Maciej Zakrocki: 30 lat w centrum historii. O dziennikarstwie, Europie i życiowych wyborach [Męskie rozmowy]
Od "Sensacji XX wieku" do Brukseli
Jak sam przyznaje, jego zawodowa droga była w dużej mierze dziełem przypadku. Jeszcze podczas studiów trafił do zespołu Bogusława Wołoszańskiego, współtworząc kultowy cykl "Sensacje XX wieku". To właśnie tam nauczył się reporterskiego warsztatu, pracy z archiwami i opowiadania historii.
Po dziesięciu latach uznał jednak, że telewizja edukacyjna zaczyna odchodzić do przeszłości. W tym samym czasie Polska rozpoczynała drogę do członkostwa w Unii Europejskiej.
– Pomyślałem, że uczestniczę w jednym z najważniejszych momentów w historii Polski. Dla mojego pokolenia członkostwo w Unii było czymś, o czym wcześniej mogliśmy jedynie marzyć – wspomina.
Od tego momentu europejska polityka stała się jego specjalizacją. Śledził negocjacje akcesyjne, uczestniczył w spotkaniach z negocjatorami i relacjonował kolejne etapy rozmów zakończonych sukcesem w Kopenhadze w 2002 roku.
"Mityczna Bruksela" nie istnieje
Jednym z głównych tematów rozmowy jest sposób, w jaki politycy przedstawiają Unię Europejską.
Zdaniem Zakrockiego określenie "Bruksela" stało się wygodnym skrótem, pozwalającym zrzucać odpowiedzialność za niepopularne decyzje.
– Kiedy decyzja jest korzystna, przedstawia się ją jako własny sukces. Gdy okazuje się niewygodna, mówi się, że "Bruksela coś narzuciła". Tymczasem decyzje podejmują państwa członkowskie, Parlament Europejski i Komisja Europejska w skomplikowanym procesie negocjacji.
Podkreśla, że Polska uczestniczy w tym procesie na takich samych zasadach jak pozostali członkowie wspólnoty. Przegrane głosowanie nie oznacza narzucenia decyzji przez anonimowych urzędników, lecz rezultat demokratycznego procesu.
Dlaczego rodzą się antyunijne mity?
Jednym z najbardziej znanych przykładów manipulacji jest historia "krzywizny banana". Jak tłumaczy dziennikarz, za pozornie absurdalnym przepisem kryły się zasady klasyfikacji produktów na wspólnym rynku.
Problem polega jednak na tym, że znacznie łatwiej sprzedać chwytliwy slogan niż wyjaśnić mechanizmy funkcjonowania wspólnego rynku.
– Hasło "urzędnicy zajmują się krzywizną bananów" zajmuje kilka sekund. Rzetelne wyjaśnienie wymaga kilku minut, a dziś mało kto chce ich wysłuchać.
Według niego właśnie w ten sposób buduje się społeczne emocje, które później mogą prowadzić do wzrostu nastrojów antyunijnych. Jako przykład wskazuje kampanię poprzedzającą Brexit, opartą w dużej mierze na powielanych przez lata mitach dotyczących funkcjonowania Unii Europejskiej.
W Unii wygrywa się sojuszami, nie szabelką
Zakrocki przekonuje, że skuteczność państw członkowskich nie zależy od głośnych deklaracji, lecz od codziennej pracy ekspertów, urzędników, europosłów i przedstawicieli organizacji gospodarczych.
Przywołuje przykład niemieckich landów, które posiadają rozbudowane przedstawicielstwa w Brukseli. Ich zadaniem jest nie tylko monitorowanie nowych regulacji, lecz także aktywne uczestnictwo w ich tworzeniu.
To właśnie dlatego – jego zdaniem – Polska powinna inwestować w profesjonalną obecność swoich przedstawicieli w instytucjach europejskich, zamiast ograniczać debatę do politycznych sporów.
Telewizja to praca zespołowa i ogromna odpowiedzialność
Rozmowa schodzi również na kulisy pracy w telewizji.
