Dziennik Gazeta Prawana logo

Dyspozytor pogotowia: Od paru lat jest bardzo duże "stężenie alkoholu" w te święta

26 grudnia 2021, 11:31
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Alkohol w święta
<p>Alkohol w święta</p>/Shutterstock
Alkohol jest leitmotivem obchodów świątecznych, a w związku z tym, przyczyną wszelkiego rodzaju zdarzeń: od wypadków, poślizgnięć, aż po bijatyki, awantury domowe, których jest wyjątkowo dużo w święta - powiedział dyspozytor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie Paweł Krasowicz.

Polska Agencja Prasowa: Czym różni się okres świąteczno-noworoczny od dyżurów w inne dni roku?

Paweł Krasowicz: Ten czas jest nieporównywalny z żadnym innym w roku, również w pogotowiu. Możemy podzielić ten okres na typowo przedświąteczny, w którym pojawiają się, jak my to nazywamy, "babki i dziadki świąteczne", czyli zjawisko oddawania na siłę swoich starszych rodziców do szpitala na święta. Jest to bardzo przykre i smutne. Najgorsze jest dla mnie to, że ci starsi ludzie często tłumaczą swoje dzieci z takiego postępowania, bo "przecież są tacy zapracowani, mają własne życie".

Co jeszcze obserwujcie w święta?

Od kilku lat możemy zauważyć, że w pierwszy dzień świąt bardzo dużo osób - przy naszej pomocy lub samodzielnie - trafia na szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć z różnego typu schorzeniami, z którymi - tak naprawdę - można zgłosić się w każdy inny dzień roku. Chodzi o to, żeby spotkać się w grupie, pobyć razem, poczuć świąteczną atmosferę. Doszliśmy do jakiejś przedziwnej sytuacji, że ludzie samotni często wzywają karetkę, aby z kimś po prostu móc porozmawiać. Wynika to z potrzeby bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem. Dostrzegamy to przy każdych świętach, a zwłaszcza tych grudniowych, które są bardzo mocno rodzinne. Czasem dyspozytor czy ratownik musi być jak terapeuta.

Czyli zajmujecie się nie tylko chorobami ciała, ale też duszy?

Zgadza się, bo największa "choroba" starszych ludzi to właśnie samotność. Gros naszych wyjazdów w nocy do osób po 70. roku życia spowodowana jest nie nagłym stanem zagrożenia zdrowia lub życia, tylko właśnie samotnością. Dla przykładu, do głowy by mi nie wpadło, żeby o trzeciej w nocy zadzwonić po karetkę i powiedzieć, że "mierzyłem sobie 23 razy ciśnienie i między pomiarem 13, a 17 jest 10 punktów różnicy i to mnie bardzo niepokoi". A takie przypadki – proszę mi wierzyć – się zdarzają. Pamiętajmy, że dla takich ludzi urozmaiceniem jest też przejechanie się do szpitala i spędzenie tam paru godzin w otoczeniu podobnych osób, jak oni.

Typowo świąteczne wyjazdy – do ości, bólów brzucha z przejedzenia - jeszcze się zdarzają?

Tak, wigilijne ości to klasyka. Chociaż - z roku na rok - jest coraz mniej takich przypadków. Chyba wynika to ze zmiany diety Polaków. W przypadku zadławienia się ością należy szybko spróbować ją odkrztusić. Można to robić samodzielnie, albo przy pomocy drugiej osoby i tzw. rękoczynu Heimlicha, który polega na tym, że druga osoba, od tyłu, uciska przeponę osobie zakrztuszonej. Przepona to mięsień powyżej brzucha, a poniżej klatki piersiowej, taki odcinek miękki poniżej żeber.

Nie zalecałbym próby jedzenie chleba czy popijania w sytuacji połknięcia ości, bo jest to niekoniecznie skuteczne, a wręcz odwrotnie - może spowodować, że ość utknie głębiej i trudniej będzie ją wyciągnąć. Z ościami nie ma żartów, jedzmy raczej ryby filetowane. Z kolei bólów brzucha praktycznie nie notujemy od paru lat, chyba, że ktoś był wcześniej na diecie, a w święta pozwolił sobie na więcej i przesadził z jedzeniem, wtedy żołądek na pewno będzie boleć.

Do jakich wyjazdów najczęściej wzywane jest pogotowie w okresie około świątecznym?

Niestety, ubolewam nad tym, że od paru lat jest bardzo duże "stężenie alkoholu" w te święta. Alkohol jest leitmotivem obchodów świątecznych, a w związku z tym przyczyną wszelkiego rodzaju zdarzeń: od wypadków, poślizgnięć, aż po bijatyki, awantury domowe, których jest wyjątkowo dużo w święta.

Spotkania przy wspólnym stole bywają niekoniecznie łatwe. Pod koniec roku wzrasta natężenie tego typu zdarzeń, bo ludzie, chyba zbyt dosłownie, biorą do siebie potrzebę rozliczania, pozamykania spraw, a - niestety - alkohol pozwala wyłączyć spowalniacze osobowościowe i dochodzi do awantur, rękoczynów itd. W święta jest też dużo wypadków komunikacyjnych, które spowodowane są często pośpiechem, rozkojarzeniem, rozluźnieniem.

Powinniśmy poruszyć jeszcze jeden wątek: nocy sylwestrowej.

Już przed sylwestrem zaczynają się próby fajerwerków. Na szczęście są coraz lepszej jakości. Jednak nadal zdarzają się wypadki spowodowane fajerwerkami, do tego dochodzi alkohol, brawura, chęć popisania się. Nocy sylwestrowej nie da się porównać do żadnego innego dnia w roku w dyspozytorni pogotowia. Telefony rozgrzane są do czerwoności, jest dużo wyjazdów. Oczywiście, kumulacja wypadków z użyciem fajerwerków następuje właśnie w sylwestra. Kończy się to np. okaleczeniem, poparzeniem, ale pamiętam też sytuacje, kiedy komuś urywało palce lub dłoń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj