Nowy kanon?

Reklama

Czy to już koniec mody na „Hollywood smile”? Dentyści nie mają wątpliwości, że wygląd zębów coraz częściej podlega aktualnym trendom. I to nie tylko tym przychodzącym ze Stanów Zjednoczonych. Tym razem szykuje się rewolucja, która przywędrowała do Polski z Korei Południowej.

- Ostatnie dwie dekady dentyści spędzili na zapewnianiu pacjentom tzw. hollywoodzkiego uśmiechu. Wiele osób poddając się całkowitym metamorfozom, chciało mieć zęby jak amerykańscy celebryci. Ważny był efekt estetyczny - mówi lek. dent. Błażej Derda z należącego do grupy Medicover Stomatologia centrum Dental Sense w Warszawie. - Uśmiech miał być śnieżnobiały i błyszczący, a także idealnie równy i symetryczny pod względem m.in. długości, kształtu i szerokości zębów. Symetryczne miały być także dziąsła, a do tego perfekcyjnie różowe, aby dobrze kontrastować z białymi zębami - wylicza.

To się jednak powoli zmienia. I chociaż dentyści nie wieszczą całkowitego końca mody na „Hollywood smile”, zwłaszcza wśród pokolenia 30- i 40-latków, to najmłodsze pokolenie – tzw. „Z” (osoby urodzone pomiędzy 1997 a 2010 r.), coraz częściej prosi o "K-pop smile". Za wzór stawia się tutaj gwiazdy koreańskiego popu, których uśmiechy są poprawione przez stomatologów i ortodontów, ale wciąż naturalne. - K-pop wdziera się nie tylko do muzyki, filmu czy mody, ale także do gabinetów stomatologicznych. Młodzi ludzie zafascynowani gwiazdami z Korei coraz częściej proszą, aby poddać ich tym samym zabiegom, jakim poddają się ich idole. W przeciwieństwie jednak do "Hollywood smile", tu nie ma pogoni za przesadnym ideałem czy „bielszą” bielą. Górę biorą natomiast względy zdrowotne - mówi dr Derda.

Moda na zdrowe zęby

I faktycznie, jeśli przyjrzeć się temu, jak wyglądają uśmiechy gwiazd z Azji, na pierwszy plan wysunie się ich naturalność. Wśród piosenkarzy i piosenkarek K-pop niemal powszechne jest noszenie aparatów ortodontycznych - także tych niewidocznych dla oka, czyli Invisalign i lingwalnych. Aparaty nosili m.in. Jeongin i I.N. ze Stray Kids, Wonyoung i Chaeyeon z IZ*ONE, J-Hope z BTS czy Sehun z EXO. Częste jest także poddawanie się prostym, małoinwazyjnym zabiegom korygującym kształt zębów, np. nakładaniu licówek. Popularne jest także wybielanie zębów, pozwalające usunąć plamy i przebarwienia. Dentyści zdają się kibicować nowemu trendowi.

Reklama

- Gwiazdy K-popu pokazują młodym ludziom nie tylko, jak dzięki pomocy dentysty zadbać o estetykę uśmiechu, ale przede wszystkim o zdrowie zębów. Fakt, że idol nosi aparat ortodontyczny i nie wstydzi się tego, a do tego uważa się, że to stylowy dodatek, skłania innych młodych ludzi do leczenia, często poważnych wad zgryzu. Podobnie jest z higieną jamy ustnej. Gwiazdy K-pop lubią opowiadać o tym, jak dbają o zęby i jak wygląda ich codzienny rytuał mycia i nitkowania, co z kolei jest zasługą mody na K-beauty - mówi dr Derda.

Jaki jest więc "K-pop smile"? Stomatolodzy wskazują kilka jego charakterystycznych cech. Po pierwsze, zęby są równe, ale zawsze wyglądają bardzo naturalnie. Mimo iż nieraz są przedłużane, a ich kształt jest korygowany np. licówkami, to wciąż zachowują swoje cechy związane m.in. teksturą, przeziernością czy kolorem dobrze dobranym do koloru dziąseł i ust. Na próżno też szukać przesadnie jasnych odcieni bieli znanych z „Hollywood smile”. Raczej jest to odcień A1 lub B1 w skali Vita. Po trzecie, w uśmiechach nie ma przesadnej i sztucznej symetrii, a wygląd, w tym kształt i długość zębów, zawsze dopasowane są do wieku. "K-pop smile" nie boi się też niedoskonałości, w tym charakterystycznego "bunny smile", w którym jedynki są nieco dłuższe od pozostałych zębów. Po czwarte, mocno stawia się na korektę wad zgryzu.

- Jeśli mielibyśmy poszukać dziś perfekcyjnie poprawionego, ale naturalnego uśmiechu, to wskazalibyśmy na gwiazdy K-pop'u. U wielu idoli z Korei widać, jaki efekt przynosi dobrze prowadzane leczenie ortodontyczne, a także zastosowanie prostych zabiegów z zakresu stomatologii estetycznej. To nowy, ekscytujący trend, który jest coraz bardziej zauważalny - mówi.