Przygotowanie wieczorów wyborczych wspomina jako jedne z najbardziej wymagających projektów w swojej karierze. Kilkusetosobowe zespoły, wozy transmisyjne, łączenia ze sztabami, zabezpieczenia techniczne i konieczność przygotowania alternatywnych scenariuszy sprawiają, że wszystko musi działać perfekcyjnie.
Największym wyzwaniem nie jest jednak samo ogłoszenie wyników.
– Pierwsze pięć minut programu jest najbardziej emocjonujące. Później trzeba przez kilka godzin utrzymać zainteresowanie widzów – mówi.
Podkreśla również, że sukces takich produkcji zależy od wzajemnego zaufania całego zespołu oraz doskonałego zrozumienia technologii telewizyjnej.
Granice politycznych wpływów na dziennikarstwo
Zapytany o wpływ polityki na media publiczne, odpowiada bez unikania trudnych tematów.
Przyznaje, że każda zmiana władzy oznaczała pewne przetasowania personalne. Jego zdaniem jednak sytuacja po 2016 roku była bezprecedensowa.
Sam został zwolniony z Telewizji Polskiej i po kilkuletnim procesie wygrał sprawę w sądzie. Jak podkreśla, najbardziej zabolało go nie samo rozstanie z telewizją, lecz uzasadnienie podważające jego kompetencje zawodowe po kilkudziesięciu latach pracy.
Prywatność to świadomy wybór
Choć przez lata był obecny na antenie, nigdy nie zdecydował się na budowanie popularności poprzez pokazywanie życia rodzinnego.
– Życie prywatne jest zbyt cenne, żeby je wystawiać na pokaz – mówi.
Jego zdaniem szczególnie dzieci nie powinny stawać się elementem medialnego wizerunku rodziców. Sam ogranicza swoją aktywność w mediach społecznościowych głównie do komentowania spraw zawodowych i europejskich.
Czy współczesne dziennikarstwo zmierza w dobrą stronę?
Najbardziej krytycznie Zakrocki ocenia tempo współczesnych mediów.
Coraz większa presja na szybkość publikacji, liczbę kliknięć i krótkie formy powoduje – jego zdaniem – spłycenie debaty publicznej. Niepokoją go komunikaty w rodzaju "ten tekst przeczytasz w dwie minuty", ponieważ pokazują, że liczy się przede wszystkim szybkość konsumpcji informacji.
Jednocześnie dostrzega pozytywne zjawiska. W internecie powstają niszowe projekty tworzone przez doświadczonych dziennikarzy, które udowadniają, że odbiorcy wciąż szukają pogłębionych analiz.
Na koniec stawia prosty postulat:
– Za dużo jest programów z politykami. Zamiast kolejnych kłótni potrzebujemy więcej rozmów z ludźmi, którzy potrafią wyjaśniać świat i proponować rozwiązania. Mniej polityki, więcej wiedzy.
To zdanie najlepiej podsumowuje całą rozmowę – zarówno o Unii Europejskiej, jak i o kondycji współczesnego dziennikarstwa.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz Podyplomowych Studiów Psychologii Zachowań Rynkowych na Uniwersytecie Warszawskim.
Od 2002 roku organizator i prowadzący szkolenia, warsztaty i plenery w dziedzinach autoprezentacji, fotografii i wystąpień przed kamerą. W latach 2007 – 2011 współprowadził i prowadził audycje w Radio PIN. W latach 2011 – 2013 był producentem w Bankier.tv (grupa Bankier.pl). Od 2013 zajmuje się produkcją telewizyjna oraz transmisjami on-line z różnych wydarzeń. Od 2021 prowadzi podcasty oraz wywiady video dla Dziennika Gazety Prawnej, Forsal.pl, Dziennik.pl oraz INFOR.pl.
Prowadzi programy: Obiektywnie o biznesie (Forsal.pl) oraz Z pierwszej strony (gazetaprawna.pl) Jest autorem i prowadzącym programy: Męskie rozmowy i Tech.Dziennik.pl na Dziennik.pl Od 2024 jest wydawcą i producentem wideo w Grupie DGP INFOR.
Linkedin: https://www.linkedin.com/in/szymon-glonek-7b333653/
Facebook/META: https://www.facebook.com/szymon.glonek
X: https://x.com/szglonek
