Przyjemnie odurzony

Reklama

Nie chcesz wiedzieć, co dzieje się podczas zabiegu, zaśnij na nim. Jedną z popularniejszych form znieczulenia jest sedacja wziewna, czyli podanie gazu rozweselającego. Pozwala ona na częściowe wyłączenie świadomości. Dzięki podtlenkowi azotu wprowadzeni zostajemy w stan przypominający upojenie alkoholowe. Mięśnie stają się mniej napięte, następuje także częściowe wyłączenie świadomości, a leżąc w fotelu jesteśmy zrelaksowani. Z racji tego, że podanie gazu rozweselającego jest bezpieczne, metoda ta popularnie stosowana jest zarówno u dzieci jak i dorosłych. − Gaz minimalizuje stres, związany z zabiegiem dentystycznym, a potęguje uczucie rozluźnienia i euforii. Z kolei dzieci poddane sedacji, zasypiają lub ulegają przyjemnym halucynacjom, budującym pozytywne skojarzenie z dentystą. N2O jest rekomendowany osobom, cierpiącym na nadciśnienie i choroby serca, w żaden sposób nie wpływa na prawidłowe funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego ani układu oddechowego, przez co mogą go używać również pacjenci z astmą – przekonuje dr Wojciech Fąferko z Dentim Clinic w Katowicach.

Wyłączą świadomość

W fotelu można także całkowicie zasnąć, podobne jak podczas zabiegu chirurgicznego. W przeciwieństwie do gazu rozweselającego, narkoza powoduje zahamowanie procesów ośrodka układu nerwowego, czyli całkowicie wyłącza świadomość. – Stosowana szczególnie w przypadku skomplikowanych zabiegów implantologicznych, chirurgicznych i endodontycznych, trwających powyżej dwóch godzin. To najsilniejsze znieczulenie dostępne w klinice stomatologicznej, które wymaga obecności anestezjologa w trakcie podania. Narkoza wprowadza pacjenta w stan głębokiego snu, podczas którego sygnały bólowe nie docierają do mózgu. Po przebudzeniu się pacjent nie pamięta zabiegu – mówi dr Fąferko. Wbrew powszechnej opinii, znieczulenie to jest jednym z bezpieczniejszych i równie pomocnym przy zapobieganiu stanom lękowym.

Znieczuli komputer i to bez bólu

Ale stres można uniknąć także przed samym zabiegiem. Wszystko zależy od tego, czym się znieczulimy. W wielu gabinetach w Polsce działają już komputerowe systemy do podawania znieczuleń The Wand. Zastępują one strzykawki i karpule. Powód? Podanie znieczulenia w ten sposób jest o wiele skuteczniejsze i mniej bolesne. Wszystko przez tempo, z jakim jest ono podawane. - Pacjent nie czuje ani momentu wkłucia niewielkiej igły ani podawania płynu. Ten ostatni wtłaczany jest z tzw. prędkością fizjologiczną, czyli bardzo powoli. Nie powoduje to rozpierającego bólu, charakterystycznego dla strzykawki - specjalista Dentim Clinic. Na tym jednak nie koniec. Kluczowy jest tutaj wygląd urządzenia. Wand przypomina długopis zakończony niewielkim komputerem, przez co nie powoduje negatywnych skojarzeń, zwłaszcza u dzieci. Z rozwiązania tego korzysta już blisko 800 gabinetów w Polsce.

W razie paniki wciśnij guzik

Pacjenci także od niedawna mają szansę na kontrolę tego, co dzieje się w ich jamie ustnej. Wszystko za sprawą Dental Buttona. To urządzenie, dające pacjentowi możliwość odcięcia zasilania z wiertła stomatologicznego, w razie wystąpienia bólu lub zbyt dużego stresu w trakcie zabiegu. − Wielu pacjentów przeżywa na fotelu niewyobrażalny stres, który można porównać z lękiem wysokości lub lękiem przed pająkami. Towarzyszą mu szybkie bicie serca, skurcze mięśni, problemy z oddychaniem, a nawet halucynacje. Z „panic buttonem” w ręce pacjent jest w stanie samodzielnie kontrolować zabieg i jeśli poczuje, że stres jest zbyt silny, przerwać go – wyjaśnia dr Fąferko. - Guzik spełnia rolę czysto psychologiczną i wbrew pozorom pacjenci rzadko go naciskają, nawet ci cierpiący na dentofobię, czyli skrajny lęk przed dentystą. Daje on jednak poczucie kontroli i władzy nad tym, co robi dentysta z naszymi zębami. Pacjent wie, że może sam, w każdej chwili i bez tłumaczenia się przerwać zabieg, a tym samym oszczędzić sobie dalszego stresu i bólu – dodaje. Tzw. dental button póki co stosowany jest jedynie w katowickiej klinice Dentim Clinic.