Wyniki badań, przytaczane przez ekspertów ogólnopolskiej kampanii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz Fundacji ŚCCS „Zawał serca – Czas to Życie”, nie nastrajają pozytywnie - co roku do szpitala z zawałem serca trafia prawie 80 tys. Polaków, a co czwarty pacjent z zawałem umiera, zanim jeszcze trafi do szpitala. To o tyle niepokojące, że jesteśmy coraz bardziej świadomi zagrożeń dla zdrowia i życia – mamy większy dostęp do informacji dotyczących zawału i zewsząd słyszymy, jakie objawy powinny nas skłonić do szukania pomocy u lekarza. A mimo wszystko zwlekamy z wezwaniem pomocy. Co więc nie działa?

Przede wszystkim źle odczytujemy sygnały, jakie wysyła nam organizm. To szczególnie łatwe teraz, jesienią, kiedy niemal każdy z nas jest osłabiony i odczuwa większe zmęczenie. Do tego bagatelizujemy grypę, a trzeba wiedzieć, że dość częstym powikłaniem tej infekcji jest zapalenie mięśnia sercowego i zawał.

Jeśli grypa uszkadza mięsień sercowy, pokrywa się on bliznami. W efekcie nie działa właściwie, źle się kurczy, co prowadzi do zaburzeń rytmu serca, a stąd prosta droga do zawału. I to nie tylko u pacjentów leczonych kardiologicznie, ale u każdego, niezależnie od wieku.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Kiedy chory gorączkuje, łatwo o odwodnienie organizmu, które bywa nadmiernym obciążeniem dla serca. Jeśli zaś przyjmuje leki przynoszące szybką ulgę – z pseudoefedryną ryzykuje podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, nasilenie siły skurczów serca, przyspieszenie czynności serca i zaburzeń jego rytmu.

Jesień nie jest też dobrym czasem dla sercowców. Wydawać by się mogło, że słabo czują się latem, kiedy dokuczają im upały. Tyle że właśnie w słonecznie dni cieszą się lepszym zdrowiem. Latem nasza dieta jest bogata w świeże warzywa i owoce, które zapewniają lepsze funkcjonowanie całego organizmu, w tym układu krwionośnego. Jesteśmy wtedy bardziej aktywni fizycznie, co zmusza serce do właściwej pracy. Do tego więcej odpoczywamy, korzystamy z urlopów, mamy lepsze samopoczucie, co jest szczególnie ważne dla dobrej kondycji serca.

Sercu nie sprzyja jesienna pogoda. Od wielu lat naukowcy obserwują zwiększoną liczbę zawałów o tej porze roku. W 2013 roku podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) w Amsterdamie uczeni przywołali wyniki swoich obserwacji uwzględniających dane ponad stu tysięcy osób w wieku 35-80 lat, mieszkających w siedmiu krajach. Zauważyli, że każdy 10-procentowy spadek temperatury podnosi ryzyko zawału o 7 proc. Niskie temperatury stymulują bowiem receptory w skórze i współczulny układ nerwowy powoduje wzrost adrenaliny oraz noradrenaliny we krwi. Efekt? Podwyższone ciśnienie krwi i przyśpieszona akcja serca. Poza tym zimno sprawia, że zwiększa się lepkość i agregacja płytek krwi, co sprzyja zakrzepicy.

A dlaczego właśnie rano, a nie po całym dniu pracy, najwięcej jest zawałów? W porannych godzinach obserwuje się wzmożoną aktywność układu współczulnego, odpowiadającego za pobudzenie organizmu. To bodziec mogący naruszać równowagę pracy serca. Poza tym rano we krwi mamy najwyższe stężenie kortyzolu – hormonu stresu, który negatywnie wpływa na funkcjonowanie układu krążenia.

Gdy do tego dodamy zbyt wolną reakcję osoby, która doświadcza zawału, nie dziwią alarmujące statystyki. Wśród bohaterów kampanii „Zawał serca – Czas to Życie” są młodzi ludzie, których zawał zaskoczył i nie został od razu właściwie rozpoznany: „43-letni Krzysztof od kilku dni miał infekcję dróg oddechowych. Lekarz zalecił mu przyjmowanie antybiotyku i leków przeciwgorączkowych. Po kilku dniach leczenia pojawił się u Krzysztofa dziwny ból w klatce piersiowej. Kiedy ból kolejny raz się nasilił, Krzysztof pojechał samochodem do szpitala. Podczas konsultacji z lekarzem, rozpoznano u niego zawał serca. Decyzja o dojeździe na Izbę Przyjęć we własnym zakresie, wiązała się z narażeniem życia i zdrowia Krzysztofa, a brak natychmiastowej reakcji na objawy zawału spowodował ponad 6-cio godzinne opóźnienie w rozpoczęciu leczenia”.

Dlatego, nie zważając na wiek, warto brać niepokojące objawy zawału na serio. Co powinno zmusić do szukania pomocy u lekarza? Ból kłujący lub ucisk w klatce piersiowej, niewytłumaczalne zmęczenie i senność, utrzymujący się stan podgorączkowy, częste kołatanie serca bez wyraźnej przyczyny, płytki oddech, duszność, omdlenia. Trzeba wiedzieć, że pogrypowe zapalenie mięśnia sercowego może rozwinąć się dopiero po kilku tygodniach od infekcji. Mając niepokojące objawy, powinniśmy szybko wezwać pomoc lekarza. Warto!

Polska może poszczycić się jednymi z najlepszych standardów postępowania w przypadkach wystąpienia ostrych incydentów kardiologicznych na świecie, a Polscy lekarze potrafią skutecznie leczyć zawał, jednak co czwarty pacjent umiera, bo zbyt późno zadzwonił po karetkę. Z tego powodu tak ważne są działania edukacyjne i budujące świadomość osób narażonych na zawał oraz ich bliskich – powiedział Reinier Schlatmann, Prezes Philips w Europie Środkowo-Wschodniej, reprezentujący partnera strategicznego kampanii „Zawał serca – Czas to Życie”.