Podczas konferencji prasowej minister zdrowia był m.in. pytany, czy są wyniki badań, jak długo odporność może się utrzymywać, a także, kim są osoby, które umierają z powodu COVID-19.

Reklama

- Jeśli chodzi o zgony, to cały czas średnia wieku osób, które umierają jest bardzo wysoka – rzędu 81 lat – więc cały czas to dotyczy osób starszych i osób generalne z kategorii ryzyka, mówię tutaj o wielochorobowości, ale również o osobach niezaszczepionych – wyjaśnił minister zdrowia.

- Robiliśmy podsumowanie dotyczące całego okresu epidemii, to w całym okresie epidemii ten odsetek zgonów osób niezaszczepionych osiąga nawet 90 proc., jeżeli zmniejszamy sobie te okresy i patrzymy na ostatnie miesiące, to jest to 70-60 proc., ale jest to zdecydowana większość – wyjaśnił.

Z kolei dyrektor NIZP-PZH Grzegorz Juszczyk wskazał, że prowadzimy ogólnopolskie badanie epidemiologiczne, tzw. seroprewalencji, czyli obecności przeciwciał.

- Ostatnie badanie, w którym wzięło oddział 27 tys. osób i blisko 7 tys. osób zgodziło się oddać próbkę krwi do analizy, wykazało, że poziom odporności populacyjnej to ok. 82 proc. – poinformował.

Reklama

Zaznaczył, że to badanie było prowadzone w listopadzie i w grudniu.

Reklama

- W styczniu mieliśmy wysoką falę wariantu omikron, stąd obecny szacunek jest między 90 i 95 proc. Teraz, w marcu, do połowy kwietnia prowadzimy już czwartą falę tego badania, więc po świętach najprawdopodobniej będziemy mieli już potwierdzenie tego faktu, a być może ten poziom jest wyższy – podkreślił.

Zaznaczył, że to jest informacja o obecności przeciwciał, czyli o kontakcie z żywym wirusem albo efekcie szczepień ochronnych.

- Rzeczywiście ta odporność, jak wykazały badania, które stanowiły rekomendację do podawania dawek przypominających, potwierdziły, że poziom przeciwciał spada w czasie między 4 a 6 miesięcy, to jest okres, kiedy poziom jest dużo niższy – wskazał.

Jak powiedział Juszczyk, na chwilę obecną rozważany jest wątek w dyskusjach międzynarodowych i naukowych podania drugiej dawki przypominającej szczepienia, ale w wybranych grupach wiekowych lub ryzyka ciężkiego przebiegu.

Wyjaśnił, że ta immunizacja mówi nam o tym, w przypadku kolejnego kontaktu z wirusem czy też z nowym wariatem na pewno zmniejsza się ryzyko ciężkiego przebiegu, hospitalizacji czy zgonu.

- Niestety ze względu na naturalny mechanizm ewolucji wirusa kolejne warianty są coraz bardziej zakaźne, coraz łatwiej przenoszą się z osoby zakażonej na osobę niezakażoną, natomiast nie wywołują tak silnej reakcji układu odpornościowego i nie powodują tak ciężkiej choroby, jak wcześniejsze warianty – wskazał.