Projekt kompleksowej wielospecjalistycznej opieki nad wcześniakami złożyliśmy ponad trzy lata temu w Ministerstwie Zdrowia, ale wciąż czekamy na jego realizację - powiedziała prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, kierownik Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka w Szpitalu im Ks. Anny Mazowieckiem w Warszawie. Jak dodała, taki system opieki jest naprawdę konieczny, by zminimalizować ryzyko długofalowych powikłań zdrowotnych u dzieci urodzonych przedwcześnie i dać im szansę na wyrównanie opóźnień rozwojowych w stosunku do dzieci urodzonych o czasie. 

Na pytanie Polskiej Agencji Prasowej, czy Ministerstwo Zdrowia planuje jakieś prace nad wdrożeniem tego projektu, biuro prasowe resortu poinformowało, że odpowiedzi na ten temat udzieli w późniejszym terminie.

Projekt takiej kompleksowej opieki nad wcześniakami, o którą zabiega konsultant krajowa w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich, zakłada, że w Polsce powstałoby około 26 ośrodków, które działałyby w każdym województwie. Neonatolodzy zaznaczają, że nie wymaga to budowania nowych placówek - ośrodki działałyby przy szpitalach wielospecjalistycznych przy wykorzystaniu już istniejącej kadry. Dzięki temu rodzice wcześniaków, które opuściły szpital, mogliby przez pierwsze trzy lata życia malucha średnio cztery razy w roku odbywać jednodniową wizytę u wszystkich specjalistów, z którymi muszą się skonsultować. Ze względu na powikłania, jakie wiążą się z przedwczesnymi narodzinami, dziecko może potrzebować opieki kardiologa, pulmonologa, neurologa, okulisty, logopedy, fizjoterapeuty. Może też wymagać regularnej rehabilitacji ruchowej.

Urodzenie wcześniaka to problem na wiele lat, dlatego system takiej kompleksowej opieki musi powstać - zaznaczyła prof. Borszewska-Kornacka.

Przypomniała, że najwięcej problemów zdrowotnych mają wcześniaki urodzone przed 32. tygodniem ciąży, ze skrajnie małą masą ciała (poniżej 1,5 kg), czy skrajnie niedojrzałe. Dzieci te rodzą się z bardzo niedojrzałym i niewydolnym układem oddechowym. - Zaburzenia oddychania utrzymują się u nich bardzo długo, czasem nawet jeszcze po wypisaniu dziecka do domu - tłumaczyła. Wśród innych poważnych powikłań zdrowotnych związanych z wcześniactwem specjalistka wymieniła: zaburzenia krążenia, zaburzenia czynności ośrodkowego układu nerwowego, w tym masywne krwawienia do komór mózgu, które mogą być przyczyną zgonu dziecka, retinopatię wcześniaków, która musi być wcześnie zdiagnozowana i leczona, by nie prowadziła do ślepoty, a także martwicze zapalenie jelit, które może powodować zaburzenia wchłaniania pokarmów i prowadzić do niedokrwistości oraz zahamowania wzrostu.

Dr Jacek Witwicki, kierujący Oddziałem Neonatologicznym Szpitala Bielańskiego w Warszawie, zwrócił uwagę, że pediatrzy pracujący w podstawowej opiece zdrowotnej często boją się opiekować dziećmi urodzonymi przedwcześnie. U wcześniaków zdecydowanie częściej występują: bakteryjne zapalenia płuc, wirusowe zakażenia oddechowe o ciężkim przebiegu, których główną przyczyną jest wirus RS, astma czy zakażenia ośrodkowego układu nerwowego. Dzieci te są również bardziej narażone na zaburzenia intelektualne, rozwojowe, częściej mają ciężkie uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, znacznie częściej niż dzieci donoszone mają napady padaczkowe (odpowiednio 9,1 proc. wcześniaków i 1 proc. dzieci donoszonych), zaburzenia koordynacji ruchowej (odpowiednio 30 proc. i 6 proc.), zaburzenia uczenia się, częściej występuje u nich ADHD oraz zaburzenia ze spektrum autyzmu, zaburzenia widzenia czy uszkodzenia słuchu, a także opóźnienie wzrostu.

Prof. Ewa Helwich zwróciła uwagę, że ogromnym problemem u wcześniaków, które opuszczają szpital, są infekcje oddechowe wywołane wirusem RS. U dorosłych i starszych dzieci wirus ten powoduje banalne zakażenia górnych dróg oddechowych. - Dla dzieci urodzonych przedwcześnie zakażenie tym wirusem może być śmiertelne. W wielu przypadkach przebieg tego zakażenia u wcześniaków jest na tyle ciężki, że wymagają one ponownej hospitalizacji i ponownego leczenia na oddziale intensywnej terapii - tłumaczyła. Maluchy muszą być sztucznie wentylowane, czyli zaintubowane i podłączone do respiratora. Jest to bardzo inwazyjna procedura, która uszkadza delikatne drogi oddechowe dziecka.

Problem stanowi to, że przeciwko wirusowi RS nie ma szczepionki, a medycyna nie dysponuje obecnie skutecznymi metodami leczenia tych infekcji. Obecnie jedyną skuteczną metodą zabezpieczania dzieci przed tą infekcją i jej powikłaniami jest podawanie immunoglobulin przeciwko wirusowi (tzw. bierna immunizacja). - W Polsce program biernej immunizacji został wprowadzony w 2008 r. - przypomniała prof. Helwich. Jest prowadzony co roku od października do kwietnia u dzieci, które nie ukończyły roku i które urodziły się przed 28. tygodniem ciąży lub mają dysplazję oskrzelowo-płucną.

To jest bardzo skuteczne postępowanie, które nie daje żadnych działań niepożądanych - zaznaczyła prof. Helwich. Przypomniała, że - jak wynika z badań - zmniejsza to ryzyko hospitalizacji dzieci zakażonych wirusem RS. Od kilku lat eksperci starają się o rozszerzenie programu biernej immunizacji na wcześniaki urodzone między 29-35. tygodniem ciąży, które również ciężko przechodzą tę infekcję oraz na dzieci z wadami serca, zarówno oczekujące na zabieg kardiochirurgiczny, jak i bezpośrednio po jego przeprowadzeniu. - Dysponujemy niezbitymi dowodami na to, że dzieci, których układ krążenia jest tak bardzo obciążony wadą rozwojową, mają znacznie wyższe ryzyko zachorowania, a infekcja przebiega u nich bardzo ciężko – podsumowała prof. Helwich.