Prawidłowa erekcja wymaga odpowiedniego ciśnienia krwi - nie trzeba być lekarzem, by posiąść tę wiedzę. Ale choć pacjenci zdają sobie sprawę z tej zależności, rzadko upatrują w swoich łóżkowych niemocach sygnałów na problemy z krążeniem. Zwłaszcza ci fizycznie zdrowi. A to, jak sugerują australijscy naukowcy, błąd.

Lekarze wykorzystali w badaniach dane medyczne 95 tysięcy osób. Zaobserwowali, że na problemy z erekcją skarży się 16 proc. mężczyzn w wieku od 50 do 59 lat, potem co trzeci w wieku od 60 do 69, a następnie 6 na 10 panów po siedemdziesiątce.

W ciągu trwającego prawie trzy lata badania naukowcy odnotowali również niepokojącą tendencję w grupie mężczyzn cierpiących na dysfunkcje związane z seksem. Zauważyli, że nawet pacjenci wyglądający jak zdrowi i twierdzący przy tym, że są zdrowi, gdy zaczynali mieć objawy impotencji, wchodzili w grupę osób zagrożonych chorobami wieńcowymi - wyjaśnia brytyjski dziennik "Daily Mail".

Na co mogą wskazywać problemy z erekcją? Przede wszystkim na skradający się zawał serca, ale także ryzyko wystąpienia zakrzepu.

Wyniki naszych badań wskazują, że każdy mężczyzna, który cierpi na choćby najmniejszy problem z erekcją powinien zwrócić się po konsultację medyczną tak szybko jak to możliwe, włączając w również kontrolę kondycji serca - ostrzega dr Rob Grenfell z Australian Heart Foundation, który nadzorował przebieg badań.

Prof. Emily Banks, szefowa grupy badawczej zwraca uwagę, że ta zależność dotyczy także tych panów, którzy wcześniej nie cierpieli na problemy z układem krążenia. Apeluje również do mężczyzn, by nie ukrywali tego wstydliwego dla nich łóżkowego problemu, ponieważ może to źle się dla nich skończyć. I przypomina, że istnieje wiele leków, które pomagają opanować nie tylko kłopoty z erekcją, ale również rozwijającą się po cichu chorobę serca.