Dziennik Gazeta Prawana logo

"Efekt wdowieństwa" - dlaczego mężczyźni częściej umierają po śmierci żony? Naukowcy mają kilka wyjaśnień

seniorzy, emeryci
"Efekt wdowieństwa" - dlaczego mężczyźni częściej umierają po śmierci żony? Naukowcy mają kilka wyjaśnień/Shutterstock
Kiedy umiera wieloletni partner lub partnerka, świat osoby pozostającej przy życiu potrafi zmienić się w jednej chwili. Psychologowie od lat zwracają uwagę, że żałoba to nie tylko emocjonalny kryzys. Szczególnie mocno zjawisko to ma dotyczyć mężczyzn. Najnowsze analizy sugerują, że po śmierci partnerki mężczyźni częściej sami umierają w krótkim czasie.

Efekt wdowieństwa: śmierć partnera może dosłownie odbić się na zdrowiu

Świat obserwował to z bliska w kwietniu 2021 roku, gdy królowa Elżbieta II uczestniczyła w pogrzebie księcia Filipa. Po ponad siedmiu dekadach wspólnego życia monarchini po raz pierwszy publicznie sprawiała wrażenie wyraźnie osamotnionej i przygaszonej. Para spędziła razem 73 lata. Mieli dzieci, wnuki, prawnuki i dzielili wspólnie niemal całe dorosłe życie. Zaledwie 17 miesięcy po śmierci Filipa zmarła także królowa. Wielu komentatorów sugerowało, że utrata męża mogła mieć wpływ na jej pogarszający się stan zdrowia. Nie da się tego jednoznacznie potwierdzić. Elżbieta II miała 96 lat, a pogorszenie kondycji mogło wynikać z wieku i naturalnych procesów zdrowotnych. Jednak nauka zna zjawisko, które może tłumaczyć podobne przypadki.

To tzw. „efekt wdowieństwa” - sytuacja, w której po śmierci jednego partnera ryzyko zgonu drugiego wyraźnie wzrasta. Psychologowie i lekarze wskazują, że silna żałoba może poważnie obciążać organizm. Przewlekły stres wpływa na układ odpornościowy, podnosi poziom stanów zapalnych i może zwiększać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, takich jak zawał serca, udar czy miażdżyca. Szczególnie narażone są osoby starsze.

Mężczyźni po śmierci żony są bardziej zagrożeni niż kobiety

Naukowcy z Danii, Wielkiej Brytanii i Singapuru przeanalizowali dane dotyczące niemal miliona obywateli Danii w wieku powyżej 65 lat. Wnioski okazały się wyraźne: ryzyko śmierci po utracie partnera nie rozkłada się równomiernie między kobietami i mężczyznami. Badacze ustalili, że mężczyźni, którzy stracili żonę, byli aż o 70 proc. bardziej narażeni na śmierć w ciągu kolejnych 12 miesięcy niż ich rówieśnicy pozostający w związkach. W przypadku kobiet wzrost ryzyka również występował, ale był zdecydowanie niższy - wynosił około 27 proc. Co więcej, u części mężczyzn problem nie kończył się po roku. W młodszych grupach wiekowych podwyższone ryzyko śmierci utrzymywało się nawet przez trzy lata po utracie partnerki. To właśnie ten wynik szczególnie zainteresował badaczy. Intuicyjnie można zakładać, że największe zagrożenie dotyczy bardzo starszych osób. Tymczasem analiza pokazała coś innego - najmocniej narażone były osoby po sześćdziesiątce. Eksperci wskazują, że utrata współmałżonka w relatywnie młodszym wieku może być bardziej szokująca, bo społecznie jest mniej oczekiwana niż w bardzo późnej starości.

Samotność i dawne wzorce męskości mogą mieć wysoką cenę

Dlaczego mężczyźni przechodzą śmierć partnerki trudniej? Naukowcy nie mają jednej odpowiedzi, ale wskazują kilka możliwych wyjaśnień. Jednym z nich jest samotność i sposób budowania relacji społecznych. Partnerka często była nie tylko najbliższą osobą emocjonalnie, ale również organizatorką kontaktów rodzinnych, życia towarzyskiego czy codziennych obowiązków. Po jej śmierci część wdowców może zostać nagle pozbawiona podstawowego systemu wsparcia. Eksperci podkreślają również, że wieloletnie pary zwykle dzielą podobny styl życia - dietę, rytm dnia, aktywność fizyczną czy nawyki zdrowotne. Śmierć partnera może oznaczać gwałtowne zerwanie tych rutyn, co dodatkowo pogarsza stan zdrowia.

Zaskakujący efekt tuż po stracie partnera

Badanie przyniosło też nieoczekiwany wniosek. Choć ogólne ryzyko śmierci rosło w pierwszym roku żałoby, w krótkim okresie bezpośrednio po śmierci partnera badacze odnotowali jego chwilowy spadek. To może wydawać się paradoksalne, ale naukowcy mają możliwe wyjaśnienie. W pierwszych tygodniach po stracie, osoby w żałobie często otrzymują intensywne wsparcie od rodziny, przyjaciół i znajomych. Pojawiają się odwiedziny, rozmowy, pomoc w codziennych sprawach i większa obecność bliskich. Problem może pojawiać się później -kiedy formalności się kończą, a otoczenie wraca do normalnego życia. Właśnie wtedy samotność, stres i poczucie pustki mogą zacząć działać najmocniej. Zdaniem autorów badania wyniki sugerują, że osoby po śmierci współmałżonka mogą potrzebować długoterminowego, a nie tylko krótkotrwałego wsparcia.

Badanie opierało się wyłącznie na danych z Danii, a kultura, struktura rodzin, religijność czy modele życia społecznego mogą znacząco wpływać na sposób przeżywania żałoby w różnych krajach. Analiza obejmowała też wyłącznie osoby powyżej 65. roku życia i dotyczyła jedynie małżeństw heteroseksualnych. Nadal nie wiadomo więc, czy podobne zależności występują z taką samą siłą wśród młodszych par, związków nieformalnych czy par jednopłciowych. Mimo tych ograniczeń badanie wzmacnia przekonanie, że żałoba nie jest wyłącznie prywatnym doświadczeniem emocjonalnym. Dla wielu osób może stać się również poważnym zagrożeniem zdrowotnym - a w przypadku części mężczyzn skutki utraty partnerki mogą okazać się znacznie bardziej dramatyczne, niż do tej pory przypuszczano.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj