Dziennik Gazeta Prawana logo

Farmaceuci wydają leki wbrew prawu. Wskutek bierności ustawodawcy nie grozi im kara

12 lutego 2019, 07:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Farmaceuta w aptece
Farmaceuta w aptece/Shutterstock
Okres 7 lat na wdrożenie dyrektywy to za mało. Farmaceuci wydają leki wbrew prawu, a wielu powinno dostać kary. To im nie grozi, bo nie zdążono z ustawą.

9 lutego 2019 r. miał być sądnym dniem dla farmaceutów, a także wielu pacjentów. Wieszczonego przez niektórych armagedonu nie ma, ale tylko dzięki samowoli aptekarzy. Paradoksalnie, w wydawaniu leków chorym pomogło to, że rodzimy ustawodawca przespał termin na przyjęcie krajowych przepisów.

Spóźnione przygotowania

O nowym sposobie walki ze sfałszowanymi lekami wiadomo od 2011 r. Wówczas przyjęto dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/62/UE z 8 czerwca 2011 r. zmieniającą dyrektywę 2001/83/WE w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi – w zakresie zapobiegania wprowadzaniu sfałszowanych produktów leczniczych do legalnego łańcucha dystrybucji. Szczegóły poznaliśmy w październiku 2015 r., gdy przyjęto rozporządzenie delegowane. Wówczas było już wiadome: od 9 lutego 2019 r. wchodzi w życie nowy system eliminowania fałszywych leków z rynku.

W największym skrócie polega on na tym, że niemal każdy ze sprzedawanych leków na receptę oraz niektóre bez recepty będą musiały posiadać na swych opakowaniach unikalny kod. Aptekarz, wydając pacjentowi produkt, będzie musiał do tego oznaczenia przyłożyć specjalny czytnik. Jeśli system wskaże, że lek pochodzi z legalnego źródła, dojdzie do sprzedaży. Jeśli pojawi się alarm, aptekarz produktu nie sprzeda, za to będzie musiał powiadomić inspekcję farmaceutyczną o tym, że ma na stanie najprawdopodobniej sfałszowany produkt. Zeskanowanie przed sprzedażą opakowania np. z tabletkami spowoduje, że jego oznaczenie zostanie wycofane z użytku. Tak więc, jeśli w przyszłości pojawiłoby się opakowanie oznaczone tak samo, ogólnounijny system błyskawicznie ostrzeże, że mamy do czynienia z fałszywką. Rzeczywistość jednak przerosła zarówno polskiego ustawodawcę, jak i fundację KOWAL, której powierzono wdrożenie systemu do polskich aptek.

Poza systemem

– informuje Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Do kilku tysięcy polskich aptek nie doszły bowiem kody autoryzacyjne umożliwiające dołączenie do systemu i skanowanie produktów. Apteki te – trzymając się litery prawa – nie powinny w ogóle wydawać leków. – wskazuje Marek Tomków.

Z naszych informacji wynika, że w co najmniej kilkunastu przypadkach aptekarze odmówili sprzedaży medykamentów w obawie przed konsekwencjami. Jak wyjaśnia prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET Marcin Piskorski, właściciele aptek nie dostali ani od fundacji KOWAL, ani od służb państwowych oficjalnych wytycznych i bazują na informacjach umieszczonych w internecie. – – podkreśla Marcin Piskorski.

Kolejny kłopot dotyczy alertu fałszywie dodatniego. Jest bowiem tak, że część opakowań leków wyprodukowanych przed 9 lutego 2019 r. ma kod umożliwiający skanowanie produktu. Zarazem jednak nie wszystkie kody zostały wprowadzone do unijnego rejestru. Może być więc tak, że lek, choć jest oryginalny, po zeskanowaniu opakowania zaświeci na czerwono. Państwowe służby, w tym GIF, apelują do farmaceutów, by leki w takiej sytuacji wydawać i jedynie informować organ o sytuacji. Sęk w tym, że do każdego produktu, przy którym pojawił się taki alert, trzeba wydrukować, wypełnić i wysłać dwie strony formularza. Marcin Piskorski zaznacza, że nikt z właścicielami aptek nie uzgadniał nałożenia na nich takiego obowiązku. A skoro alert fałszywie dodatni może dotyczyć nawet 40 proc. leków na receptę, może to sparaliżować działanie aptek.

– komentuje Marek Tomków.

Nieudolność polityków

Pacjenci nadal otrzymują leki z aptek głównie dzięki… bierności ustawodawcy. Planowano bowiem, by wraz z wejściem w życie systemu, czyli 9 lutego 2019 r., zaczęła być stosowana nowelizacja prawa farmaceutycznego. Projekt powstał jednak zbyt późno i jest dopiero konsultowany. Kluczowy zaś przepis zawarty w noweli dotyczyć ma możliwości nakładania do 500 tys. zł kary na tych przedsiębiorców, którzy nie będą właściwie realizowali przepisów dyrektywy fałszywkowej i rozporządzenia delegowanego. – – spostrzega Marek Tomków.

Łukasz Waligórski, redaktor naczelny branżowego portalu Mgr.Farm, uważa, że aptekarze są najlepiej przygotowanym elementem całego systemu weryfikacji autentyczności leków. Problem w tym, że pozostałe podmioty, a więc organizacje i instytucje, zostawiły swoje zadania na ostatnią chwilę. I gdyby chcieć przestrzegać postanowień dyrektywy fałszywkowej co do joty, polscy pacjenci pozostaliby bez leków. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj