Coraz więcej młodszych osób z diagnozą raka. Josh nie miał nawet 40-tki
Josh Herting miał 34 lata i cieszył się doskonałym zdrowiem, gdy dowiedział się, ze jest chory onkologicznie. - Ćwiczyłem pięć do sześciu dni w tygodniu, miałem bardzo mało tkanki tłuszczowej, odżywiałem się naprawdę zdrowo i nie odczuwałem bólu ani innych objawów, zauważyłem tylko w kale skrzepniętą krew – powiedział 44-letni obecnie Amerykanin, u którego zdiagnozowano raka jelita.
Lekarz gastroenterolog zalecił mu wykonanie kolonoskopii ze względu na obecność krwi w stolcu. U jego ojca też wykryto ten nowotwór w pierwszym stadium, gdy miał około 50 lat. Tak wczesna walka z rakiem jak w przypadku Josha to odosobniony przypadek.
Jego doświadczenie pokazuje rosnący odsetek młodych dorosłych, którzy otrzymują diagnozę nowotworową. Z raportu opublikowanego kilka dni temu przez American Cancer Society, wynika nowa tendencja - coraz częściej pacjenci chorzy na raka są osobami w średnim wieku, w pełni sił, a nie osobami starszymi.
Społeczeństwa się starzeją, ale na raka chorują coraz młodsi
Jak podaje CNN, raport opublikowany w "A Cancer Journal for Clinicians" wskazuje, że wśród dorosłych w wieku 65 plus, dorosłych w wieku od 50 do 64 lat oraz osób poniżej 50. roku życia "osoby w wieku poniżej 50 lat były jedyną z tych trzech grup wiekowych, w których odnotowano wzrost ogólnej zachorowalności na nowotwory” w latach 1995–2020.
Mimo że populacja w wielu krajach rozwiniętych się starzeje i rośnie liczba seniorów, to nie starsze pokolenie jest najbardziej dotknięte chorobami onkologicznymi.
- Obserwujemy coraz częstsze występowanie nowotworów u młodszych osób, mimo że w populacji starszej jest więcej osób – zauważył na łamach cnn.com dr William Dahut, dyrektor ds. nauki w Amerykańskim Towarzystwie Nowotworowym. Jak dodał, sprawia to, że diagnoza raka jest wcześniejsza. - Coś jest na rzeczy - stwierdził.
Liczba zachorowań na raka jelita grubego wśród młodych dorosłych rośnie, a naukowcy starają się odkryć przyczynę tego zjawiska. Doktor Scott Kopetz, profesor onkologii medycznej przewodu pokarmowego w MD Anderson Cancer Center na Uniwersytecie Teksańskim, twierdzi, że zauważył tendencję wzrostową nie tylko w przypadku nowotworu jelita.
- Najbardziej widoczny jest przyrost wczesnych przypadków raka jelita grubego, ale widzimy również, że w przypadku nowotworów trzustki czy żołądka również obserwuje się tendencję do wcześniejszego występowania – powiedział. - Rak trzustki, a w pewnym stopniu także rak żołądka, to nowotwory, w przypadku których obecnie nie mamy dobrych metod badań przesiewowych - zaznaczył dr Kopetz.
Miliony nowych przypadków, setki tysięcy zgonów
Dr Kopetz apeluje też o przyspieszenie wysiłków na rzecz metod wczesnego wykrywania, które mogą zapewnić badania przesiewowe pod kątem wielu różnych typów nowotworów.
Z danych Amerykańskiego Towarzystwa Nowotworowego wynika, że w tym roku w Stanach Zjednoczonych zdiagnozuje się około dwóch milionów nowych przypadków raka, co odpowiada ponad 5 tys. diagnoz dziennie. Przewiduje się również, że w 2024 r. będzie około 600 tys. zgonów z powodu nowotworów.
Jak podaje onkonet.pl, ogólna umieralność z powodu chorób nowotworowych w Polsce jest o 15 proc. wyższa od średniej UE i zmniejsza się wolniej niż unijna średnia. Główną przyczyną zgonów spowodowanych chorobami nowotworowymi nadal jest rak płuc, a na drugim miejscu jest właśnie rak jelita grubego.
W naszym kraju współczynniki zachorowalności na raka w przypadku mężczyzn są o 40 proc. wyższe niż w przypadku kobiet.
"Umieralność z powodu chorób nowotworowych zależy również od statusu społeczno-ekonomicznego. Wyższy poziom wykształcenia, szczególnie w przypadku mężczyzn, chroni przed umieralnością z powodu chorób nowotworowych" - wynika z raportu "Krajowe profile dotyczące nowotworów 2023".
Dysproporcje te wiążą się z różnicami w stylu życia.