Pocenie się jest zjawiskiem fizjologicznym, ale nadpotliwość jest już swego rodzaju chorobą. O tym, jak skutecznie ją leczyć, pisze doktor Marek Wasiluk, właściciel warszawskiej kliniki L’experta, jedyny Polak z dyplomem MSc Aesthetic Medicine University of London.

Reklama

Nawet dbając o higienę, używając antyperspirantów, dezodorantów i blokerów w upalne lato problem pocenia może wielu osób nie ominąć. A już zwłaszcza tych, którzy cierpią na nadaktywność gruczołów potowych, czyli tzw. nadpotliwość.

Po co ten pot?

Choć pocenie się dla większości ludzi wydaje się zupełnie zbędne, to ma ono swoje racjonalne uzasadnienie. To zupełnie naturalne zjawisko fizjologiczne, które ma chronić nasz organizm przed przegrzaniem. Gruczoły potowe rozmieszczone są na całym ciele, a gdybyśmy je wszystkie zablokowali, wówczas pozbylibyśmy się nie tylko niezbędnego mechanizmu regulacji temperatury, ale też usuwania toksyn. Niestety nie jesteśmy jednak w stanie kontrolować tego mechanizmu. Zdarza się też tak, że gruczoły wydzielają więcej potu, niż wymaga tego naturalne kontrolowanie temperatury ciała. Właśnie wtedy mamy do czynienia z nadpotliwością.

Pojawia się ona, gdy mamy zbyt wiele gruczołów wytwarzających zbyt dużo potu. Przypadłość może przybierać różne stopnie nasilenia, choć osobiście twierdzę, że nie ma ostrej granicy między zwykłym a chorobliwym poceniem. To dlatego, że dla każdego z nas uciążliwy będzie inny poziom pocenia się. Najlepszym wyznacznikiem powinno być to, jak duży dyskomfort powoduje pocenie się w naszym codziennym funkcjonowaniu. Choć oczywiście są sytuacje bezsporne, jak permanentnie mokre ręce. Najcięższy przypadek, z którym miałem do czynienia przejawiał się tym, że pacjentowi z rąk aż kapało, a wytarcie ich do sucha pomagało mniej więcej na dwie minuty.

Reklama

To bardzo kłopotliwa przypadłość, głównie z powodów estetycznych. Utrudnia są również kontakty interpersonalne. Człowiek, który się poci, po prostu unika innych, wstydzi się ich. Choć choroba wynika najczęściej z podłoża emocjonalnego, to jej przyczyną mogą być również choroby ogólnoustrojowe takie jak choroba nerek, cukrzyca czy nadczynność tarczycy. Miejsca, w których z reguły pocimy się najbardziej, to: pachy, stopy, dłonie i czoło. To ostatnie jest najmniej uciążliwe. Pocenia stóp z kolei nie widać, jednak może ono sprzyjać rozwojowi grzybic. Mężczyznom zdecydowanie najbardziej przeszkadzają wilgotne ręce, które praktycznie uniemożliwiają swobodne funkcjonowanie w sytuacjach biznesowych i towarzyskich. Kobiety największy dyskomfort odczuwają z powodu nadpotliwości pach. Nie dziwi więc, że większość z nas robi wszystko, żeby temu zapobiec. Niestety, zdarzają się takie sytuacje, w których trudno jest wygrać z gruczołami potowymi. Niestety, w przypadku nadpotliwości, dopóki nie zaczniesz leczenia, walka z potem będzie po prostu bezskuteczna. Najgorzej będzie w upalne dni, podczas intensywnego wysiłku fizycznego i podczas stresujących sytuacji. Organizm będzie radził sobie z przegrzaniem, schładzając się za pomocą wydzielania potu. Niestety, ciężko to powstrzymać.

Reklama

Czy można z tym wygrać?

