Depilacja miejsc intymnych przestała być zabiegiem sezonowym i wiele kobiet poddaje się jej przez cały rok. Popularnością cieszy się zwłaszcza depilacja brazylijska (z małym paseczkiem włosów na wzgórku łonowym) oraz hollywoodzka (całkowite usunięcie włosków). Według francuskich ekspertów właśnie te zabiegi przyczyniły się do wzrostu liczby zachorowań na wirusowe zapalenie skóry mięczakiem zakaźnym (MCV), jak również bakteryjne zapalenia skóry - informuje "Daily Telegraph", powołujący się na publikację w "Sexually Transmitted Infections".

Reklama

Mięczak zakaźny wywoływany jest przez wirusa z grupy ospy. Zakażenie objawia się malutkimi, perłowymi guzkami, z których po wyciśnięciu wydobywa się kaszowata treść. Niekiedy mięczak zakaźny ustępuje samoistnie, ale u osób ze słabą odpornością może utrzymywać się przez lata i przenosić na inne obszary skóry. Poza tym mięczak zakaźny łatwo zakaża inne osoby. W przypadku guzków umiejscowionych w miejscach intymnych zakażenie następuje podczas seksu.

Eksperci z Nicei, którzy analizowali przyczyny zakażeń skóry w okolicach intymnych i znaleźli silne powiązanie z depilacją, zwracają uwagę na fakt, że depilacja miejsc intymnych jest coraz bardziej popularna u mężczyzn i oni również często mają mięczaka zakaźnego.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>