Chcesz mieć "K-pop smile"? Te zabiegi warto znać

Także w Polsce dostępne są już liczne zabiegi, dzięki którym można mieć zęby, jak idole z Korei Południowej. Tak jak gwiazdy K-Pop'u, można np. leczyć wady zgryzu przy pomocy niewidocznych aparatów Invisalign. To innowacyjna metoda, w której wykorzystuje się przeźroczyste nakładki, wykonane z miękkiego, biokompatybilnego materiału, które powstają w oparciu o cyfrowy wycisk. Takie nakładki samemu zmienia się co 2 tygodnie. W sumie w czasie terapii nosi się od 12 do 48 przeźroczystych szyn. O ich liczbie decyduje natomiast stopień złożoności wady zgryzu. Nakładkę należy nosić codziennie min. 20 godzin, zdejmując tylko w razie konieczności np. do mycia zębów czy podczas jedzenia. Po zakończonym leczeniu rozpoczyna się proces stabilizacji efektu przy pomocy szyn retencyjnych. Korzyści? - Aparat jest bardzo dyskretny, a samo leczenie jest bezbolesne. Stosując go możemy leczyć praktycznie każdą wadę zgryzu, nawet tę dość złożoną. Ciekawostką jest to, że zanim zaczniemy terapię, na ekranie komputera można zobaczyć spodziewane efekty - mówi dr Derda.

Alternatywą dla Invisalign, z której również korzystają idole K-pop, jest dyskretny stały aparat. Tu można sięgnąć np. po aparat stały elastyczny (porcelanowy, kryształowy lub szafirowy), w którym nie tylko zamki są przeźroczyste, ale także łuk jest jasny, prawie niewidoczny na zębach.

Inne rozwiązania to mało- lub wręcz bezinwazyjne metody leczenia, dzięki którym w ekspresowym tempie można mieć "K-pop smile". W gabinetach znajdziemy już licówki bez szlifowania (no-prep), zwane często "chipsami". To jedno z najmniej ingerujących rozwiązań pozwalających na metamorfozę uśmiechu. Bardzo cienkie płatki porcelanowe, mające od 0,2 do 0,3 mm grubości, przyklejane są bezpośrednio na powierzchnię zębów i to bez szlifowania. Efekt estetyczny jest natychmiastowy. Podczas zabiegu nie naruszamy ani szkliwa, ani struktury zęba. Nałożenie licówek jest na tyle bezbolesne, że wykonuje się je bez znieczulenia. - W ten sposób można m.in. powiększyć nietypowo małe zęby, zamknąć diastemy, czyli przerwy między zębami, skorygować kąty przy zębach przechylonych, poprawić kolor zębów czy uzyskać perfekcyjny efekt po leczeniu ortodontycznym. Licówki te są tak samo trwałe jak tradycyjne, do tego mają także kilka innych zalet. Potrafią idealnie odwzorować kształt i fakturę zęba, co jest kluczowe w "K-pop smile", a także są odporne na przebarwienia - tłumaczy stomatolog.

Innym minimalnie inwazyjnym zabiegiem, dzięki któremu można mieć "K-pop smile", są licówki kompozytowe, a zwłaszcza popularna ostatnio technika flow injection. Pozwala ona na zmianę kształtu, koloru czy ustawienia zębów bez ich szlifowania. W zabiegu wykorzystuje się specjalny kompozyt ceramiczny, który nakładany jest na powierzchnię nieoszlifowanych zębów przy pomocy zaprojektowanych w oparciu o wycisk szablonów wykonanych z silikonu. Po nałożeniu kompozyt, warstwa po warstwie, jest utwardzany lampą do polimeryzacji. Ostatni etap to wygładzanie i polerowanie nałożonego kompozytu. - Metodą tą można rozwiązać wiele problemów estetycznych. Podobnie, jak w przypadku licówek ceramicznych, licówkami kompozytowymi zmienia kolor zębów, a także zamyka diastemy. W ten sposób możemy także usunąć przebarwienia i spękania szkliwa oraz dokonać korekty kształtu i długości zębów. To rozwiązanie dla tych, którzy chcą szybko osiągnąć efekt estetyczny - mówi ekspert Dental Sense.

Jak zauważają eksperci, Korea Południowa zdaje się coraz mocniej dominować we wszelkich w trendach związanych z urodą i zdrowiem. Ostatnie lata przyniosły prawdziwy wysyp kosmetyków z tego kraju spod znaku K-Beauty, a także rytuałów piękna i domowych pomysłów na pielęgnację m.in. cery. W ślad za tym zdaje się teraz podążać kolejny trend. - Świat zachwyca świeżość, ale i nowe spojrzenie na urodę, zdrowie czy kanony piękna, jakie płynie z Korei Południowej. Także stomatologia estetyczna nie pozostaje odporna na tego typu zjawiska, zwłaszcza, że u ich podstaw leży zdrowie. Pod tym względem to pozytywna moda, dzięki której więcej osób, zwłaszcza młodych, sięga po zdobycze nowoczesnej dentystyki - podsumowuje dr Derda.