Aby pozbyć się problemu pocenia, trzeba nakłonić gruczoły potowe do zahamowania wydzielania potu. Zazwyczaj stosuje się w tym celu różnego rodzaju antyperspiranty hamujące wydzielanie potu poprzez zatkanie ujścia gruczołów. Docelowo nie rozwiązują więc problemu, mogą sprawdzić się jedynie przy niewielkim stopniu pocenia. W aptekach dostępne są również specjalistyczne środki do miejscowego wcierania działające mocniej, niż kosmetyki dostępne w drogeriach. Niestety, one również są tylko doraźnym rozwiązaniem. Działają powierzchniowo, przez co nie uszkadzają gruczołów potowych stanowiących źródło uciążliwego problemu. Poza tym tego typu preparaty możemy zastosować jedynie na wybrane części ciała, takie jak np. pachy. Tymczasem, jak pisałem już wcześniej, nadpotliwość bardzo często dotyczy również dłoni lub stóp.

Istnieje również rozwiązanie w postaci leków doustnych. Hamują one wydzielanie potu równomiernie na całym ciele, jednak zawsze podkreślam, że z tego typu metodami należy być ostrożnym. Leki na nadpotliwość obciążają bowiem organizm i mogą wywoływać skutki uboczne. Ponadto trzeba brać je stale i regularnie, inaczej po ich odstawieniu problem powraca. Dobrym rozwiązaniem jest tutaj medycyna estetyczna, która oferuje lepsze, bo bardziej trwałe i mniej szkodliwe metody niwelowania nadpotliwości.

Toksyna botulinowa

Najpopularniejszą metodą medycyny estetycznej na nadpotliwość od zawsze była mezoterapą toksyną botulinową. Podając toksynę botulinową, paraliżujemy gruczoły potowe, przez co zostają one zablokowane. Wstrzykuje się ją w skórę w małych dawkach, co 1–1,5 cm, zużywając do tego dużo preparatu. Niestety, metoda choć bardzo skuteczna, bo dająca praktycznie natychmiastowy efekt, jest nietrwała. Działa ona przez około cztery-pięć miesięcy. Podawanie botoksu trzeba więc powtarzać regularnie. Dodatkowo jest dość nieprzyjemna, bo podczas zabiegu trzeba wykonać kilkadziesiąt zastrzyków na jedną część ciała, np. dłoń lub pachę.

Pożądane uszkodzenie

Czasowe zahamowanie działania gruczołów potowych to nie wszystko, jeśli chodzi o skuteczne leczenie nadpotliwości. Można je bowiem po prostu uszkodzić, robiąc to na dwa sposoby. Albo przerywając sterowanie nimi, poprzez chirurgiczne przecięcie włókien nerwowych dochodzących do gruczołów, albo uszkadzając bezpośrednio same gruczoły. Pierwszy sposób jest skuteczny, ale niestety, również bardzo inwazyjny. Drugi wiąże się z większym bezpieczeństwem i komfortem dla pacjenta, jednak ponownie wszystko będzie zależało od tego, jaką metodą zadziałamy na gruczoły potowe. Polecam szczególnie frakcyjną radiodrekwencję mikoigłową, która jest najmniej inwazyjna, a jednocześnie jej działanie jest najbardziej optymalne. Metoda nie tylko trwale usuwa nadpotlwoliwość, ale przede wszystkim doprowadza do normalnego poziomu ilość wydzielanego potu. Taka „normalność” jest dobrym zjawiskiem, w przeciwieństwie do całkowitego uszkodzenia gruczołów. Organizm działa nieprzewidywalnie i po całkowitym uszkodzeniu gruczołów w jednym miejscu na ciele, nadpotliowość często przenosi się na inne. Natomiast jeżeli gruczoły będą mogły nadal działać, tylko słabiej, to wydzielanie potu wyrównuje się i uspokaja.

Zabieg frakcyjną radiofrekwencją mikroigłową polega na nakłuciu skóry głowicą z igiełkami, które są następnie mocno nagrzewane. Prowadzi to do wypalenia gruczołów. Metoda działa głęboko, ale i punktowo, dzięki czemu pomiędzy fragmentami poparzonej tkanki pozostają miejsca nietknięte. Część gruczołów jest usuwana całkowicie, a reszta jedynie osłabiona. W efekcie od razu po zabiegu następuje całkowite usunięcie nadpotliwości, a po kilku miesiącach powraca ono już w ustabilizowanej formie.