Brytyjscy lekarze przyjrzeli się pacjentom na oddziałach hepatologii. Zaobserwowali niepokojącą tendencję. W latach 2003-2009 podwoiła się liczba młodych ludzi z niewydolną wątrobą jako wynikiem nadużywania alkoholu. Jak przyznaje autor badania, dr Mark Aldersley, kiedyś 20- czy 30-latkowie z takimi schorzeniami pojawiali się w szpitalach bardzo rzadko.

Reklama

Sytuacja jest o tyle trudna, że większość młodych nadużywających alkoholu nie uważa siebie za alkoholików. Wydaje się im, że piją umiarkowane ilości alkoholu, tymczasem - jako pokazują najnowsze badania - okazuje się, że piją 40 proc. więcej. Nie zauważają problemu i nie zamierzają przestać pić.

Dr Mark Aldersley zauważa, że wielu młodych ludzi, którzy nie są klasyfikowani jako alkoholicy, po latach popijania alkoholu w domu trafia do szpitala z uszkodzoną wątrobą. Umierają więc 20-, 30-latkowie, którzy bezrefleksyjnie piją butelkę wina po powrocie do domu z pracy albo upijają się na umór w każdy weekend. - Dwadzieścia lat takie przypadki były w szpitalach rzadkością - tłumaczy dr Mark Aldersley w "Daily Mail". - Każde nadużywanie alkoholu może prowadzić do chorób wątroby, problemów ze zdrowiem psychicznym, przyrostu masy ciała, nadciśnienia, niektórych typów raka, jak również do domowej przemocy - dodaje Aldersley.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>