Adenozyna, czyli presja snu
To substancja chemiczna – która obok rytmu dobowego – decyduje o tym, czy chce ci się spać, czy nie. Jej stężenie rośnie zaraz po przebudzeniu, z każdą chwilą. A to oznacza, że im dłużej nie spisz, tym więcej jest jej w twoim organizmie. To nic innego jak "chemiczny barometr, który nieustannie odmierza czas od ostatniego przebudzenia”.
"Jednym z rezultatów zwiększania się poziomu adenozyny w mózgu jest wzrost zapotrzebowania na sen. Zjawisko to nazywane jest presją snu”, zauważa dr Matthew Walker.

Reklama

Długość, czyli rekordowy nocek
Różnice w długości snu mogą być znaczne. O ile słonie przeznaczają na ten cel tylko 4, a żyrafy 5 godzin na dobę, o tyle lwy i tygrysy aż 15 godzin dziennie. Podobnie zresztą jak wiewiórki (blisko 16 godzin). Rekordzistą pod tym względem jest jednak nocek myszouchy, który przesypia łącznie 19 godzin na dobę.
Czym to tłumaczy? Jednej teorii na ten temat nie ma. Jedni wskazują na rozmiar i złożoność układu nerwowego i masę ciała ("większa złożoność mózgu z porównaniu z rozmiarami ciała przekłada się na dłuższy sen”), inni z kolei na diety, tempo metabolizmu i charakter sieci społecznych.

Doba, czyli 24 godziny i kwadrans
Wbrew pozorom doba wcale nie trwa 24 godzin, a 24 godziny i 15 minut, czego dowiedli naukowcy z Uniwersytetu w Chicago. Dokładnie prof. Nathaniel Kleitman i jego asystent Bruce Richardson. W 1938 roku przeprowadzili osobliwy eksperyment. Wyjechali do Jaskini Mamuciej w Kentucky – to jedna z najgłębszych jaskiń na ziemi – i nie wychodzili z niej przez 32 dni. Żyli tam bez dostępu do światła dziennego. Co się okazało? Że nawet w tej sytuacji, wytworzyli „własny, endogenny rytm dobowy”. Zgodny z porą dnia i nocy. Przewidywalny, powtarzający się, a wyznaczany przez jądro nadskrzyżowaniowe w mózgu. Przeciętna długość cyklu wyniosła: 24 godziny i 15 minut. „Różnica wynosi zatem niewiele w porównaniu z 24 godzinami, jakie zajmuje ziemi obrót wokół własnej osi, ale więcej, niż byłby gotów zaakceptować jakikolwiek szanujący się szwajcarski twórca zegarków”, kwituje żartobliwie autor "Dlaczego śpimy”.

Melatonina, czyli "wampirzy hormon"
Albo "hormon ciemności". Skojarzenia z firmami budzącymi grozę nie są jednak nie miejscu. To nawiązanie do pory (noc), w której melatonina głównie jest wydzielana.
"Na sygnał jądra nadskrzyżowaniowego poziom melatoniny zaczyna wzrastać tuż po zmroku, do układu krwionośnego wydziela ją szyszynka zlokalizowana daleko z tyłu waszego mózgu" - objaśnia autor "Dlaczego śpimy". I dalej: "Melatonina działa na podobieństwo potężnego megafonu, przez który mózg i ciało otrzymują jednoznaczny komunikat: Robi się ciemno, robi się ciemno. W tym momencie rozpoczyna się oficjalnie pora nocna, a wraz z nią otrzymujemy biologiczny rozkaz znalezienia czasu na sen".

Polisomnografia, czyli nie tylko o marzeniach sennych
To nic innego jak badania polegające na odczytywaniu (grafia) snu (somno) za pomocą różnorodnych (poli) sygnałów. Trzy są podstawowe: aktywność fal mózgowych, ruch gałek ocznych i aktywność mięśni.
Co pokazały? W 1952 roku student Eugene Aserinsky i prof. Nathaniel Kleitman z Uniwersytetu w Chicago odkryli, że istnieje tzw. cykl snu. Składa sięz dwóch faz snu. W dużym uproszczeniu: z ruchami gałek ocznych – REM, od rapid eye movement i bez NREM, od non-rapid eye movement. A fazy te układają się w naprzemienny wzór.
"Wraz z innym studentem Kleitmana, Williamem Dementem, wykazali następnie, że sen REM, w którym aktywność mózgu jest niemal identyczna z aktywnością obserwowaną w stanie czuwania, wiąże się z doświadczeniami, które nazywamy marzeniami sennymi (dlatego często nazywamy go fazą marzeń sennych)".


REM i NREM, czyli o rzeźbieniu z gliny
Najpierw rządzi sen NREM (tzw. sen wolnofalowy), potem – sen REM. Zmiana następuje średnio co 90 minut. Tak w największym przybliżeniu można opisać cykl snu. Ale tu uwaga! Fazy snu są asymetryczne.

