Zabieg SEEG pozwala monitorować czynności głębokich struktury mózgowia, a następnie odnaleźć ognisko padaczkorodne, które może zostać usunięte w kolejnych operacjach.

Reklama

Elektrody zostały wszczepione przy użyciu ultranowoczesnego robota operacyjnego, który wykorzystywany jest do precyzyjnego umieszczania ich w mózgu.

- Robot jest przedłużeniem ręki neurochirurga i realizuje cele, które zostały zaplanowane przez zespół neurologiczno-chirurgiczny na stacji planowania systemu neuronawigacyjnego. Pozwala nam to przeprowadzić zabieg operacyjny w sposób powtarzalny, bez uszkadzania struktur ważnych dla życia i funkcjonowania człowieka - tłumaczy neurochirurg szpitala "Zdroje" dr n. med. Marek Lickendorf. Jak wskazał radykalnie zmniejsza to ryzyko rozwinięcia powikłań pooperacyjnych.

- Jesteśmy w stanie leczyć naszych pacjentów na poziomie światowym, a nawet można powiedzieć "w topie" światowym, my kreujemy pewne rzeczy i zabiegi - powiedział podczas konferencji prasowej dyrektor SPSZOZ "Zdroje" dr n.med. Łukasz Tyszler.

Reklama

Jak przekazano, w Polsce na padaczkę cierpi ok. 100 tys. osób, blisko 20-30 proc. to są osoby, którym leczenie farmakologiczne nie pomaga.

- Wówczas praktycznie zostają one bez jakiejś konkretnej pomocy. Szczególnie, jeżeli chodzi o dzieci, o rozwijający się mózg, to tego rodzaju nieopanowana padaczka niszczy mózg i hamuje rozwój normalnego dziecka. Dlatego to leczenie w tej sytuacji jest ogromnie ważne – poinformował szef zespołu operującego prof. dr. hab. n. med. Leszek Sagan.

Reklama

Jak podkreślają specjaliści szpitala "Zdroje", monitorowanie głębokich struktur mózgowia jest krokiem w przyszłość w leczeniu padaczki lekoopornej i daje nadzieje pacjentom na całym świecie.

- Często to ognisko jest położone głęboko w mózgu i wtedy jest praktycznie nie do znalezienia, jeśli nie monitoruje się tych głębokich struktur mózgu. Jest to bardzo trudne, żeby zrobić to minimalnie inwazyjnie – dodał.

Operacja polega na wprowadzeniu cienkich (o średnicy 0,8 mm) elektrod do mózgu. Następnie pacjent poddawany jest całodobowemu monitorowaniu przez kilka, lub nawet kilkanaście dni. 16-letniemu Igorowi wszczepiono łącznie dziesięć elektrod.

- Wszczepienie jednej takiej elektrody przy tradycyjnych metodach zajmuje długi czas, w związku z czym wszczepienie kilku, kilkunastu elektrod, żeby rzeczywiście diagnozować mózg było bardzo trudne – powiedział Sagan.

Robotyka pozwala wszczepić elektrody mało inwazyjnie, dzięki czemu pacjent może być umieszczony na oddziale i monitorowany przez całą dobę. Tygodniowy zapis czynności mózgu synchronizowany jest z zapisem wideo, który następnie analizowany jest przez zespół neurologów.

- Jego ataki wyglądają jak takie zawieszenia, one trwają do minuty. W tym czasie Igor nie czuje, nie mówi, nie reaguje na nic. Jest nieobecny ciałem, duchem, niczym. Jest mu bardzo ciężko, później odzyskując świadomość on jest zdezorientowany, zmęczony, potrafi na lekcji zasnąć po ataku – powiedziała mama Igora Elżbieta Solińska.

Elektrody u 16-letniego Igora usunięto po sześciu dniach od wszczepienia, to pozwoliło uzyskać zapis wystarczający do analizy diagnostyki ogniska padaczkorodnego.

Po około 2-3 tygodniach specjaliści określą gdzie znajduje się ognisko padaczkorodne i wówczas będzie można dokonać operacji. W przyszłości planowane są zabiegi usuwania ognisk padaczkorodnych z użyciem robota i lasera śródoperacyjnego, bez konieczności otwierania czaszki.

Robot wykorzystany do wszczepienia elektrod jest jednym z elementów zestawu do diagnozowania i leczenia neurochirurgicznego padaczek u dzieci i młodzieży, jaki w roku ubiegłym szpital "Zdroje" otrzymał od Fundacji WOŚP. Wartość całego zestawu przekracza 8,5 mln zł.