Mikrobiolodzy z University of Arizona przypominają, że sedes niesprawiedliwie nabył złej reputacji najbrudniejszego miejsca w przeciętnym domu. Dokładnie sprawdzili inne pomieszczenia oraz sprzęty domowe. Poszukiwali głównie bakterii kałowych E.coli oraz bakterii Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty). Znaleźli je w miejscu, w którym się ich najmniej spodziewamy - w kuchni - informuje serwis naukowy BBC News.

Reklama

Okazuje się, że niejednokrotnie mniej groźne dla zdrowia jest szykowanie posiłków na desce sedesowej niż kuchennej desce do krojenia.

Przeciętny sedes ma bowiem 50 bakterii (tj. E.coli i Staphylococcus aureus) na cal kwadratowy (czyli na 0,39 cm2). To wspaniały wynik. Bo na desce do krojenia jest około dwieście razy więcej bakterii typu fekalnego niż właśnie na sedesie.

Ale deska do krojenia nie jest najbrudniejszą rzeczą w kuchni. Około 10 milionów bakterii na cal kwadratowy znajduje się na gąbce do mycia, zaś milion na kuchennym ręczniku, który wydaje się nam czysty. Czyli gąbka jest 200 tysięcy razy brudniejsza niż sedes, zaś ręcznik - 20 tysięcy razy bardziej zakażony.

Co ważne, bakterie kałowe nie muszą pojawiać się w kuchni wraz z kałem. Wystarczy że zostaną przyniesione na surowych produktach mięsnych, gdzie jest ich naprawdę sporo. Stamtąd trafiają na blat kuchenny i deski do krojenia, które są mniej skrupulatnie i regularnie czyszczone niż sedes.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>