Do prawnika, który prowadzi opisywaną przez DGP sprawę Zielińskiej, zgłosiło się kolejnych 30 osób. Wszystkie z problemem braku dostępu do skutecznego leczenia. Bartłomiej Kuchta podjął się prowadzenia dwóch spraw. Łączy je brak leczenia zgodnego z wiedzą medyczną. Reprezentuje chorego na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, który z własnej kieszeni finansował leczenie drogim preparatem. Niedawno lek wszedł do programu terapeutycznego, jednak pacjent nie może z niego skorzystać, bo wcześniej... sam płacił za lek. Mógłby, gdyby kurację finansował szpital. Kuchta będzie też prowadził sprawę kobiety z chorobą Leśniewskiego-Crohna, która straciła możliwość leczenia w ramach programu z powodu zaostrzenia kryteriów. Pozytywne efekty stosowania leków były widoczne w obu przypadkach.
Reklama
Podobne sprawy trafiają do prawników w całym kraju. Takich spraw jest coraz więcej, bo rośnie samoświadomość pacjentów – podkreśla Katarzyna Przyborowska, radca prawny z Torunia.
Radca prawny Jolanta Budzowska twierdzi, że to wyjątkowe procesy, bo pacjent musi mieć siły nie tylko by walczyć z chorobą, lecz także podołać procesowi. Ona sama prowadzi sprawę dostępu do leczenia onkologicznego – pacjentka w międzyczasie zmarła, a sprawę przejęła jej córka. Kancelaria prawna występuje tu przeciw NFZ i Skarbowi Państwa za niezgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej. Zarzuca, że sposób finansowania leczenia onkologicznego zmuszał lekarzy do złej praktyki klinicznej.
Pacjenci rozgoryczeni pozbawieniem leczenia chwytają się wszystkiego. W listopadzie zeszłego roku chorujący na żółtaczkę typu B złożyli zawiadomienie do prokuratury na byłą minister zdrowia Ewę Kopacz. W programie terapeutycznym znalazł się co prawda nowoczesny lek, ale jest dostępny tylko dla części chorych. I choć prokuratura sprawę umorzyła, pacjenci przygotowują się do złożenia zażalenia do sądu karnego – mówi Marek Józef z fundacji Gwiazda Nadziei, która skupia takich pacjentów. Zdaniem Jolanty Budzowskiej jeżeli sąd nie uznał by zażalenia, pacjenci powinni iść dalej i skierować sprawę do Trybunału w Strasburgu.
Pomocy prawnej szukają też opiekunowie nieuleczalnie chorej 12-letniej Elizy Banickiej chorej na Niemann-Pick typu C. Eliza od ponad dwu lat dzięki wsparciu różnych instytucji przyjmowała lek (koszt miesięcznej terapii to 36 tys. zł), dzięki któremu udało się powstrzymać rozwój choroby. „Na początku października 2011 roku ukazał się projekt rozporządzenia o terapeutycznym programie zdrowotnym dla osób chorych na Niemann-Pick typu C. Jednak program nie wszedł w życie. Uważamy, że w stosunku do naszej córki pogwałcono konstytucyjne prawo do życia i ochrony zdrowia” – napisali w liście do ministra zdrowia jej rodzice. Nie wykluczają drogi sądowej.