W środę na konferencji prasowej zorganizowanej w stolicy specjaliści w dziedzinie leczenia astmy oraz pacjenci zaapelowali do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza o to, by podpisał program leczenia tej grupy chorych przy pomocy przeciwciała o nazwie omalizumab.
Jak wynika z odpowiedzi przesłanej PAP w środę przez rzecznik MZ Agnieszkę Gołąbek, wnioski o objęcie refundacją omalizumabu w ramach programu lekowego. Nie określiła jednak, kiedy można spodziewać się podpisania programu przez ministra zdrowia.
- tłumaczył dr Piotr Dąbrowiecki, prezes Federacji Pacjentów Chorych na Astmę, Alergię i POChP, która zorganizowała spotkanie. .
Koszt miesięczny takiego leczenia szacuje się na ponad 3 tys. zł.
Dr Dąbrowiecki przypomniał, że pierwsza wersja programu leczenia osób z ciężką astmą przy pomocy omalizumabu była przygotowana przez konsultanta krajowego w dziedzinie alergologii prof. Jerzego Kruszewskiego już w 2006 r. Agencja Oceny Technologii Medycznych (AOTM) trzykrotnie wydała programowi pozytywną rekomendację - ostatni raz miało to miejsce w sierpniu 2012 r. Do dziś nie został on jednak wprowadzony w życie.
Zdaniem ekspertów prowadzi to nie tylko do wyłączenia pacjentów z aktywności zawodowej, rodzinnej i społecznej, ale też znacznie zwiększa koszty ich leczenia.
- tłumaczył dr Dąbrowiecki. Podkreślił, że leczenie szpitalne jest najdroższe w terapii astmy.
Chory na ciężką astmę Stanisław Skupień wspominał na konferencji, że od lutego 2008 r. do października 2009 r. trafił do szpitala 11 razy, a na szpitalny oddział ratunkowy - pięciokrotnie.
Według alergologa prof. Piotra Kuny, dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Łodzi, jedynym wyjściem dla chorych na ciężką astmę w Polsce jest stosowanie dużych dawek steroidów doustnych. Ale taka terapia w bardzo krótkim czasie powoduje kosztowne powikłania zdrowotne, jak otyłość, cukrzycę, zaćmę, nadciśnienie tętnicze, osteoporozę.
U Stanisława Skupienia w ciągu dwóch lat takiej terapii rozwinęły się cztery dodatkowe schorzenia przewlekłe.
- powiedział pacjent. Z przedstawionych przez niego danych wynika, że na chorego leczonego standardowo przewiduje się roczne wydatki rzędu blisko 91 tys. zł. Ale bez terapii biologicznej koszty te rosną w kolejnych latach w zastraszającym tempie - w trzecim roku wynoszą już szacunkowo 200 mln zł (włączając w to m.in. koszty hospitalizacji, farmakoterapii, powikłań po podawaniu doustnych steroidów, koszty zwolnień lekarskich oraz rent). Roczny koszt leczenia omalizumabem wycenia się na ok. 40 tys.
- mówił prof. Kuna.
Według pana Stanisława, na spotkaniu z pacjentami w lutym 2012 r. minister Arłukowicz obiecał, iż tak szybko jak tylko zostaną spełnione procedury program leczenia omalizumabem wejdzie w życie. - podkreślił pan Stanisław.
Prof. Kuna powiedział PAP, że w Polsce do leczenia omalizumabem kwalifikować się może ok. 1200 pacjentów. Obecnie taką terapię otrzymuje 50 z nich w kilku szpitalach w Polsce.
Jedną z pacjentek, która w ten sposób otrzymała leczenie jest Izabela Pańczyk. - powiedziała. W pierwszym okresie praktycznie siedziała tylko w sterylnym pozbawionym kurzu domu, nie mogła wychodzić nigdzie bez strachu przed zaostrzeniem choroby. Często też trafiała do szpitala. Teraz znowu może pracować - uczy dzieci w klasach 1-3, przestała łykać steroidy i wróciła do normalnej wagi ciała oraz wyglądu, może odwiedzać znajomych, rodzinę. "Wróciłam do życia" - podkreślała.
Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>