Błąd w sztuce lekarskiej lub postępowanie niezgodne z etyką nie oznaczają końca kariery zawodowej dla lekarza pracującego w UE. Aby kontynuować praktykę niemożliwą w jednym kraju, wystarczy wyjechać do innego – alarmują organizacje broniące praw pacjentów.

Reklama

– W Unii nie działa obieg informacji między szpitalami, który pomógłby skutecznie ukrócić takie przypadki – mówi DGP Kaisa Immonen-Charalambous z Europejskiego Forum Pacjentów. KE proponuje uzupełnić tę lukę, wypracowując ogólnoeuropejski system alarmowy. Jak bardzo jest to potrzebne, pokazuje ujawniony na początku roku skandal w Niemczech. W jednym z tamtejszych szpitali pracuje holenderski neurochirurg, który w swoim kraju został pozbawiony prawa do wykonywania zawodu.

Obecnie wymiana informacji wewnątrz Unii na temat lekarzy nie jest obowiązkowa. Jeżeli szpital chce sprawdzić wiarygodność starającego się o zatrudnienie medyka z zagranicy, musi wysłać zapytanie do odpowiednich organów jego państwa ojczystego. Jednak w praktyce bariery językowe i różnice administracyjne utrudniają odnalezienie urzędu właściwego do udzielenia tych informacji w innym kraju.

Zgodnie z propozycją KE szpitale dostałyby możliwość ekspresowego sprawdzenia wiarygodności lekarzy poprzez wspólny system informacji. W przyszłości państwa członkowskie o złamaniu etyki zawodowej lub popełnieniu błędu w sztuce przez danego medyka miałyby być informowane poprzez scentralizowany system komputerowy Internal Market Information System (IMI) w ciągu 48 godzin. Do systemu IMI trafiałyby przypadki postępowań dyscyplinarnych – informuje EUObserver.

Parlament Europejski ma czas na podjęcie decyzji w tej sprawie do lipca.