Światowy Dzień Walki z Gruźlicą przypada 24 marca, w rocznicę poinformowania w 1882 r. świata nauki o wyizolowaniu prątka tej choroby przez Roberta Kocha.

Gruźlica można się zarazić przez bliski kontakt, na przykład długotrwałe przebywanie w pomieszczeniu z osobą, która kaszle, odksztusza, mówi lub głośno się śmieje.

Eksperci podnoszą, że u połowy osób zakażonych prątkiem gruźlicy choroba rozwija się w pierwszych dwóch latach od zakażenia. W pozostałej części przypadków występuje tzw. zakażenie utajone (latentne). Wtedy ryzyko zachorowania rozkłada się na kilkadziesiąt lat i utrzymuje z tendencją malejącą do końca życia. Dlatego – jak zaznaczają eksperci – określając sytuację epidemiologiczną tej choroby w Polsce, należy obserwować trendy wieloletnie.

Po drugiej wojnie światowej w Polsce gruźlica była jedną z głównych przyczyn umieralności. W 1950 r. zmarło z jej powodu 26 tys. osób, w tym ponad 3 tys. dzieci do 14 lat. W latach 1957-1959 (systematyczne dane o zachorowalności na tę chorobę w Polsce są dostępne od 1957 r.) zapadalność wynosiła około 300 przypadków na 100 tys. mieszkańców. W 2017 r. zapadalność na gruźlicę wyniosła 15,1 przypadków na 100 tys. ludności. Zgodnie z definicją Europejskiego Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) taką zapadalność – czyli mniejszą niż 20 zachorowań na 100 tys. osób, określa się jako niską.

Przy zapadalności poniżej 10 osób na 100 tys. można mówić o zbliżaniu się do fazy eliminacji choroby. W 2017 r. zanotowano w Polsce 5787 przypadków gruźlicy.

W Regionie Europejskim Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) co godzinę wykrywanych jest 30 przypadków gruźlicy – wynika z najnowszego raportu WHO, opublikowanego z okazji tegorocznego Światowego Dnia Walki z Gruźlicą. Autorzy raportu przyznają, że nawet w Unii Europejskiej trudne będzie wyeliminowanie gruźlicy do 2030 r., tak jak jeszcze niedawno zakładano.

Na świecie uznano, że gruźlica jest chorobą społeczną, a na jej rozwój w dużej mierze wpływają warunki bytowe. Dlatego powszechnie kojarzy się z bezrobociem i ubóstwem, których następstwami są niedożywienie, złe warunki mieszkaniowe i sanitarne. Ale chorują także osoby dobrze sytuowane, żyjące w ciągłym stresie, mające obniżoną odporność organizmu. Zachorowaniu sprzyjają również inne choroby, między innymi cukrzyca, zakażenie HIV, choroby krwi, choroby nowotworowe, pylica płuc, schyłkowa niewydolność nerek.

Osoby chore na gruźlicę chudną, mają bladą cerę i podwyższoną temperaturę ciała. Do częstych objawów należą także nocne poty, stały kaszel (utrzymujący się ponad 3 tygodnie – początkowo suchy, później wilgotny z odkrztuszaniem), utrata apetytu, szybkie męczenie, bóle w klatce piersiowej, krwioplucie i duszności. Eksperci akcentują, że chory na gruźlicę ma dużą szansę powrotu do zdrowia, ale pod warunkiem, że choroba zostanie odpowiednio wcześnie wykryta i zostanie podjęte leczenie.

Szczepionkę przeciw gruźlicy wynaleziono w 1921 r. W Polsce szczepienie przeciw tej chorobie jest obowiązkowe. Program szczepień ochronnych na 2019 r. przewiduje, że szczepienie może być wykonywane przed wypisaniem dziecka z oddziału noworodkowego, czyli przed wyjściem ze szpitala. Wcześniej generalne zalecenie było takie, że powinno być wykonane w ciągu 24 godzin od urodzenia dziecka. W przypadku noworodków i małych dzieci szczepienie pozwala ustrzec się przed najgroźniejszymi postaciami choroby, prowadzącymi często do śmierci.