Podczas serii operacji, które zostały przeprowadzone w maju i czerwcu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie, zespół neurochirurga prof. Wojciecha Maksymowicza wszczepił stymulatory u czworga pacjentów w śpiączce. - Ten impuls, którego się spodziewaliśmy, został przekazany i pacjent budzi się. Każdego dnia jest coraz lepiej - ocenia jeden z lekarzy uczestniczących w pionierskich operacjach, dr Łukasz Grabarczyk.

W lipcu urządzenia wszczepiono kolejnym chorym z minimalnym stanem świadomości, którzy zapadli w śpiączkę po wypadkach m.in. komunikacyjnych, w których doznali urazów czaszkowo-mózgowych.

Jeden z pacjentów, 35-letni mężczyzna będący w śpiączce od maja, wybudził się po dwóch tygodniach od zabiegu.

Możemy z nim rozmawiać - powiedział prof. Wojciech Maksymowicz. Jak mówił, przy pacjencie cały czas są rodzice. To oni pierwsi zauważyli, że 35-latek coś mówi. Profesor zwrócił uwagę, że pacjent jest smutny, ponieważ po odzyskaniu przytomności zdaje sobie sprawę ze swego stanu fizycznego. - Zorientował się, że nie może poruszać ręką ani nogą - mówi profesor i podkreśla, że teraz pacjent potrzebuje wsparcia psychologicznego.

Każdy po wybudzeniu jakby narodził się na nowo i to jest prawda - mówi profesor.

Mam nadzieję, że będzie lepiej, już jest poprawa. Powoli zaczyna ruszać palcami - mówi Anna Sulżycka, matka Tomasza.

Profesor Maksymowicz mówi jednak, że stan świadomości 35-latka jest bardzo dobry i jest on zdolny do komunikowania się, ponieważ nie ma uszkodzonego ośrodka mowy.