Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawa pomyłki podczas in vitro w Szczecinie ujawnia słabość uregulowań prawnych

4 lutego 2015, 06:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
noworodek wcześniak
noworodek wcześniak/Shutterstock
W szczecińskiej klinice, która dokonała zabiegu zapłodnienia in vitro , doszło do pomyłki: pacjentce prawdopodobnie wszczepiono komórkę jajową innej kobiety. Zabieg przeprowadzono w ramach rządowego programu in vitro. Kiedy kobieta złożyła sprawę do prokuratury, ta umorzyła sprawę. Zgodnie z polskim prawodawstwem osoba, która urodzi, niezależnie od materiału genetycznego – jest matką.

Teraz Ministerstwo Zdrowia mówi o "błędzie technicznym". Szef resortu Bartosz Arłukowicz poinformował też, że rozwiązał z kliniką umowę i skierował sprawę ponownie do prokuratury.

Do pomyłki doszło w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w szpitalu w Policach, który jest częścią szpitala klinicznego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. W sierpniu 2014 r. urodziła się tam dziewczynka z licznymi wadami genetycznymi. Po tym jak lekarze przeprowadzili badania DNA, okazało się, że kobieta, która ją rodziła, nie jest jej biologiczną matką. Sprawa była tajemnicą poliszynela w lokalnym środowisku medycznym. Wczoraj opisali ją dziennikarze „Głosu Szczecińskiego”. Klinika korzysta z rządowego programu "Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013–2016".

Zdaniem prawniczki Marii Wentlandt-Walkiewicz mimo stopnia skomplikowania sprawy prokuratura nie powinna była umorzyć śledztwa. Kobieta pozostaje matką dziecka, jednak klinika na pewno nie wywiązała się z umowy. Najprawdopodobniej było w niej zapisane, że lekarze muszą zapewnić konkretny materiał genetyczny. Właśnie na tym etapie popełniono błąd, nie dotrzymując umowy. – – tłumaczy Wentlandt-Walkiewicz.

Ona sama prowadziła sprawę, w której rodzice wynajęli surogatkę, czyli kobietę, która miała urodzić dziecko. Przekazali zarodek. Jednak po porodzie surogatka nie chciała oddać noworodka. – – tłumaczy prawniczka. Zanim jednak pozew trafił do sądu, doszło do ugody.

Kontrowersje pojawiają się również w zachodniej Europie. We Włoszech podobny do polskiego przypadek ujawniono w grudniu. W klinice leczenia niepłodności zamieniono próbówki z komórkami dwóch pacjentek, które miały podobnie brzmiące nazwiska. Sprawa jest o tyle dramatyczna, że zapłodnienie powiodło się tylko w jednym przypadku.

Teraz rodzice, którzy nie będą mieli potomstwa, domagają się przed sądem zwrotu swoich dzieci. Sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, co jest ważniejsze przy definiowaniu rodzicielstwa: komórka czy pępowina?

Wczoraj zaś brytyjska Izba Gmin zgodziła się, by w czasie stosowania procedury in vitro używany był materiał genetyczny trzech osób. Jeśli ustawa przejdzie przez Izbę Lordów do materiału genetycznego matki i ojca będzie można dodać DNA mitochondrialne innej kobiety.

W Polsce o takich kwestiach na razie nikt nie myśli. Nie ma nawet ustawy regulującej in vitro. Sam minister Arłukowicz przyznał, że to pokazało, jak pilne jest wprowadzenie odpowiednich uregulowań. W najbliższy czwartek będzie omawiany na Stałym Komitecie Rady Ministrów projekt ustawy o leczeniu niepłodności, który ma opisywać procedury dotyczące diagnozowania pacjentów i postępowania z zarodkami.

Sęk w tym, że do błędu doszło w ramach programu in vitro, który był już opisany za pomocą konkretnych procedur. W Polsce z programu dofinansowań in vitro urodziło się 1,2 tys. dzieci. W sumie na program resort zdrowia wydał do tej pory około 80 mln zł. Z tej kwoty 40 mln zł kosztowało leczenie par, którym już urodziło się dziecko. Pytanie o dalsze losy programu pozostaje otwarte. Obecnie jego podstawą prawną jest rozporządzenie, którego obowiązywanie kończy się w 2016 r.

Jak na razie prof. Stanisław Radowicki, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa, oraz Bartosz Arłukowicz uspokajali, przekonując, że nie ma obaw, by było więcej takich pomyłek. Kto miałby płacić za badania genetyczne w razie podejrzeń o nieprawidłowości – nie odpowiedzieli.

1,2 tys. dzieci urodziło się z ministerialnego in vitro
40 mln zł kosztowało leczenie par, którym urodziło się dziecko z ministerialnego in vitro
2016 r. w tym roku kończy się obecny program in vitro finansowany przez resort zdrowia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj