Światowy Dzień Walki z Nowotworami Krwi to międzynarodowe święto zainicjowane w 2014 roku przez Fundację DKMS, które ma szerzyć świadomość na temat tych chorób i na temat idei dawstwa szpiku.

Reklama

Jak przekonują przedstawiciele organizacji, im więcej osób zarejestruje się, jako dawca szpiku i komórek macierzystych, tym większa będzie szansa na znalezienie „bliźniaka genetycznego” dla chorych.

Z danych cytowanych przez DKMS wynika, że co godzinę w Polsce i co 35 sekund na świecie ktoś zapada na białaczkę lub inny nowotwór układu krwiotwórczego. Łącznie każdego roku taką diagnozę słyszy ok. 840 tys. osób. Na nowotwory układu krwiotwórczego chorują zarówno dzieci, jak i dorośli. U części z nich niezbędne do wyleczenia jest przeszczepienie szpiku.

Jedynie 25 proc. pacjentów znajduje odpowiedniego dawcę w rodzinie, pozostali muszą szukać go wśród osób niespokrewnionych. Warunkiem przeszczepienia szpiku jest zgodność tkankowa biorcy z dawcą – oznacza to, że antygeny zgodności tkankowej dawcy muszą być takie same jak u biorcy. Jak podaje Fundacja DKMS, szansa na znalezienie takiego „bliźniaka genetycznego” wynosi zaledwie jeden do 20 tys., a w przypadku rzadkiego genotypu nawet jeden do kilku milionów. Dlatego wciąż jedna piąta polskich pacjentów czekających na przeszczepienie szpiku nie znajduje odpowiedniego dawcy.

Misją Fundacji DKMS, która działa w naszym kraju od 2008 r., jest przekonanie jak największej liczby Polaków do idei dawstwa szpiku, aby jak największa liczba potrzebujących chorych mogła znaleźć swojego „genetycznego bliźniaka”.

- Kiedy Fundacja DKMS rozpoczynała swoją działalność w Polsce, baza dawców liczyła niecałe 35 tys. osób. Teraz, po 10 latach, jest ich ponad 1,3 mln! - mówi Magdalena Przysłupska, rzecznik Fundacji DKMS. Wzrost liczby dawców przełożył się na liczbę wykonywanych transplantacji - w 2006 r. wykonano 128 przeszczepień szpiku i komórek macierzystych od dawców niespokrewnionych, a w 2016 r. – już 429. Co więcej, w 2006 r. tylko 15 proc. chorych miało dawcę z Polski, a pozostałe 85 proc. dawcę zagranicznego, w 2016 r. aż 63 proc. dawców pochodziło z Polski, a tylko 37 proc. z zagranicy.

- My, Polacy, mamy w sobie naprawdę dużą dozę empatii. Coraz więcej osób zna i rozumie ideę dawstwa szpiku. Wie, że dla dawcy oddanie szpiku lub komórek macierzystych to relatywnie mały wysiłek. A dla chorego to szansa na nowe życie – mówi Przysłupska.

Reklama

Obrazuje to m.in. historia 9-letniego Karolka Walczaka. Po przebytym leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej u chłopca zdiagnozowano kolejny nowotwór krwi. Okazało się, że jedyną skuteczną metodą leczenia może być przeszczepienie szpiku. Z powodu rzadkiego zestawu genów zgodności tkankowej znalezienie dawcy dla Karolka trwało trzy miesiące. - Tańczyłam ze szczęścia, gdy otrzymaliśmy wiadomość o potencjalnie zgodnej osobie. Strasznie się bałam, czy ten ktoś się nie rozmyśli. Gdy w nocy 2 lutego dotarł szpik, byłam tak szczęśliwa, jak przy narodzinach synka. Gdy 3 lutego nastąpiła transplantacja, czułam, że otwierają się przed moim dzieckiem drzwi, które były zamknięte. Dostaliśmy klucz do dalszego życia, do tego, by nasza rodzina istniała – mówi mama chłopca Dorota Walczak.

Zaznacza zarazem, że wciąż wielu chorych nie ma tyle szczęścia, co jej syn. Baza dawców jest wciąż za mała.

Fundacja DKMS przypomina, że zarejestrowanie się, jako dawca szpiku i komórek macierzystych jest bardzo proste i trwa tylko chwilę. Aby zostać potencjalnym dawcą trzeba być w ogólnym dobrym stanie zdrowia, w wieku 18-55 lat, ważyć ponad 50 kg i nie mieć znaczącej nadwagi. Więcej informacji można uzyskać między innymi na stronie organizacji (www.dkms.pl).