? - pyta dr Tomasz Witkowski, enfant terrible polskiej psychologii, który w dwóch tomach książki "Zakazana Psychologia" wytknął swojemu środowisku liczne przypadki błędów, wypaczeń i hochsztaplerstwa.
Witkowski tłumaczy, że kiedy ludzie chętnie identyfikują się z jakąś diagnozą w psychologii nazywane to jest efektem horoskopowym. -- mówi nam Witkowski.
A po co ktoś miałby go tworzyć? -- tłumaczy Witkowski.
Autor "Zakazanej psychologii" zauważa, że do ruchu DDA stopniowo dołączyła cała rzesza psychologów i psychoterapeutów, pojawiły się publiczne środki na finansowanie pomocy, otworzyły się prywatne gabinety i w ten sposób stworzony został potężny rynek usług. - mówi Witkowski.
Jego tezy nie po raz pierwszy wywołują burzę w środowisku. Syndromu DDA broni prof. Jerzy Mellibruda, kierownik Katedry Psychologii Przemocy, Uzależnień i Sytuacji Kryzysowych SWPS, który jako jeden z pierwszych zaczął mówić w Polsce o problemach dzieci z rodzin dotkniętych alkoholizmem.
- mówi prof. Mellibruda - - tłumaczy.
Populacja DDA jest - jak twierdzi psycholog - bardzo zróżnicowana. Wynika to chociażby ze specyfiki zachowania obojga rodziców, płci dziecka i jego cech temperamentu. Różne czynniki i zmienne okoliczności życiowe także wpływają na to jak ślady tych doświadczeń się utrwalają i kształtują osobowość i styl życia DDA. Prof. Mellibruda twierdzi, ze wiele zjawisk zaliczanych do „syndromu DDA” u wielu dorosłych dzieci alkoholików nie występuje i odwrotnie - zjawiska te mogą występować u osób, które wcale nie wychowały się w rodzinie alkoholowej.
- wylicza prof. Mellibruda, odrzucając sugestie, jakoby "psychobiznes wmawiał chorobę" dorosłym dzieciom alkoholików.