Podczas XI Krajowej Konferencji Szkoleniowej - Ginekologia i Położnictwo 2014, organizowanej co roku w Krakowie przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna, na jednej z sesji grono ekspertów dyskutowało nt. postępów w ginekologii w kontekście zabiegów małoinwazyjnych. Prowadzący sesję, prof. Jan Kotarski, zadał przewrotne pytanie, czy w ogóle jest możliwa ginekologia bez leczenia operacyjnego? Najczęstszą po cięciu cesarskim operacją stosowaną w położnictwie i ginekologii jest histerektomia (usunięcie macicy), wykonywana najczęściej z powodu mięśniaków macicy.

Mięśniaki macicy są jednym z najczęściej występujących niezłośliwych rozrostów nowotworowych, które występują u 20-40% kobiet. Szacuje się, że w Polsce żyje ponad 5 milionów kobiet powyżej 20. roku życia, które mają mięśniaki macicy. Część z tych kobiet nie wie, że ma mięśniaki, ponieważ w 15-20% przypadków nie powodują one żadnych dolegliwości. Regularne badania ginekologiczne oraz wykonywanie przynajmniej raz w roku USG pozwalają na ich wykrycie, a współczesna medycyna oferuje pacjentkom różne metody leczenia. W Polsce często standardem pozostaje leczenie operacyjne, ale dla wielu pacjentek operacja jest obarczona dużym stresem i wiąże się z poczuciem utraty atrybutu kobiecości, jakim jest macica. W przypadku leczenia operacyjnego mięśniaków macicy 89% zabiegów wykonywanych w Polsce stanowi histerektomia. W grupie tej znajdują się też młode kobiety, które nie zakończyły planów prokreacyjnych (20-29 lat – ok. 17%, 30-39 lat – ok. 15%).

Podczas sesji prof. Anita Olejek z Katedry i Oddziału Klinicznego Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej w Bytomiu, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach przedstawiła możliwe niekorzystne następstwa histerektomii, takie jak negatywny wpływ na funkcję dna miednicy i inne aspekty zdrowotne, szczególnie jeśli równocześnie usuwa się jajniki. Objawy te mogą pojawić się wiele lat po histerektomii i zaburzać znacząco jakość życia. Powikłania okołooperacyjne sumarycznie występują w ok. 20% w zależności od techniki chirurgicznej.

Poza problemem natury medycznej rodzi to poważne problemy zarówno społeczne, jak i psychologiczne. Wśród kobiet, którym z powodu mięśniaków usunięto macicę, padają takie stwierdzenia jak: „amputacja kobiecości” czy „naczynie, które nic nie przechowuje”. Ponieważ w ostatnich latach bardziej otwarcie podchodzi się do opinii i odczuć kobiet, należy je brać pod uwagę, zwłaszcza że pojawiły się nowe możliwości terapeutyczne i nowe technologie.

Współczesna medycyna daje wielu pacjentkom szansę na zachowanie macicy. W Europie Zachodniej odnotowuje się coraz większy trend leczenia polegający na zastąpieniu histerektomii metodą zabiegów małoinwazyjnych, pozwalających zachować macicę.

Wśród różnych opcji leczenia mięśniaków od 2012 roku zarówno w Europie Zachodniej, jak i w Polsce dostępna jest nowoczesna terapia farmakologiczna octanem uliprystalu. Gość specjalny Dr Martin Sillem z Mannheim przedstawił doświadczenia niemieckie ze stosowaniem tego leku. Zastosowanie leczenia farmakologicznego, zmniejszającego objętość mięśniaków, umożliwia wielu kobietom zachowanie macicy. 

Lek powoduje kontrolę krwawień już w ciągu 10 dni od rozpoczęcia terapii oraz redukcję objętości mięśniaków poprzez wywołanie apoptozy – czyli śmierci komórek mięśniaka.

Zmniejszenie mięśniaka daje pacjentkom możliwość zaplanowania zabiegu w dogodnym czasie i nie musi kolidować z planami dotyczącymi założenia rodziny.

U niektórych pacjentek objawy choroby nie powracają, mięśniaki nie odrastają, a nawet potrafią całkowicie zniknąć.
Podczas spotkania prof. Mariusz Zimmer z II Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, przedstawiając nowe możliwości histeroskopii, między innymi omówił kwalifikację do zabiegów operacyjnych mięśniaków macicy w leczeniu niepłodności.

Z kolei prof. Rafał Kurzawa z Kliniki Medycyny Rozrodu i Ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie omówił różne aspekty wpływu operacji niezłośliwych zmian w jajniku (głównie torbieli) na płodność kobiet.

Na koniec prof. Tomasz Paszkowski z III Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przedstawił zasady kwalifikowania pacjentek do leczenia zachowawczego (nieoperacyjnego), gdyż leczenie takie nie jest możliwe we wszystkich przypadkach.