Szpilki mogą szkodzić stawom. Najbardziej obciążone są stopy, ale mogą też wpływać negatywnie na stawy kolanowe, biodrowe jak również kręgosłup.
Przyjmuje się, że bezpieczny obcas, który nawet noszony na co dzień nie powoduje szkodliwych następstw, powinien mieć nie więcej niż pięć cm. Szpilki powyżej 12 cm, to już sport ekstremalny - są dużym obciążeniem dla naszego ciała. Na dodatek to także sport kontuzyjny, bo spaść z 12 cm, to nie to samo co z dwóch. Znaczenie ma też stabilność obcasa. Dlatego jeśli uwielbiamy je nosić, lepiej niech będzie to klocek, albo platformy. Wysokie, cienkie szpilki są tylko dla tych pań, które potrafią na nich chodzić i czują się pewnie.
Wyobraźmy sobie panią, która od rana do wieczora biega na 12-centymetrowych szpilkach. Pięty ma podniesione tak wysoko, że cały ciężar ciała przesuwa się do przodu. Muszą go unieść tylko przednie części stóp. Po latach stopy nie wytrzymują takiego przeciążenia.
- radzi Marek Zabłocki, fizjoterapeuta z Ośrodka Rehabilitacji Armedis. -
Na początku chodząc na obcasach stymulujemy mięśnie, wpływa to więc na nasz układ ruchu korzystnie, jak ćwiczenie. Ale jeśli ktoś nie zdejmuje ich z nóg przez kilka lat, prowadzi to do osłabienia mięśni kontrolujących stopę i do jej deformacji. Najczęstsze z nich to koślawość palucha, przykurcz ścięgna Achillesa, szponiaste palce. Na koniec powoduje to problemy z poruszaniem. Idąc na obcasach kobieta skraca krok, inaczej pracują mięśnie. Szczególnie niebezpieczne jest to dla aktywnych pań, które w pracy przez osiem godzin chodzą w szpilkach, a potem trenują bieganie w płaskich adidasach. Stopa inaczej funkcjonuje w jednym i drugim przypadku, szybciej mogą się pojawiać przeciążenia i dyskomfort.
- mówi Marek Zabłocki. -