Decyzja o rzuceniu papierosów może być spontaniczna i pojawić się z dnia na dzień. Albo też może długo dojrzewać w głowie, być zarzucana i znowu podejmowana. Zwykle jednak palacze chcą uporać się ze swoim nałogiem z jakiegoś konkretnego powodu. Najczęściej są to problemy ze zdrowiem. I wcale nie musi to być od razu nowotwór płuca czy zagrożenie udarem mózgu.

- Zwykle przychodzą do mnie ludzie, którzy dużo palą i zaczynają już odczuwać tego skutki. Doskwiera im poranny kaszel albo zadyszka utrudnia im wchodzenie po schodach - tłumaczy Magdalena Cedzyńska, kierownik Poradni Pomocy Palącym przy Centrum Onkologii w Warszawie. - Miałam kiedyś taką pacjentkę, która czuła się źle z tego powodu, że nie jest w stanie wejść na trzecie piętro bez zatrzymywania się na każdym półpiętrze. Bo miała tak zaawansowaną chorobę płuc. Jak rzuciła palenie, to się okazało, że po trzech tygodniach jest w stanie wejść po schodach bez przystanków. To było dla niej najważniejsze. Rzuciła palenie nie z powodu wizji raka czy udaru, ale z powodu tego, by pokonać dolegliwości, które utrudniają jej codzienne życie - dodaje Magdalena Cedzyńska.

Jeśli jest już decyzja o rzuceniu palenia, czas się za to dobrze zabrać. Kluczem do skutecznego pożegnania z nałogiem jest poznanie swojego nałogu oraz uświadomienie sobie, dlaczego chcemy się go pozbyć raz na zawsze.

- Poświęcam dużo czasu na zbadanie motywacji, która popchnęła palacza do decyzji o rzuceniu palenia. To jest niezwykle ważne i do tej wiedzy będziemy się z pacjentem później odnosić - mówi Magdalena Cedzyńska. - Nawet pacjent, który twierdzi, że poczuł po prostu impuls, iż czas pokonać nałóg, powinien zastanowić się, dlaczego poddał się temu impulsowi. W przeciwnym razie, gdy zabraknie mu silnej motywacji, łatwiej sięgnie po papierosa przy pierwszej napotkanej trudności. Dlatego szukam z pacjentem jego motywacji wewnętrznej. Gdy słyszę "Lekarz kazał mi przyjść", zawsze pytam: "A co pan o tym sądzi?", "Dlaczego pani postanowiła do mnie przyjść?" - dodaje psycholog.

Wraz z nazwaniem powodów, dla których chcemy rzucić papierosy, palacz powinien również uświadomić sobie, czym jest jego uzależnienie. To przewlekłe schorzenie, a nie jakaś fanaberia. Palenie wpisane jest do międzynarodowej klasyfikacji chorób jako zespół uzależnienia od tytoniu. A skoro jest to choroba, trzeba ją leczyć. Często potrzebne jest wsparcie psychologa i przyjmowanie leków przepisanych przez lekarza (tzw. nikotynowa terapia zastępcza).

Na pewno niezbędna jest silna wola i zmiana myślenia na temat nałogu. To nie jest proste (ale do wykonania!), bo mózg pod wpływem działania tytoniu wytworzył mechanizmy obronne, np. racjonalizacji. I gdy tylko pojawia się głód nikotynowy, "przekonuje" palacza, że powinien jednak zapalić.

- Najpierw rozmawiam z palaczem o motywacji, potem o przeszkodach, czyli co będzie dla niego trudne, gdy rzuci palenie. Następnie planujemy strategię - opowiada Magdalena Cedzyńska. - Osoba, która wyjdzie z mojego gabinetu, nie będzie już miała mojego optymizmu "że się uda", więc będzie musiała sama w sobie znaleźć siłę, by przetrwać czas bez papierosa. Jeśli ma za sobą próby rzucenia palenia, odwołujemy się do tego, co jej pomagało i co mogło spowodować, że wróciła do nałogu. Nie staram się odkrywać Ameryki na nowo i dawać złotych rad, żeby np. jeść marchewkę, gdy chce się zapalić. Analizujemy konkretne sytuacje, w których pacjent może się znaleźć - tłumaczy psycholog.

Warto mieć gotowy, bardzo konkretny plan na wypadek, gdyś chciał sięgnąć po papierosa. Dzięki temu nie będziesz bezradny wobec trudnej pokusy zapalenia oraz zajmiesz czymś innym głowę - bo przecież "realizujesz jakiś plan" i nie atakują cię myśli: "co mam robić? zaraz zwariuję, jak nie zapalę". Ty po prostu zaczynasz działać według wytyczonego wcześniej planu.

- Miałam kiedyś pacjentkę, która realizowała fajny plan w chwili, gdy zwykle pojawiała się chęć bądź pokusa zapalenia papierosa - opowiada Magdalena Cedzyńska. - Przykładowo, gdy jej koleżanki z pracy wychodziły do palarni, ona wyjmowała swoją listę rzeczy zaległych, tj. posprzątać w biurku, zadzwonić do koleżanki, której już dawno nie słyszała. I punkt po punkcie realizowała ten plan. To jej pomagało. I ja ten przykład podaję swoim pacjentom, zaznaczając jednak, że każdy z nas jest inny - ma inny temperament, styl życia i musi sam sobie wymyślić plan na czas, gdy będzie miał ochotę na papierosa - tłumaczy psycholog.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>