Orzechy, ryby, brokuły, czereśnie, awokado - to tylko początek długiej listy superproduktów. Każde z nich zostało dokładnie przebadane i każdemu z nich przypisuje się jakąś "moc" - odmładzania, obniżenia cholesterolu, poprawę nastroju. I choć nie da się podważyć ich znaczenia w codziennej diecie, czy należy je tak gloryfikować? Ostatecznie wszystko, co nie jest ociekającą tłuszczem porcją frytek, czy hamburgerem, może zyskać miano "superfoods".
Jak zauważa Max Pemberton autor książki "The Doctor Will See You Now" nie zawsze należy ufać przedrostkowi "super", podobnie jak określeniu "light" ("lekki"). "Wiara w cuda jest kusząca, ale rzeczywistość bywa bardziej prozaiczna" - ostrzega ekspert.
- - pisze Max Pemberton.
Pemberton zauważa, że na wynik badań wpływ mają różne czynniki. Bywa, że elementy pomijane w badaniach, lub specyfika grupy badawczej mogą mieć istotne znaczenie dla wyników badań. Autor książki podaje za przykład badania na temat wpływu rybiego oleju na pamięć.
- - wyjaśnia Pemberton.
- - dodaje Pemberton.
Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>