Początkowo szacowano, że do osiągnięcia odporności zbiorowej trzeba byłoby zaszczepić 70 proc. mieszkańców preparatem firm Pfizer/BioNTech, którego skuteczność przeciwko pierwotnej odmianie wirusa wynosiła 95 proc.

Reklama

W związku z wariantem Delta odsetek szczepień specyfikiem Pfizera musiałby jednak wzrosnąć do 97,4 proc. - ocenił na łamach dziennika „Ming Pao” zespół badaczy z Uniwersytetu Hongkońskiego (HKU) pod kierunkiem Yuena.

ZOBACZ AKTUALNY STAN SZCZEPIEŃ PRZECIWKO COVID-19 W POLSCE>>>

Biorąc pod uwagę, że w Hongkongu stosowana jest również szczepionka chińskiej firmy Sinovac, której skuteczność jest niższa, odsetek szczepień zapewniający odporność zbiorową wyniósłby 142,9 proc., czyli wartość niemożliwą do osiągnięcia.

- Odsetek szczepień wyższy niż 100 procent wydaje się nielogiczny, ale to pokazuje, że jeśli wirus będzie dalej mutował i stanie się bardziej zaraźliwy, obniżając skuteczność szczepionek, osiągnięcie odporności zbiorowej jest jak budowanie zamków na piasku – ocenił zespół Yuena.

Zdaniem badaczy nadzieja na odporność zbiorową przy użyciu szczepionek pierwszej generacji jest ułudą. Naukowcy ocenili jednak, że należy jak najszybciej zaszczepić możliwie dużą liczbę ludzi, by uniknąć poważnych zachorowań i zgonów.

- Tylko, gdy wszyscy będą zaszczepieni, można będzie dyskutować o sposobach życia z wirusem. Gdy odsetek szczepień jest niski, trudno nam rozmawiać o środkach przeciwepidemicznych, które powinniśmy zastosować w kolejnej fazie (walki z pandemią) – napisali badacze.

Ich zdaniem obecne szczepionki mogą zapobiegać komplikacjom i zgonom, ale nie powstrzymają szerzenia się wirusa, dlatego ludzie powinni w dalszym ciągu nosić maseczki ochronne, nawet gdy miasto zaszczepi już 90 proc. mieszkańców.