Według Tobacco Control Plan Anglia ma być wolna od palenia do 2030 roku.

Reklama

Tymczasem nowe badanie przeprowadzone przez zespół z City University London pokazuje, że całkowite zaprzestanie palenia przyniesie dużo mniejsze korzyści, niż zakładano. Będzie oznaczało średnio tylko 2,5 dodatkowego roku życia w zdrowiu zamiast oczekiwanych dotąd 6,3.

Przy tym, jeśli nawet dzisiaj wszyscy przestaliby palić, maksymalny skutek takiego kroku osiągnięto by dopiero za 40 lat - piszą naukowcy.

Oczywiście warto przestać palić, ale według uzyskanych przez naukowców wyników, aby uzyskać pożądane skutki, potrzebne są szersze, towarzyszące rzucaniu palenia działania.

Reklama

Badacze zwracają bowiem uwagę, że od 2001 roku bardziej wzrosła długość życia, niż długość życia w zdrowiu, co oznacza więcej lat przeżywanych w chorobie.

Składają się na to różne czynniki - starzenie się populacji, złe nawyki związane ze zdrowiem - m.in. właśnie palenie, a także, paradoksalnie zdolność służby zdrowia do utrzymywania ludzi przy życiu.

Palenie rzeczywiście stanowi wiodącą przyczynę zgonów związanych z nowotworami, chorobami płuc czy serca. W Anglii odpowiada za 75 tys. zgonów i pół miliona przyjęć do szpitala rocznie. Palący 34-latek ma zdrowie 40-latka, który nigdy nie palił.

Reklama

Palenie i związane z nim kłopoty zdrowotne są jednak silnie powiązane z problemami w innych obszarach życia.

- Wyzwania związane z poprawą długości życia obejmują skorelowane ze sobą czynniki ryzyka często towarzyszące paleniu, takie jak choroby psychiczne, używanie narkotyków, otyłość, złe warunki mieszkaniowe i inne braki. Oznacza to, że choć zaprzestanie palenia jest ważnym krokiem, to dopiero początek dużo dłuższej drogi - mówi prof. Les Mayhew, autor opracowania.

- Przy różnicach w długości życia w zdrowiu sięgających 15 lat pomiędzy rejonami o najlepszym i najgorszym zdrowiu ludności, miejsce na poprawę na pewno istnieje. Działania muszą jednak być znacznie szersze - podkreśla specjalista.

W Polsce papierosy pali co czwarta dorosła osoba - 31 proc. mężczyzn i 21 proc. kobiet. Nałogowo pali co piąty dorosły.