"Choć jest prawda, że w ciągu nocy co 90 minut przeskakujemy między snem NREM a REM, stosunek długości snu NREM do snu REM ulega w kolejnych cyklach zasadniczej zmianie. W pierwszej połowie nocy znaczną część 90-minotowego cyklu zajmuje sen NREM, a tylko niewielką sen REM. (…) Kiedy jednak wkraczamy w drugą połowę nocy, równowaga ulega odwróceniu i większość czasu zajmuje sen REM, a bardzo niewielką, jeśli w ogóle sen NREM”.
Czym to wytłumaczyć? Autor „Dlaczego śpimy” proponuje porównanie z rzeźbieniem z bloku gliny. "Zaczniemy od umieszczenia dużej ilości materiału na cokole (będzie to cała masa przechowywanych wspomnień autobiograficznych, nowych i starych, składana co noc do snu. Następnie należy dokonać wstępnego usunięcia dużych ilości niepotrzebnego materiału (temu służą długie odcinki snu NREM), a dopiero potem można na chwilę zająć się wyodrębnianiem pierwszych detali (krótkie okresy snu REM) (…) Po kilku cyklach odwraca się zapotrzebowanie na czynności. Ponieważ wszystkie główne części zbędnego materiału zostały odrąbane z bloku, a na postumencie pozostaje tylko glina tworząca rzeźbę, rzeźbiarz musi skoncentrować się na narzędziach, które pomogą mu w utrwaleniu istniejących elementów i podkreśleniu kształtów pozostałej bryły (występuje głównie zapotrzebowanie na umiejętności, którymi dysponuje sen REM, podczas gdy sen NREM nie ma już zbyt wiele do zrobienia)”.



"W głębokim wolnofalowym śnie tempo aktywności mózgu drastycznie spada, nawet do zaledwie 2-4 fal na sekundę; to 10 razy wolniej od szaleńczego tempa aktywności mózgu w stanie czuwania”

Sposób, czyli jak spać jedną połową mózgu
Choć trudno w to uwierzyć ptaki potrafią spać… jedną półkulą. Niektóre gatunki. W stadzie. I w zależności od aktualnie zajmowanego miejsca. Jak to wygląda w praktyce?

"Stado ustawia się najpierw w rzędzie i zapada w sen obiema półkulami – poza ptakami znajdującymi się na końcach. Osobniki stojące po lewej i prawej stronie nie mogą sobie pozwolić na taki komfort. Zapadają w głęboki sen tylko jedną połową mózgu (inną po obu stronach rzędu), pozostawiając otwarte jedno oko. W ten sposób grupa dysponuje całkowicie panoramicznym radarem zagrożeń…"

Co ciekawe, uproszczoną – i to bardzo – wersję tego systemu mają też ludzie. Okazuje, że jeśli śpimy poza domem, to połowa mózgu pogrąży się w lżejszym śnie. „Zupełnie jakby z większą czujnością stała na straży”.




Śmierć, czyli czy brak snu zabija
Brak snu może nas tak po prostu zabić. Tak! To jednak sytuacja wyjątkowa i zarezerwowana dla osób, które cierpią na rzadką chorobę genetyczną. Ta ujawnia się dopiero w średnim wieku, a jej pierwszym objawem jest postępująca bezsenność. Po kilku miesiącach – dana osoba przestaje w ogóle spać. Po 12-18 miesiącach – umiera na skutek zmian w mózgu i zaburzenia innych funkcji organizmu.

Temperatura, czyli co się dzieje 2 godziny po zaśnięciu
Badania dowiodły, że wraz ze zbliżaniem się pory położenia się do łóżka, spada temperatura ciała. Najniższa jest mniej więcej dwie godziny po zaśnięciu. Ale dzieje się tak niezależnie od tego czy faktycznie poszliśmy spać, czy nie. „Gdybym nie pozwolił wam zasnąć przez całą noc, wasza temperatura ciała nadal zmieniała by się zgodnie z podanym wzorem” – zastrzega dr Matthew Walker.

Zjazd kofeinowy, czyli co robi z tobą kawa
O związkach kawy i snu napisano już wiele. Niewiele osób jednak wie, że kiedy organizm pozbędzie się kofeiny (decydują o tym enzymy produkowane przez wątrobę), to zaczyna się tzw. zjazd kofeinowy. To doświadczenie gwałtownego spadku energii, które powoduje że masz problemy z koncentracją. I ogarnia cię senność.
Dzieje się tak dlatego, że „nasz mózg nie zdaje sobie sprawy ze wzbierającej fali senności, ponieważ kofeina tworzy mur odgradzający ją od naszych receptorów”. Kiedy zabraknie już kofeiny, „uderza nas fala senności, której doświadczyliśmy 2-3 godziny wcześniej, przed wypiciem filiżanki kawy, powiększona o skutki większej ilości adenozyny, która nagromadziła się od tego czasu”, dopowiada dr Matthew Walker.