Mówiono o tym z okazji opublikowania raportu „Rozwój terapii lekowych w leczeniu chorób neurologicznych. Nowości. Innowacje. Przełomy”. Współautor opracowania prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Konrad Rejdak przytoczył dane, z których wynika, że całkowite, bezpośrednie i pośrednie roczne koszty chorób neurologicznych w Europie sięgają już 335 mld euro. Na ich leczenie wydaje się 122 mld euro, a na zwolnienia lekarskie i wcześniejsze emerytury – 93 mld euro. Trzy najdroższe choroby neurologiczne to otępienia (105 mld euro), udary mózgu (64 mld euro) oraz bóle głowy (43 mld euro).

Reklama

- Walczymy o należne miejsce dla naszej dyscypliny – powiedział prof. Rejdak. Tym należnym miejscem jest objęcie neurologii priorytetem, podobnie jak kardiologii i onkologii. - Już jedna na cztery osoby ma jakiś problem neurologiczny, musimy znaleźć sposoby jak rozwiązać ten narastający problem - dodał.

W raporcie podkreśla się, że choroby neurologiczne w najszybszym tempie obciążają społeczeństwo, co stanowi wyzwanie dla stabilności systemu opieki społecznej i zdrowotnej. - W obliczu zmian demograficznych trzeba dostosować system ochrony zdrowia do wyzwań związanych z rosnąca liczbą pacjentów i wdrażać nowe, skuteczne metody leczenia – stwierdzają jego autorzy.

Według prof. Konrada Rejdaka wprowadzane systematycznie nowe technologie zmieniają oblicze współczesnej neurologii. Przykładem jest trombektomia mechaniczna, nowa metoda pozwalająca w stanie ostrym udrożnić tętnice mózgu i uchronić pacjenta przed ciężkim udarem niedokrwiennym, przed śmiercią jak i niepełnosprawnością. W Polsce terapia ta stosowana jest w ramach ostrego dyżuru, podobnie jak zabiegi kardiologii interwencyjnej w ostrym zawale serca.

Wprowadzane są też nowe leki neurologiczne. Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego powiedział, że przykładem są coraz bardziej skuteczne terapie stosowane w leczeniu stwardnienia rozsianego i choroby Parkinsona. Gorzej jest z leczeniem chorób neurozwyrodnieniowych, takich jak otępienia, w tym choroba Alzheimera. - Marzymy o zatrzymaniu procesu chorobowego w chorobie Parkinsona, ale to wciąż przyszłość – dodał.

Głównym problemem jest opóźnienie refundacji najnowszych technologii lekowych, często dostępnych już w innych krajach UE i USA, a na które czekają nadal polscy pacjenci. Prezes Modern Healthcare Institute Krzysztof Jakubiak powiedział, że od 2016 r. zasadniczo wzrosła liczba nowych leków neurologicznych wprowadzonych na listę refundacyjną (do tzw. programów lekowych). W latach 2016-2019 zrefundowano 11 nowych terapii lekowych, jednak w 2020 r. refundacja w neurologii całkowicie się u nas zatrzymała. Na listę refundacyjną nie wprowadzono ani jednego leku, choć zarówno Europejska Agencja leków (EMA), jak i amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) potrzymały szybki trend rejestracji nowych leków neurologicznych.

- Nasza neurologia wypada pod tym względem poniżej przeciętnej w porównaniu do innych specjalności – zaakcentował Krzysztof Jakubiak. Dodał, że ta sytuacja może się zmienić w 2021 r., jeśli neurologia stanie się priorytetem dla decydentów. Tym bardziej, że są przykłady szybkiej rejestracji. Lek o nazwie nusinersen stosowany w leczeniu SMA (rdzeniowego zaniku mięśni) zrefundowano w niecałe dwa lata od jego rejestracji w Unii Europejskiej. W przypadku innych leków oczekiwanie na rejestrację trwa zwykle aż kilkakrotnie dłużej.

- Szybkie wprowadzenie nowych terapii w neurologii, jak i innych specjalnościach, jest zatem możliwe. Wymaga to jedynie decyzji i determinacji wszystkich zaangażowanych w to stron, zarówno Ministerstwa Zdrowia oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, jak też firm farmaceutycznych – zaznaczył prezes Modern Healthcare Institute.

Jedną z najpilniejszych potrzeb w refundacji leków są migreny. Prof. Konrad Rejdak podkreślił, że migreny stwarzają duże obciążenie społeczne, a jednocześnie w UE i USA zarejestrowano rewolucyjne leki zmniejszające związane z nią cierpienia. - Czekamy na te leki, tym bardziej, że mogą one zmniejszyć koszty pośrednie. Migreny wpływają na życie rodzinne i zawodowe, powodują spadek wydajności pracy – podkreślił.

Według prezesa-elekta Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego prof. Marcina Czecha kierując odpowiednie środki na daną specjalność można znacząco poprawić sytuację chorych. Jako przykład wymienił kardiologię. W tej dziedzinie - przypomniał – mamy wskaźniki podobne do tych jakie są w Niemczech.