Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia mówi polskiej służbie zdrowia "stop!" i domaga się informacji

7 kwietnia 2016, 09:35
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Euro
Euro/Shutterstock
Eksperci mogą w końcu wydać opinie do mapy potrzeb zdrowotnych. Bez nich Unia Europejska nie uruchomi przyznanych Polsce 12 mld zł na inwestycje.

Mapy trafiły do rad wojewódzkich ds. potrzeb zdrowotnych. Każdy z regionów ma bowiem własne wykazy, w których opisano jak na razie tylko zakres dotyczący szpitali – m.in. liczbę łóżek, pacjentów, lekarzy, pielęgniarek, także w odniesieniu do średnich w kraju.

– mówi Milena Kruszewska, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia.

Pod koniec zeszłego roku opublikowano ich część dotyczącą onkologii oraz kardiologii, teraz do konsultacji trafiły pozostałe dziedziny. Eksperci traktują je jednak dopiero jako wyjście do dyskusji i zastanawiają się, czy faktycznie wpłyną one na zaspokojenie potrzeb pacjentów. Na dodatek na zapoznanie z obszernymi dokumentami, które widzą po raz pierwszy, dostali najczęściej po kilka dni.

Unia wymaga gospodarności

Od lat w Polsce dyskutowano o tym, że trzeba uporządkować zdrowotne inwestycje, tak by z jednej strony się nie dublowały, a z drugiej – by nie było białych plam, czyli miejsc, gdzie dostępu do leczenia nie ma. I na rozmowach się kończyło. Dopływ unijnych funduszy problemy spotęgował. Z jednej strony szpitale remontowano i doposażano, z drugiej część inwestycji z góry skazana była na to, że nie zostanie wykorzystana. Sąsiadujące ze sobą szpitale kupowały np. drogie tomografy, choć możliwości NFZ i potrzeby pacjentów wskazywały, że nie ma to sensu. Na podobnej zasadzie powstawały nowe bloki operacyjne, które teraz świecą pustkami.

Unia powiedziała w końcu „stop”. Zażądała kompleksowego przejrzenia tego, co mamy, i oceny, czego nam potrzeba. Konieczność sporządzenia pierwszych map do 1 kwietnia 2016 r. wpisano więc do ustawy z 22 lipca 2014 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2014 r. poz. 1138). Szkopuł w tym, że prace uruchomiono z opóźnieniem, nie podjęto szerszych konsultacji dotyczących choćby ich metodologii. Teraz też nie będzie na to czasu. Co prawda MZ poinformowało nas, że dało na konsultacje map dwa tygodnie, jednak w praktyce członkowie wojewódzkich rad dokument otrzymali we wtorek lub w środę, a odesłać go mają do 10–11 kwietnia, bo rady wojewódzkie muszą zebrać jeszcze uwagi w całość.

– mówi nam prof. Andrzej Fal z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, zasiadający w dolnośląskiej radzie.

I wyjaśnia, że wyznaczając terminy, nie uwzględniono faktu, że członkowie rady pracują m.in. na uczelniach medycznych, w szpitalach, urzędach. – – dodaje.

Czasu byłoby więcej, gdyby mapy powstały wcześniej. Teraz MZ ściga się z czasem, bo do końca miesiąca powinno dostarczyć dokumenty do Brukseli.

Wojewoda zdecyduje

Zgodnie z ustawą wszystkie większe inwestycje zdrowotne, np. budowa nowego szpitala czy oddziału, jeśli kiedyś będą miały realizować świadczenia opłacane przez NFZ czy budżet, będą musiały mieć zgodę wojewody. Sprawdzi on w mapach, czy placówka jest potrzebna, o ile inwestycja w nią w ciągu dwóch lat będzie wyższa niż 3 mln zł (dla szpitali) lub 2 mln zł (dla opieki ambulatoryjnej). Kłopot w tym, że mapy odnoszą się do danych historycznych, często sprzed kilku lat.

– mówi Anna Czech, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego św. Łukasza w Tarnowie i posłanka PiS.

Mapy mają również być wykorzystywane przy przyznawaniu kontraktów przez NFZ, tak by m.in. stymulować powstawanie oddziałów, których brakuje, a z drugiej strony przeciwdziałać rozdrabnianiu kontraktów. Teraz też szefowie placówek szukają takich niszy, ale nie zawsze z dobrym skutkiem. Część oddziałów, a nawet całych szpitali budowanych zarówno przez prywatnych inwestorów, jak i samorządowych, stoi pusta, inne – jak np. nowo wybudowany psychiatryczny w Tarnowie – działają na pół gwizdka.

– mówi Czech.

Z powodu braku map w zawieszeniu są także dopiero planowane inwestycje, jak choćby budowa Wielkopolskiego Centrum Zdrowia Dziecka (ma kosztować ok. 300 mln zł, z czego większość wyłoży UE).

Choć szpitale liczą na rozwój, mapy wskazują raczej potrzebę likwidacji wielu łóżek szpitalnych. Nawet w tych dziedzinach, w których powszechnie mówi się o tym, że ich brakuje. Z map, do których dotarliśmy, wynika np., że co roku średnio 94,6 łóżka ma być likwidowane na oddziałach wewnętrznych. Czy to słuszna decyzja? To powinno się ustalić w szerokich konsultacjach z urzędnikami oraz samorządowymi, klinicznymi i prywatnymi placówkami, a także z pacjentami. Ale na to brak czasu.

zwraca uwagę Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Dotychczas opublikowanymi mapami kardiologicznymi i okulistycznymi zawiedzeni są pacjenci.

– wskazuje Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci.

Kolejny problem z mapami polega na tym, że nawet gdy potrzebne inwestycje zostaną zrealizowane, kolejki wcale nie muszą się skrócić. Powody są przynajmniej dwa: NFZ musiałby mieć więcej pieniędzy na wykupienie świadczeń, a ponadto – w wielu specjalnościach brakuje kadry. A z tymi problemami musimy już poradzić sobie sami, Unia zapłaci bowiem za sam sprzęt i ewentualne szkolenia, ale nie za pensje czy leki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj