Reforma psychiatrii, która zaczęła się przed pandemią, miała zmienić model opieki i zmniejszyć obłożenie szpitali. Udzielanie świadczeń zdrowotnych przeniesiono bliżej miejsca zamieszkania pacjentów, czyli m.in. do poradni czy centrów zdrowia psychicznego. Zaproponowano też leczenie w trybie otwartym. I choć liczba ośrodków niższego stopnia referencyjności rośnie, to w ślad za tym nie poszło radykalne odciążenie szpitali, do których mają trafiać pacjenci w przypadkach nagłych, którym nie udało się pomóc na wcześniejszych etapach leczenia.
Pół roku oczekiwania
– Dramatycznie wzrosła liczba dzieci i młodzieży z myślami samobójczymi, zaburzeniami odżywiania, adaptacyjnymi wynikającymi z rozpadu rodziny czy cyberprzemocy – wylicza prof. Hanna Karakuły-Juchnowicz, kierownik Kliniki Psychiatrii, Psychoterapii i Wczesnej Interwencji SPSK nr 1 w Lublinie, gdzie czas oczekiwania na przyjęcie na całodobowy oddział młodzieżowy wynosi od pięciu do sześciu miesięcy. Do tego, na bieżąco, na oddziałach jest o 10 proc. więcej pacjentów niż zakontraktowanych z NFZ łóżek.
Dziennikarka od 18 lat związana z Dziennikiem Gazetą Prawną. Specjalizuje się w tematyce rynku pracy, ochrony zdrowia, a także branży spożywczej, handlowej, turystycznej, czy TSL. Laureatka w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 oraz wyróżniona przez TLP nagrodą „Skrzydła Transportu”. Z wykształcenia prawniczka.