Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister Arłukowicz skąpi na naukę młodych

9 listopada 2012, 07:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bartosz Arłukowicz
Bartosz Arłukowicz/Newspix
Część szpitali nie dostaje pieniędzy na wynagrodzenie dla lekarzy rezydentów, wynika z przeprowadzonej przez DGP sondy i sygnałów, które napływają do Naczelnej Izby Lekarskiej. Fundusze powinny pochodzić z Ministerstwa Zdrowia. Czasem chodzi o setki tysięcy złotych.

Problem dotyczy głównie rezydentów (lekarzy robiących specjalizację za pieniądze z resortu zdrowia), którzy rozpoczęli szkolenia wiosną tego roku. – – mówi Marek Piskozub, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Co roku jest jakiś poślizg, ale nie aż taki.

To niepokojący sygnał. Tym bardziej że w niektórych szpitalach kłopoty dotyczą nie tylko nowo przyjętych lekarzy, lecz także tych, którzy się już szkolą od kilku lat. I tak na przykład w miejskim szpitalu im. Narutowicza w Krakowie twierdzą, że mają problem z uzyskaniem pieniędzy za wszystkich 46 rezydentów, którzy robią specjalizację w ich placówce. Za IV kwartał tego roku szpital powinien otrzymać z resortu zdrowia 520 tys. zł, dostał tylko 300 tys. zł. Zaś w przypadku nowych rezydentów ministerstwo zapłaciło jedynie za połowę z nich.

– mówi Zofia Mocny, kierownik kadr w szpitalu.

Podobne kłopoty ma szpital w Strzelcach Opolskich. Za „stałych” rezydentów resort płaci część należności, za nowo przyjętego ani grosza od 4 miesięcy. – – mówi jeden z pracowników szpitala. Tak samo w szpitalu klinicznym nr 4 w Łodzi: – – mówi Małgorzata Ścieszko, główna księgowa.

Kwoty, z którymi zalega ministerstwo poszczególnym placówkom, są różne. Jednak każda z nich musi co miesiąc zapewnić rezydentom pensję odgórnie ustaloną przez resort – około 3,5 tys. zł. Zarobki są trochę wyższe dla lekarzy robiących specjalizację w dziedzinach deficytowych (chodzi m.in. o pediatrię, anestezjologię), a także w ostatnich latach szkolenia.

Prezes NIL Maciej Hamankiewicz zwraca uwagę, że grozi to rozwiązywaniem umów z rezydentami. – – mówi Hamankiewicz, który w tej sprawie wysłał do Ministerstwa Zdrowia list.

Resort odpowiada enigmatycznie. Jeden z urzędników potwierdza anonimowo, że problem jest. Oficjalnie rzecznik resortu Agnieszka Gołąbek twierdzi, że tylko część szpitali wysłała umowy. – – mówi Gołąbek. – – komentuje Zofia Mocny.

O rezydentury była już w tym roku awantura. W marcu, kiedy przydzielano miejsca dla młodych lekarzy, okazało się, że jest ich tylko 444, prawie o połowę mniej niż rok wcześniej. Ministerstwo obiecało wówczas, że naprawi to w rozdaniu jesiennym. I rzeczywiście: w październiku ogłoszono, że jest aż 2, 5 tys. miejsc dla rezydentów. Tyle że resort zmienił zasady finansowania – tłumacząc to brakiem środków – i częścią kosztów obciążył szpitale. Teraz muszą one partycypować w utrzymaniu rezydentów, opłacając składki na fundusz pracy i fundusz zakładowych świadczeń socjalnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj