Pionierskie operacje wszczepienia stymulatorów osobom w śpiączce w olsztyńskim szpitalu klinicznym przeprowadził zespół prof. Wojciecha Maksymowicza. Pierwsze zabiegi pod kierunkiem japońskiego neurochirurga prof. Isao Morita odbyły się w maju zeszłego roku. Prof. Moritę sprowadziła do Polski Fundacja Ewy Błaszczyk "Akogo?", ona też sfinansowała operacje.
Jednym z pacjentów zespołu prof. Maksymowicza był dziennikarz PAP Mariusz Wachowicz, który ponad półtora roku temu miał wypadek na rowerze. Operację wszczepienia stymulatora przeszedł pod koniec lipca zeszłego roku, niespełna rok od wypadku.
- – powiedział profesor w rozmowie z PAP. Jak dodał, można powiedzieć, że jest on jednym z tych trzech pacjentów, którzy dzięki symulatorowi odzyskali kontakt ze światem.
Pytany, czego można oczekiwać po wszczepieniu stymulatora i czy efekty po operacji mogą być spektakularne, prof. Maksymowicz powiedział, że są one spektakularne w pojedynczych przypadkach. - - wyjaśnił.
- - powiedział Maksymowicz.
Wyjaśnił, że to nie jest taki stan, w którym mogą normalnie rozmawiać, ale nie wiadomo tez, czy nie chcieliby spełnić jakiegoś polecenia, ale nie mogą tego zrobić. - – tłumaczył profesor.
Jak powiedział, do takich osób należał dziennikarz PAP, któremu wszczepiono symulator. -– dodał. Wyjaśnił, że uszkodzenie, do którego doszło podczas wypadku, wymaga długotrwałej rehabilitacji mowy. Jak powiedział, liczy na to, że współczesna neurologopedia jest w stanie mu pomóc.
Przypomniał w tym kontekście autobiograficzny utwór Sławomira Mrożka "Baltazar". - – podkreślił prof. Maksymowicz.
Zaznaczył, że rehabilitacja takich chorych wymaga czasu, nie można tracić cierpliwości, ani zniechęcać się. -- dodał.
Opisując, jak działa stymulacja, tłumaczył, że jeśli mózg nie jest zupełnie uszkodzony, jego metabolizm nie jest zaniżony do bardzo niskich poziomów, to można mieć nadzieję na ożywienie aktywności. -- mówił. Jak wyjaśnił, samo czuwanie u osób w stanie wegetatywnym występuje – śpią w nocy, czuwają w dzień, mają otwarte oczy, ale nie ma kontaktu; natomiast jak pojawia się stymulacja, to jest szansa kontakt.
W ocenie prof. Maksymowicza wymagane są bardzo dokładne badania, żeby zakwalifikować chorych do wszczepienia symulatora. - – podkreślił.