W obwieszczeniu Ministerstwa Zdrowia z 20 kwietnia 2018 r. dotyczącym wykazu listy leków refundowanych, która ma wejść w życie 1 maja tego roku, nie znalazł się lenalidomid - stosowany w leczeniu opornego i nawrotowego szpiczaka mnogiego.

Odnosząc się do tego faktu, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Wiesław Jędrzejczak przyznał, że nie wyobraża sobie braku lenalidomidu na liście refundacyjnej. - To byłoby cofnięcie się w leczeniu szpiczaka i mogłoby skutkować spadkiem skuteczności leczenia tej choroby – ocenił.

W podobnym tonie wypowiedziała się dla PAP prezes Fundacji Carita Żyć ze Szpiczakiem, Wiesława Adamiec. - To dla mnie niepojęte, byśmy mogli zostać bez lenalidomidu, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Zabranie tego leku to byłaby tragedia dla wielu chorych w naszym kraju – powiedziała PAP.

Tymczasem dyrektor Biura Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Jakubiak poinformował PAP, że jest to jedynie projekt nowej listy refundacyjnej. - Obecnie pracujemy nad przygotowaniem właściwej listy - podkreślił.

Dyrektor amerykańskiej firmy Celgene w Polsce, producenta lenalidomidu, Joanna Tomczak-Halaburda w informacji przekazanej PAP przekonuje, że jest to terapia ratująca życie, dla której nie ma alternatywnych technologii medycznych, przynoszących porównywalne efekty.

Zdaniem prof. Jędrzejczaka brak lenalidomidu na obwieszczonej liście refundacyjnej to element strategii negocjacyjnej Ministerstwa Zdrowia.

- Wcześniej powinno być o tym powiadomione środowisko hematoonkologów, bo to musi być jakoś przygotowane. Trzeba wydać dyspozycje, jakie postępowanie zastosować wobec poszczególnych chorych w zależności od zastosowanego u nich sposobu terapii, jakie podać chorym inne leki, np. cytostatyki i steroidy - dodał podczas konferencji.

Krzysztof Jakubiak z MZ przyznał, że cały czas trwają rozmowy z producentami leków – m.in. leku Revlimid (handlowa nazwa leku lenalidomid - przyp.PAP). - Naszym celem jest, aby ten produkt pozostał na liście leków refundowanych. Zależy nam jednak na tym, aby oferta finansowa podmiotu odpowiedzialnego nie była gorsza niż do tej pory - podkreślił.

Lenalidomid od 2008 r. był objęty refundacją w leczeniu chorych na opornego i nawrotowego szpiczaka w ramach chemioterapii niestandardowej, a od 1 listopada 2013 r. w ramach programu lekowego. W nowej decyzji refundacyjnej (zgodnie z art. 11 ust. 3 oraz art. 13 ust. 2 ustawy refundacyjnej) urzędowa cena zbytu leku nie może być wyższa niż 75 proc. urzędowej ceny zbytu określonej w poprzedniej decyzji.

Przedstawiciel producenta leku, dyrektor Tomczak-Halaburda twierdzi, że zaproponowano jeszcze korzystniejsze warunki refundacji tej terapii niż te, na których terapia refundowana jest obecnie.

Podawany w tabletkach lenalidomid jest najczęściej używanym lekiem u chorych na szpiczaka. - W wielu krajach jest on stosowany w pierwszej linii leczenia tej choroby, a w Polsce – dopiero w kolejnej linii terapii – powiedziała Wiesława Adamiec.

Prezes Fundacji Carita Żyć ze Szpiczakiem zwróciła przy tym uwagę, że chorzy w naszym kraju oczekują nie tylko refundacji lenalidomidu, lecz również innych stosowanych w leczeniu szpiczaka leków nowej generacji - od kilku lat zarejestrowanych w Unii Europejskiej, a u nas wciąż niedostępnych.

- Nie mamy porządnej trzeciej linii leczenia w szpiczaku – ocenił w rozmowie z PAP prof. Jędrzejczak. - W innych krajach od nas bogatszych, takich jak Niemcy, jest zarejestrowanych i stosowanych kolejnych sześć leków nowej generacji, ale my nie mamy dostępu do żadnego z nich. Z pokorą przyjmuję tę sytuacje, ponieważ w Polsce mamy mniej pieniędzy.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej poinformowano, że spośród tych sześciu leków nowej generacji stosowanych w leczeniu szpiczaka w USA i UE, w trakcie negocjacji z Ministerstwem Zdrowia są trzy leki (pomalidomid, carfilzomib oraz daratumumab).

- Jednak żaden z nich nie jest jeszcze na takim etapie procedur negocjacyjnych, żeby wszedł na listę leków refundowanych od 1 maja 2018 r. To długotrwały i skomplikowany proces – powiedział prof. Jędrzejczak.

Specjalista poinformował, że wskazał w rozmowach z MN, jakie są potrzeby, ale na tym – dodał - rola konsultanta krajowego się kończy.

- W swoich propozycjach staram się pozycjonować leki w taki sposób, że żeby zaspakajały te najbardziej newralgiczne potrzeby. Zgodnie z etyką lekarską w pierwszej kolejności trzeba leczyć tych chorych, którzy są w najtrudniejszej sytuacji - dodał.