- Potrafimy pomagać ludziom z zaburzeniami psychicznymi, wykorzystujemy najnowsze metody leczenia, nie mamy jednak takiej siły przebicia, jak ratujący życie kardiolodzy, chociaż psychiatrzy też ratują ludzkie życie – powiedziała prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego prof. Agata Szulc.

Reklama

Psychiatrzy podkreślili na spotkaniu z dziennikarzami, że jak najszybszej pomocy potrzebują ciężko chore osoby z zaburzeniami psychicznymi, a szczególnie te z myślami samobójczymi. - Kilka miesięcy oczekiwania to może być dla tych osób zbyt długo – podkreślił konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii prof. Piotr Gałecki.

Powodem zbyt małej dostępności do leczenia psychiatrycznego jest zbyt mała liczba psychiatrów oraz niedoinwestowanie tej dziedziny w ramach publicznej opieki zdrowotnej. Z danych przedstawionych na konferencji wynika, że w Polsce jest zaledwie około 4 tys. psychiatrów, podczas gdy w Niemczech jest ich 18,2 tys., a we Francji 15,2 tys.

Jak podano podczas spotkania, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców Polska jest na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej (za nami jest jedynie Bułgaria). Mamy zaledwie 90 lekarzy tej specjalności na 1 mln ludności, podczas gdy w Finlandii, która zajmuje pierwsze miejsce, jest 236 psychiatrów, w Szwecji - 231, Holandii - 230, Francji – 228, na Litwie – 225, w Niemczech – 223, a w Grecji – 219.

- Najtrudniejsza sytuacja jest w psychiatrii dziecięcej, ponieważ mamy zaledwie 402 lekarzy tej specjalności, na dodatek małe jest zainteresowanie tą dziedziną wśród lekarzy – powiedział prof. Gałecki. Specjalista dodał, że na szczęście specjalizację z psychiatrii chce robić się coraz więcej lekarzy. Nadal małe jest jedynie zainteresowanie psychiatrią dziecięcą, już teraz brakuje 200 lekarzy tej specjalności.

Więcej w naszym kraju jest psychologów (18 tys.) jednak na wizytę u nich czeka się jeszcze dłużej, bo aż pół roku. Psychoterapeuci z powodu niedostatecznego finansowania dostępni są głównie w ramach prywatnej służby zdrowia.

Reklama

W publicznych ośrodkach w 2016 r. przyjmowało pacjentów 5,4 tys. psychologów, 1780 psychologów klinicznych oraz 1610 psychoterapeutów - poinformowano podczas spotkania. Tymczasem wielu chorych z zaburzeniami psychicznymi poza leczeniem farmakologicznym wymaga poddania się również psychoterapii.

Prof. Gałecki zwrócił uwagę, że sytuacja w polskiej psychiatrii nie poprawi się znacząca, jeśli nie zwiększy się finansowani tej dziedziny medycznej. Na leczenie psychiatryczne przeznacza się u nas jedynie 3,4 proc. budżetu służby zdrowia, natomiast średnia w UE sięga 6 proc.

- Infrastruktura polskiej psychiatrii jest na ogół przestarzała, a budynki szpitali są nawet sprzed ponad 100 lat – podkreśliła prof. Szulc.

Zapotrzebowanie na leczenie psychiatryczne w naszym kraju jest coraz większe. Jak wynika z danych przedstawionych podczas spotkania, w latach 2008-2016 sprzedaż przepisywanych przez lekarzy leków antydepresyjnych zwiększyła się o 30 proc. W 2016 r. w poradniach, które mają umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, z pomocy psychiatrów skorzystało 1,2 mln osób.

- Potrzebujących pomocy Polaków jest jednak znacznie więcej. Ze statystyk policyjnych wynika, że w wyniku śmierci samobójczej ginie w naszym kraju więcej osób niż w wypadkach drogowych - podkreślił dr Sławomir Murawiec z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. W 2016 r. odebrało sobie życie 5,5 tys. Polaków, natomiast w wypadkach zginęło około 3 tys. osób.

Zdaniem prof. Gałeckiego na jedną śmierć samobójczą przypada dziesięć prób odebrania sobie życia. Niektóre osoby próbują po raz kolejny odebrać sobie życie i udzielenie im na czas odpowiedniej pomocy mogłoby je przed tym uchronić.

Jak podali specjaliści, samobójstwa najczęściej popełniają mężczyźni w wieku 50-64 lat. W 2016 r. odebrało sobie życie aż 4 638 mężczyzn oraz 767 kobiet. Eksperci podejrzewają, że wielu z nich było w depresji. - Błędne jest przekonanie, że na depresję częściej chorują kobiety. U mężczyzn często inaczej się ona objawia, np. agresją, impulsywnością i pracoholizmem – powiedział dr Murawiec.

Według raportu EZOP (Epidemiologia Zaburzeń Psychiatrycznych i Dostępność Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej), w Polsce może być 6-7,5 mln osób z zaburzeniami psychicznymi. - Najczęściej wykazują oni zaburzenia lękowe, uzależnienia oraz zaburzenia depresyjne – dodał na spotkaniu z dziennikarzami prof. Gałecki.