze zabiegi mogą być konieczne – opisuje lek. stom. Monika Stachowicz.

Recesja dziąseł, czyli obniżenie ich linii, powoduje odsłonięcie części zęba niepokrytej szkliwem. Do pierwszych objawów należy m.in. nadwrażliwość; co gorsza – odkryte korzenie są też bardziej narażone na próchnicę.

Cierpi szkliwo i dziąsła

Co robić, aby uniknąć kłopotów z kolczykiem? Najlepszym rozwiązaniem będzie oczywiście usunięcie ozdoby, jednak jeśli chcemy odwlec ten moment w czasie, będziemy musieli przestrzegać pewnych zasad. Należą do nich: zintensyfikowana higiena jamy ustnej, co oznacza mycie zębów pastą z fluorem po każdym posiłku, do tego odpowiednia technika szczotkowania, wykorzystywanie tarek lub specjalnych przyrządów do mycia języka. Powinniśmy także zadbać o sumienne nitkowanie i wspomagać higienę płukankami antybakteryjnymi. Niestety, zdrowych zębów nie zabezpieczymy w 100% przed mechanicznymi uszkodzeniami mogącymi powstawać za sprawą biżuterii.

– Aby minimalizować uszkodzenia szkliwa, wskazana jest fluoryzacja, by kwasy nie pogłębiały erozji. Trzeba pamiętać, że pochodzą one nie tylko z tego, co jemy, ale również są wytwarzane przez bakterie próchnicowe oraz, u niektórych osób, mogą być zarzucane z żołądka. Zauważalne uszkodzenia odbudujemy kompozytem, większe: bondingiem. Nie jest to rozwiązanie dożywotnie, bo ma swoją trwałość szacowaną na około 5 lat. Bardziej wytrzymałe są licówki, ale te umieszczamy od strony wargowej – opisuje ekspert Centrum Periodent.

Charakterystycznie starte siekacze odzyskają swój pierwotny kształt dzięki kawałkom porcelany przymocowanym do ich powierzchni. Ceramika dobrze imituje ludzkie szkliwo pod względem barwy, przezierności i jest stosunkowo trwała, jednak nawet ona ulegnie uszkodzeniom przez niefrasobliwie założony kolczyk. Na tym jednak nie kończą się komplikacje.

– Opisywane objawy, jak recesja, pogłębione kieszonki i krwawienie, są charakterystyczne dla dziąseł stale narażonych na szkodliwe czynniki. Stąd już dzieli nas krok od paradontozy. Bakterie beztlenowe z łatwością zasiedlają osłabione tkanki, a nam trudno się ich pozbyć podczas zwykłego szczotkowania i rozwija się stan zapalny. Niezwykle ważne jest wyeliminowanie bezpośredniej przyczyny, czyli usunięcie kolczyka, a później leczenie w gabinecie, gdzie wykonuje się higienizację wraz z oczyszczaniem kieszonek. Może być konieczne stosowanie preparatów antybakteryjnych bezpośrednio do zmienionych zapalnie miejsc lub zabiegi płatowe przy dużej recesji – mówi lek. stom. Monika Stachowicz.

W profilaktyce paradontozy mamy kilka opcji do wypróbowania we własnym zakresie. Najłatwiej będzie nauczyć się odpowiedniej techniki mycia zębów, która uwzględnia delikatne ruchy szczoteczką kierowaną od dziąsła do korony zęba, ale też specjalny ruch wibracyjny. Ma to na celu opóźnienie recesji, oczyszczenie z zalegających bakterii i resztek jedzenia, a w efekcie: przywrócenie ich na swoje miejsce. Dodatkowo można stosować masaż dziąseł wykonywany umytym palcem wskazującym lub kawałkiem czystego gazika. Sprawi, że dziąsła będą lepiej ukrwione, a przez to bardziej odporne na szkodliwy wpływ kolczyka.

Pamiątki z wakacji dobierajmy bardziej rozważnie, bo zniszczone szkliwo czy krwawiące dziąsła na pewno nie będą przywodziły nam na myśl pozytywnych skojarzeń, a co więcej – na leczenie poświęcimy sporo czasu i pieniędzy.