Dziennik Gazeta Prawana logo

Kliniki nie wiedzą, kogo przyjmować do in vitro

10 czerwca 2013, 09:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
in vitro
in vitro/Shutterstock
Choć program ma ruszyć już 1 lipca, przepisy wciąż są niejasne nawet w sprawach finansowych.

Ministerstwo Zdrowia wybrało już 23 kliniki, w których będzie można bezpłatnie leczyć niepłodność metodą in vitro. A zgodnie z zapowiedziami resortu pacjenci mogą się zapisywać od 1 lipca. Kłopot w tym, że zdaniem dyrektorów placówek nadal istnieje wiele niejasności dotyczących tego, kto konkretnie może zostać zakwalifikowany do programu. Przedstawiciele niektórych klinik wysłali do Rady Programowej list z ponad 40 pytaniami, z prośbą o wyjaśnienie niektórych zapisów.

Sprawa jest na tyle poważna, że pacjenci od kilku tygodni bombardują placówki telefonami i listami, pytając o zasady zapisów. – – przyznaje Grzegorz Mrugacz, dyrektor białostockiej kliniki Bocian, której zostało przyznane ponad 3 mln zł na leczenie w ramach programu.

Do Invicty z prośbą o informacje dotyczące programu zgłosiło się ponad tysiąc osób.

Lekarze są zgodni, że przed 1 lipca zapisy na pewno nie ruszą, nie można więc zaklepywać sobie miejsc wcześniej. Decydować będzie najprawdopodobniej kolejność zapisów. I zapewne konieczna będzie osobista wizyta w placówce, tak by lekarze mogli podjąć decyzję, czy daną parę można zakwalifikować do leczenia finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia.

Mrugacz przekonuje, że choć nadal nie są znane szczegóły, pacjenci powinni kontaktować się z kliniką, w której chcieliby się leczyć. Jednak przedstawiciele klinik zgodnie podkreślają, że chcą, by przed uruchomieniem programu wszystkie wątpliwości zostały wyjaśnione.

Dlatego Związek Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności i Wspomaganego Rozrodu wysłał list z pytaniami do Rady Programowej, w którym podkreślono, że „brakuje wielu kluczowych informacji dotyczących zasad kwalifikacji, zasad wykonywania poszczególnych procedur. Ponadto niektóre zagadnienia na różnych stronach programu wykluczają się lub są inaczej interpretowane”. Autorzy listu chcą się m.in. dowiedzieć, czy można włączyć do programu pacjentkę, która w dniu zgłoszenia się do programu nie miała 40 lat, ale przed rozpoczęciem stymulacji je ukończyła. Obecnie w zapisach jest informacja, że aby rozpocząć program, pacjentka nie może mieć ukończonych 40 lat.

Kolejne pytanie dotyczy tego, co oznacza stwierdzenie, iż para musiała być leczona przez ostatnie 12 miesięcy poprzedzających program. Co w takim razie z pacjentkami, które leczyły się kilka lat wcześniej, a w ostatnich kilkunastu miesiącach nie (np. z powodów finansowych)? Jak ma wyglądać dokument potwierdzający takie leczenie? Albo od którego momentu liczyć miesiące niepłodności – według oceny pacjentki, czyli od kiedy podjęła decyzję o zamiarze zajścia w ciążę, czy od kiedy para współżyła bez antykoncepcji i bez względu na ich decyzję mogło dojść do zapłodnienia?

Większość pytań dotyczy kwestii stricte medycznych, inne finansowania – jak np. kto ma płacić za przechowywanie zarodków czy biopsję jąder. – – mówi Sławomir Sobkiewicz, przewodniczący związku.

– mówi jego rzecznik Krzysztof Bąk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj