W szkoleniach wykorzystywane są naturalne zdolności psa do rozróżniania różnych zapachów w śladowych ilościach. Podczas treningów zwierzę ma do wyboru kilka (na ogół pięć) pojemników z próbkami zapachu np. wydychanego powietrza lub moczu. Po obwąchiwaniu każdej z nich, siada lub kładzie się przy tej, która „pachnie rakiem”. Pies jest nagradzany za prawidłowe wskazanie „wzorcowej” próbki zapachowej, czyli pochodzącej od osoby z już stwierdzoną chorobą nowotworową. Badania nad „psimi diagnostami” prowadzone są m.in. w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych i w Szwecji. Dobre rezultaty uzyskuje się u około 30 proc. psów ras o wyjątkowo czułym węchu - labradorów, owczarków, sznaucerów i spanieli, które jednocześnie powinny być wystarczająco pojętne w szkoleniu i wytrwałe. Skuteczność wykrywania raka (w odniesieniu do próbek „wzorcowych”) wynosi od 70 do 90 proc. Szkolenie psa trwa kilka miesięcy. W Polsce prowadzone były badania nad wykrywaniem przez czworonogów markerów zapachowych raka płuca, piersi oraz czerniaka skóry.

- W naszych badaniach pies wąchał próbkę wydychanego powietrza. Najprawdopodobniej zwierzęta reagują na woń organicznych substancji lotnych, takich jak alkany i pochodne benzenu, które produkowane są przez tkankę nowotworową i uwalniane do krwi, moczu, potu oraz wydychanego powietrza - mówi prof. Tadeusz Jezierski z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu k. Warszawy.

Do pracy w szpitalach

W ramach eksperymentu Liu – suczka owczarka niemieckiego, pomaga lekarzom w szpitalu w miejscowości Castellanza na północy Włoch. Ordynator kliniki, cytowany na łamach dziennika "La Stampa", podkreśla, że Liu jest "najlepszą lekarką na oddziale". Raka prostaty w próbkach moczu do badań wykrywa jeszcze przed analizami medycznymi. Kiedy coś odkryje, po prostu siada. W 98 proc. przypadków jej wskazanie jest trafne. W Polsce, jak na razie, żadna placówka medyczna nie zdecydowała się na wykorzystanie czworonożnego specjalisty do badań przesiewowych w kierunku wykrywania nowotworów.

- Sceptycyzm onkologów jest w pewnym stopniu uzasadniony. W dotychczasowych badaniach wykazano, że psy dość dobrze wskazują „wzorcowe” próbki zapachowe pobrane od osób z już w pełni zdiagnozowanym nowotworem, często w zaawansowanym stadium. Niestety, nie ma jak dotąd wystarczających dowodów, że na podstawie zapachu, w sposób rutynowy, mogą wykrywać wczesne, przedkliniczne stadia nowotworów, gdy nie ma jeszcze żadnych objawów - mówi prof. Jezierski.

Zagadnienie to budzi wciąż zainteresowanie naukowców, zwłaszcza w krajach, gdzie zachorowalność na nowotwory jest duża, zaś powszechny dostęp do onkologicznych badań przesiewowych nie jest powszechny np. w Chinach.

Domowy diagnosta

Teoretycznie każdy domowy Azor, nawet bez szkolenia, jest w stanie wykryć nowotwór u swojego właściciela. W 2003 roku w renomowanym czasopiśmie medycznym "The Lancet" opisano przypadek, kiedy to pies specyficznym zachowaniem przyczynił się do zdiagnozowania czerniaka u swojej właścicielki. Pewna Brytyjka zauważyła, że jej pupil często liże i wącha znamię na jej nodze. Powiedziała o tym lekarzowi. Badania wykazały czerniaka. Po usunięciu chorej tkanki pies przestał interesować się tym miejscem.

- Większość psów w sposób spontaniczny jest w stanie ostrzec nas przed chorobą lub robi to, ale w sposób dla nas nieczytelny. Głośne przypadki jednoznacznego zachowania psów w stosunku do chorych opiekunów i jednocześnie właściwe odczytanie sygnałów są rzadkie. W większości przypadków psy muszą być do tego specjalnie szkolone. Trzeba jednak pamiętać, że nawet dobrze wyszkolony pies potrafi się od czasu do czasu pomylić – dodaje prof. Tadeusz Jezierski.