Jako pierwszy przypadek obecnej epidemii naukowcy uważają śmierć dwuletniego chłopca w wiosce Meliandou w grudniu 2013 roku. Zespół naukowców prowadzonych przez dr. Fabiana Leendertza badał okoliczności towarzyszące temu zgonowi.

Reklama

Zdaniem naukowców z berlińskiego instytutu Roberta Kocha, to właśnie nietoperze z gatunku molosów, których kolonia gnieździła się w dziupli drzewa w pobliżu domu dziecka, są najbardziej prawdopodobnym źródłem wirusa. Według badań, ssaki te są w stanie przenosić wirusa, same będąc na niego odporne.

Dzieci z wioski, w której odnotowano pierwsze przypadki zgonów nie tylko bawiły się w pobliżu kolonii tych nietoperzy, ale też łapały je dla ich mięsa.

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała nowe dane o liczbie osób, które zmarły z powodu eboli. Do tej pory wirus spowodował śmierć 7 tysięcy 842 ludzi. W krajach najbardziej dotkniętych epidemią - Sierra Leone, Gwinei i Liberii - zanotowano łącznie 20 tysięcy 81 przypadków zakażenia wirusem.