Atrakcyjność wydatnych kobiecych pośladków uwarunkowana jest ewolucyjnie. Krągła pupa to symbol płodności. Mimo, że nie żyjemy już w czasach prehistorycznych, to obecnie panujący kanon piękna nadal promuje zaokrąglone i uniesione pośladki. Jest to szczególnie mocno widoczne w krajach Ameryki Południowej, ale w Europie również taka tendencja jest coraz silniejsza. Zabiegi modelujące tę część ciała są w cenie. Jak więc można uzyskać piękny kształt pośladków?

Reklama

Jak mówi dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta w tym przypadku w nieco łatwiejszej sytuacji są kobiety o generalnie bardziej obfitej sylwetce. - U nich pracując na pośladkach można wykorzystywać zabiegi lipolityczne i wzmacniające mięśnie. Osoby, które mają więcej tkanki tłuszczowej, a tylko pragną ją ładnie ukształtować w tej części ciała, mogą skorzystać z zabiegów wspomagających rozpuszczanie tłuszczu. Miejscowo można zastosować lipolizę iniekcyjną lub ciepły laser lipolityczny i dzięki temu poprawić kształt zbyt „rozlanej” pupy.

Gdy tkanki tłuszczowej jest odrobinę za dużo lub sam raz, ale pośladki straciły swój kształt można postarać się je unieść wzmacniając mięśnie. W tym zakresie według eksperta hitowym zabiegiem jest elektromagnetyczna stymulacja mięśni z technologią o skupionej i wysokiej intensywności, czyli EMFIT. Zabieg działa w ten sposób, że fale oddziałując na tkankę mięśniową, powodują jej silne i intensywne skurcze. W ten sposób pobudzają tworzenie nowych włókien mięśniowych i wpływają na ich rozrost. Podczas jednego 30 minutowego zabiegu urządzenie stymuluje mięśnie do wykonania aż 20 tys. skurczów! W ten sposób „ćwiczy” je ze znacznie większą intensywnością, niż jest to możliwe podczas podobnie trwającego treningu. - Dobrze zbudowane mięśnie sprawiają, że pośladki stają się zwarte, dlatego, że podtrzymują i formują one rozłożone na nich tkankę tłuszczową i skórę. Skóra na nich jest lepiej napięta, a tkanka tłuszczowa rozkłada się bardziej estetycznie, jest uniesiona i przybiera ładniejszy kształt. Mięśnie zyskując odpowiednią masę dodatkowo wypełniają pośladki kształtując je w upragnioną formę – wyjaśnia dr Marek Wasiluk.

Co jednak zrobić, gdy tkanki jest za mało, pośladki są płaskie i opadnięte? Jedną opcją są zabiegi chirurgii plastycznej. Pod mięsień pośladka wkładany jest wówczas implant o odpowiednim kształcie, podobny do tego, który jest wykorzystywany do powiększania biustu. - Daje to spektakularne efekty pod względem zwiększenia objętości pośladków, jest to jednak zabieg inwazyjny, po którym pozostają duże i przede wszystkim długie blizny. Drugą wadą jest to, że implant jest ciałem obcym, przed którym organizm naturalnie może chcieć się bronić. Coraz więcej doniesień medycznych wskazuje na to, że takie implanty po długim, wieloletnim czasie mogą powodować szereg zaburzeń np. stany zapalne, zwłóknienia implantów czyli stwardnienia tkanki. Ale też mogą przyczyniać się do mniej specyficznych problemów pośrednich jak zaburzenia nastroju (depresja), ryzyko chorób autoimmunologicznych czy (Hashimoto) – ostrzega specjalista kliniki L’experta.

Kolejnym zabiegiem z pogranicza chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej stosowanym na pośladki jest lipotransfer, czyli przeszczep tłuszczu, nazwany też w przypadku tej części ciała brazylijskim liftingiem pośladków. Jest to metoda, która daje dobre efekty. Ograniczenie jednak, jakie stawia to potrzeba pobrania dość dużej ilości tłuszczu z innego obszaru ciała - najczęściej brzucha i tułowia. Jest to więc metoda dla osób o pewnym nagromadzeniu tkanki tłuszczowej, które chcą ją przenieść z jednej części ciała do drugiej. Osoby bardzo szczupłe nie mają możliwości przeprowadzenia takiego zabiegu.

Reklama

Innym rozwiązaniem mogłyby być również wypełniacze. Dr Marek Wasiluk twierdzi, że jakiś czas temu do modelowania ciała stosowano kwas hialuronowy. Niestety okazało się to nie najlepszym rozwiązaniem. - Ograniczenia, jakie dawał kwas hialuronowy to czas utrzymywania się efektów. Zabieg należało często powtarzać. Poza tym dla dobrego wymodelowania pośladków należało wykorzystać go w dużej ilości, co w efekcie stawało się nieopłacalne. Dodatkowo tego typu wypełniacz jest relatywnie ciężkim preparatem, podanie go w pośladki będzie obciążało je w dół. Taki „implant” rozciąga tkankę a potem zanika, przez co wygląd pośladków może się wręcz pogorszyć.

Najnowszym zabiegiem modelującym pośladki jest kwas polimekowy nowej generacji Lanluma. Preparat jest silnym biostymulatorem objętościowym. Stymuluje syntezę włókien kolagenu i elastyny i jest dedykowany jmodelowaniu dużych części ciała w tym przede wszystkim pośladków. Dzięki niemu w naturalny sposób odbudowywane są utracone objętości w tkankach. - Lanluma powoduje, że pośladki wypełniają się naturalną tkanką, która ujędrnia je i unosi. To idealna metoda dla osób, które są szczupłe, mają zapadnięcia w tej części ciała i chcą wymodelować pośladki, nieco je powiększyć i nie mają ochoty decydować się na inwazyjne operacje plastyczne. Zabieg nie wymaga rekonwalescencji, działa naturalnie i jest bezpieczny. Efekt nie jest natychmiastowy, jednak daje długotrwałe rezultaty, które utrzymują się, aż do 2-3 lat – opisuje ekspert.

Dodatkową zaletą wymienianą przez dr Marka Wasiluka jest to, że Lanluma radzi sobie z zaawansowanym cellulitem, który często pojawia się na pośladkach. - Dzięki temu, że preparat wypełnia tkankę i regeneruje ją, jednocześnie kamufluje trudny do usunięcia cellulit, wypełniając górki i doliny oraz realnie leczy zmiany, wpływając na lepszą pracę tkanki. Skóra dzięki niemu też staje się gładsza i bardziej napięta, ponieważ Lanluma odbudowując kolagen i elastynę poprawia jej gęstość. Jest to bardzo dobry zabieg dla osób, które trochę się zaniedbały, mają ok. 35-40 lat i chcą przywrócić pośladki do dawnej świetności. Jest to również metoda dla osób, które dużo schudły i mają wiotkość skóry i zapadnięcia w tej części ciała – dodaje dr Marek Wasiluk.