Dziennik Gazeta Prawana logo

Światowy Dzień Wścieklizny. Co wiemy o tej śmiertelnej chorobie?

28 września 2023, 12:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wścieklizna
Wścieklizna. Co wiemy o tej śmiertelnej chorobie?/ShutterStock
Wścieklizna to jedna z najgroźniejszych chorób zakaźnych. Śmiertelność u człowieka jest bliska 100 proc. Gdy pojawią się objawy choroby, nie ma już ratunku. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. 28 września obchodzony jest Światowy Dzień Wścieklizny.

Wścieklizna - co o niej wiemy?

Wścieklizna to wyjątkowo niebezpieczna choroba odzwierzęca, czyli przenoszona ze zwierząt na człowieka. Wywołuje ją wirus wścieklizny (Rabies virus - RABV) z rodzaju Lyssavirus. Rezerwuarem wirusa są przede wszystkim dzikie zwierzęta (głównie lisy, ale też wilki, sarny, nietoperze i wiewiórki), ale w większości przypadków do zakażenia dochodzi w wyniku ugryzienia człowieka przez psa, rzadziej kota.

Wirus przenosi się wraz ze śliną zarażonego zwierzęcia. To nie tylko ugryzienie, ale także kontakt jego śliny z błonami śluzowymi czy uszkodzoną skórą (zadrapania, uszkodzenia) człowieka. Odnotowano także przypadki zakażenia w wyniku wdychania areozoli zawierających wirusy. Wirus nie przenosi się z człowieka na człowieka.

Wirus wścieklizny atakuje centralny układ nerwowy człowieka. Po pojawieniu się objawów klinicznych wścieklizna jest śmiertelna niemal w 100 proc.

Wścieklizna jest obecna na wszystkich kontynentach. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że rocznie z jej powodu na całym świecie umiera 60 tys. osób. 95 proc. przypadków ma miejsce w Afryce i Azji.

W Polsce rocznie odnotowuje się kilka tys. podejrzeń wścieklizny, ale od lat oficjalnie nie stwierdzono żadnego przypadku choroby.

Wścieklizna - objawy u ludzi

WHO informuje, że okres inkubacji wścieklizny wynosi najczęściej 2–3 miesiące, ale może to trwać zarówno tydzień, jak i rok, w zależności od miejsca przedostania się wirusa do organizmu człowieka i jego miana.

Początkowe objawy wścieklizny to gorączka, ból, niepokój, podniecenie, nietypowe mrowienie, kłucie lub pieczenie w miejscu rany. Gdy wirus przedostanie się do ośrodkowego układu nerwowego, rozwija się postępujące śmiertelne zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego. Kliniczną wściekliznę u ludzi można opanować, ale bardzo rzadko można ją całkowicie wyleczyć, neurologiczne skutki mogą pozostać bardzo długo.

Wścieklizna w późniejszym stadium powoduje nadpobudliwość, halucynacje, trudności z koordynacją, pojawia się światłowstręt, wodowstręt i aerofobia. Śmierć następuje po kilku dniach w wyniku zatrzymania krążenia.

W 20 proc. przypadków wścieklizna przyjmuje postać paralityczną. Ta forma ma zazwyczaj mniej dramatyczny i dłuższy przebieg. Mięśnie stopniowo ulegają paraliżowi, zaczynając od miejsca ugryzienia. Chory zapada w śpiączkę, która ostatecznie prowadzi do śmierci. Porażeniowa postać wścieklizny jest często błędnie diagnozowana, mylona z innymi schorzeniami.

Ważne! Gdy pojawiają się objawy, na pomoc może być już za późno. Dlatego każde ugryzienie, pokąsanie czy zadrapanie przez podejrzanie zachowujące się zwierzę powinno zostać skonsultowane z lekarzem.

Wścieklizna - leczenie

Nie ma kierunkowego leczenia rozwijającej się wścieklizny. Terapia polega na łagodzeniu objawów. Chory powinien być izolowany, bo w jego ślinie znajduje się wirus.

Światowa Organizacja Zdrowia opracowała wytyczne dotyczące profilaktyki poekspozycyjnej (PEP), którą należy wdrożyć jak najszybciej po kontakcie z podejrzanym zwierzęciem, czyli na długo przed wystąpieniem objawów. Polega na dokładnym przemywaniu ran wodą z mydłem przez 15 minut, serii szczepień przeciwko wściekliźnie oraz podaniu - w razie konieczności - immunoglobuliny lub przeciwciał monoklonalnych.

W przypadku wścieklizny kluczowa jest profilaktyka. Polega na unikaniu kontaktów człowieka z podejrzanymi zwierzętami, a także masowym szczepieniu zwierząt dzikich i domowych. 

Istnieją bardzo skuteczne szczepionki przeciwko wściekliźnie dostępne dla ludzi. Podaje się ją w trzech dawkach. Zalecana jest przede wszystkim pracownikom laboratoriów zajmujących się wirusami oraz osobom mającym zawodowo kontakt z ssakami mogącymi być roznosicielami wirusa. O szczepieniach powinny pomyśleć też osoby wybierające się w miejsca o podwyższonym ryzyku występowania choroby.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Adrian Dąbek
Adrian Dąbek

W mediach od początku wieku. Pisał na różne tematy (od sportu po film), ale od kilku lat zajmuje się tym najważniejszym, czyli zdrowiem. Lubi wszelkie liczby, pracować na podstawie weryfikowalnych danych, zwłaszcza dotyczących zjawisk chorobowych. W dziennik.pl od września 2023 roku. Zdobywca III (za rok 2021) i IV (za rok 2022) nagrody w konkursie "Dziennikarz Medyczny Roku" w kategorii Internet. Prywatnie lubi rzeczy na literę k – koty (ma cztery), kuchnię, kino, książki i kawę.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChoruje nawet co trzeci dorosły. Ten cichy zabójca serca może nie dawać żadnych objawów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj