Dziennik Gazeta Prawana logo

Bolesny raport NIK o porodach. Kontrolerzy sprawdzili 24 oddziały położnicze, wyniki są fatalne

27 lipca 2016, 07:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sala porodowa
Sala porodowa/Shutterstock
Standardy opieki nad rodzącą obowiązują od czterech lat. Wciąż jednak nie wiadomo, kto ma egzekwować ich przestrzeganie.

Na łóżku, bez znieczulenia, z naciętym kroczem i sztucznie wywoływanym porodem, czasem z przyspieszoną akcją przez – teoretycznie zakazane – wyciskanie dziecka z brzucha – to tylko niektóre zwyczaje, które nadal panują na polskich porodówkach. Najwyższa Izba Kontroli nie zostawiła suchej nitki na tym, jak szpitale (nie) przestrzegają standardów okołoporodowych. Kontrolerzy wzięli pod lupę 24 oddziały położnicze i sprawdzili, jak wygląda opieka nad ciężarnymi. Wyniki są fatalne. Większość zaleceń dotyczących standardów opieki to fikcja.

Ponad rok temu (jeszcze za poprzedniego kierownictwa) w resorcie zdrowia powołano zespół, który miał się zastanowić, co zrobić, żeby zasady ustalone jeszcze w 2012 r. były przestrzegane. – – mówi jeden z jego członków. A według prawników, którzy na prośbę zespołu przeanalizowali rozporządzenie, głównym niedopatrzeniem jest brak zapisu o sankcjach za ignorowanie reguł przygotowanych przez ministerstwo.

Teoretycznie kontrole może prowadzić NFZ. Ten jednak – jak przekonują urzędnicy – sprawdza jedynie zakres, na który zawarł umowę, a standardy się do niego nie zaliczają. Ministerstwo zaś może najwyżej pogrozić palcem i poprosić, by szpital się poprawił. Innych narzędzi nie ma. Same szpitale przekonują, że głównym powodem tego, że nie zawsze przestrzegają standardów, jest brak środków na unowocześnianie oddziałów i brak wzorów dokumentów, które należałoby prowadzić w związku z rozporządzeniem ministerstwa. Jednak z kontroli NIK wynika, że wiele zależy od dobrej woli, szkoleń i lepszego porozumienia między środowiskiem lekarskim a pielęgniarsko-położniczym oraz od wiedzy samych rodzących.

Choć NIK i organizacje pozarządowe od dawna apelują o zmianę, same kobiety nie narzekają. – – przyznaje Joanna Pietrusiewicz, szefowa Fundacji Rodzić po Ludzku i członkini ministerialnego zespołu. Z ankiet NIK wynika, że 85 proc. kobiet nie miało wyboru miejsca porodu, a blisko 90 proc. – wymaganego w standardach dwugodzinnego kontaktu z nowo narodzonym dzieckiem skóra do skóry. Mimo to 85 proc. twierdzi, że czuło się bezpiecznie, i uważa, że wszystko było w porządku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj